RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Gdańsk » Gdańsk pod wodą

Gdańsk pod wodą

2001-07-10, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

at

Poniedziałkowa ulewa, jaka rozpętała się popołudniem sparaliżowała Trójmiasto. Pod wodą znalazły się części Gdańska Wrzeszcza, ulica Kartuska, Trakt Świętego Wojciecha. Najtragiczniejsza sytuacja była na Oruni.
Poniedziałkowa ulewa, jaka rozpętała się popołudniem sparaliżowała Trójmiasto.
Pod wodą znalazły się części Gdańska Wrzeszcza, ulica Kartuska, Trakt Świętego Wojciecha. Najtragiczniejsza sytuacja była na Oruni.

Na wieść o gigantycznej ulewie wojewoda pomorski Tomasz Sowiński przerwał swój urlop i zwołał w Urzędzie Wojewódzkim sztab antykryzysowy. Stąd koordynowano poczynania służb ratowniczych. Do akcji ruszyli strażacy, policjanci, pogranicznicy i inni. Z żywiołem walczyło 600 ratowników. Do północy ewakuowano ponad 400 osób, głównie z terenu dolnej Oruni.

Już po pierwszym kwadransie ulewnego deszczu ulice Gdańska przypominały rwące potoki. Wartki nurt porywał bryły asfaltu i pokrywy studzienek kanalizacyjnych. Ludzie szukali w popłochu schronienia.

Miasto pogrążyło się w chaosie.
∨ Czytaj dalej
Praktycznie zatopiona została Orunia, pod wodą znalazł się Dworzec Główny.
Kiedy skrzyżowanie ulic Kartuskiej i 3 Maja zamieniło się w rwący potok, momentalnie stanęła komunikacja miejska. Woda wdarła się do Komendy Miejskiej Policji i Urzędu Miasta. Wyrwany asfalt uderzał w zalane niemal do połowy samochody. Ludzie w panicznym strachu uciekali przed piętrzącą się wodą.

- Mamy całkowicie zalane piwnice - mówi jeden z gdańskich funkcjonariuszy, który na dyżurce komendy stoi po kolana w wodzie. - Straciliśmy roczny zapas papieru, pewnie zalało też mnóstwo urządzeń. Brakuje prądu. Nigdy nie widziałem takiego koszmaru.
Na wyjący w komendzie alarm nikt już nie zwraca uwagi. Policjanci przez okno wychodzące wprost na skrzyżowanie obserwują tylko biegających w amoku przechodniów. Na nasze pytania nie chcą odpowiadać.
- Panie, my tu urwanie głowy mamy - powiedział jeden z nich. - Właśnie dowiedzieliśmy się, że we Wrzeszczu w jednym z samochodów czeka na naszą pomoc matka ministra Biernackiego.
Z komendy przedarliśmy się do gdańskiego magistratu. Przejście przez rwącą rzekę, która jeszcze przed południem nazywała się ulicą Kartuską, było nie lada zadaniem. W urzędzie woda zalała archiwum i agregaty prądotwórcze. Pracownicy urzędu przez kilka godzin tkwili uwięzieni w swoich pokojach. Zakazano im wyjścia na zewnątrz. Istniało bowiem duże prawdopodobieństwo porażenia prądem.

Kaskady wody spadały z wiaduktu Hucisko na tory kolejowe. Ze skarpy nad torowiskiem powoli osuwał się kiosk, z którego w ostatniej chwili strażacy wynieśli kioskarkę.
- Nie mamy już dworca - zszokowani gdańszczanie nie wierzyli własnym oczom. Torowisko zamieniło się w płynącą szerokim strumieniem rzekę. Woda sięgała krawędzi peronów.
- Nigdy nie widziałam takiej katastrofy - powiedziała nam Elżbieta Kaizer, dyżurna ruchu, którą woda uwięziła na jednym z peronów. - Pociągi nie kursują i nie sądzę, aby kursowały jeszcze przynajmniej przez kilka dni. Z ekspresu jadącego w kierunku Gdańska, który utknął w wodzie na wysokości miejscowości Maćkowy, ewakuowano 130 pasażerów. Wszyscy znaleźli schronienie w szkole podstawowej przy ul. Małomiejskiej na Oruni.

Z dworca przenieśliśmy się na gdańską Orunię. Naszym oczom ukazał się przerażający widok. Woda przerwała wał przeciwpowodziowy na Raduni. Wyrwa początkowo miała około 15 metrów, później zaczęła się powiększać. Fala zmiotła dwa budynki przy ulicy Trakt Świętego Wojciecha. Zalało praktycznie wszystkie okoliczne domy, woda na ulicy sięgała powyżej pasa. Mieszkańcy wyszli przed swoje domostwa błagając wszystkich napotkanych o pomoc. Prosili o worki z piaskiem, krzyczeli, aby wydobyć ich z zalanych mieszkań. Niektórzy skakali przez okna wprost do wody. Z budynków wypływały meble, ludzie próbowali uratować cokolwiek ze swojego dobytku. Wartki nurt przeszkadzał w akcji strażakom, posiadane przez nich pompy nie nadążały z usuwaniem wody. W końcu udało się sprowadzić ponton, dzięki któremu ewakuowano mieszkańców z zagrożonych domów. Na ratunek mieszkańcom zatopionej dzielnicy przybyli również żołnierze z I Brygady Obrony Terytorialnej z Gdańska oraz 49 Pułku Śmigłowców Bojowych z Pruszcza Gdańskiego.

- Sytuacja jest tragiczna. Rzucamy ludziom worki z piaskiem, pomagamy jak możemy - mówił około godziny 22 ppłk Bogdan Krupa.
Tuż przed północą wylała rzeka Strzyża w Gdańsku Wrzeszczu na wysokości ulicy Partyzantów. Pod wodą znalazły się ulice Grunwaldzka, Słowackiego i inne.


Fotoreportaż z zalanego wodą Gdańska

Sonda

Kto wygra Euro 2012?