RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Gdańsk » Drobna Magda i jej wielki głos

Drobna Magda i jej wielki głos

2008-03-25, Aktualizacja: 2008-03-25 10:43

Tomasz Rozwadowski

Blues nie jest muzyką z pierwszych stron kolorowych tygodników, ale także ma swoje gwiazdy, z pewnością bardziej autentyczne od tych z seriali czy z "Jak oni śpiewają?".

Blues nie jest muzyką z pierwszych stron kolorowych tygodników, ale także ma swoje gwiazdy, z pewnością bardziej autentyczne od tych z seriali czy z "Jak oni śpiewają?". W polskim bluesie niewątpliwą gwiazdą, i to pierwszej wielkości, jest wokalistka i gitarzystka Magda Piskorczyk, która właśnie wydała album koncertowy i już dzisiaj wystąpi na żywo w Gdańsku.




Warto pofatygować się i do sklepu płytowego, i do Blue Time Jazz Clubu, gdzie o godz. 19.30 na scenę wejdzie Magda z zespołem.
Czymś, co najbardziej uderza w przypadku Magdy, jest kontrast pomiędzy jej wyglądem a głosem. Trudno powiedzieć, jakim cudem w ciele tej trobnej szatynki zamieszkał potężny, ciemny, typowo bluesowy głos. Jednak tak sprawy się mają faktycznie i warto się przygotować na głęboki kontrast, przyjąć go do wiadomości i skupić się na muzyce, bo to ona jest w tym przypadku najważniejsza.
∨ Czytaj dalej

Nasza bohaterka zaistniała na klubowych estradach na początku tej dekady i nikt nie stawiał sobie niepotrzebnego pytania o to, czy ma talent. To było ewidentne, więc bardzo prędko udało jej się stać postacią rozpoznawaną przez fanów bluesa, a wkrótce potem wedrzeć się do czołowki. W branży nikt nie ma wątpliwości, z jakiego kalibru indywidualnością mamy w jej przypadku do czynienia - artystka trzykrotnie wygrywała więc plebiscyt na bluesową wokalistkę blueskwartalnika "Twój Blues". Nie gorzej radziła sobie także na arenie międzynarodowej, dwukrotnie dochodząc do półfinału najważniejszego na świecie konkursu bluesowego - International Blues Challenge, w stolicy bluesa, Memphis w stanie Tennessee. Czas konkursów już się chyba dla niej skończył, w tym momencie jest już artystką uznaną, która nie musi niczego udowadniać ani sobie, ani światowi zewnętrznemu.
Niski głos o bardzo indywidualnej barwie predystynuje ją do śpiewania standardów skomponowanych i wykonywanych początkowo przez czarnoskórych mistrzów. Tego typu kompozycje śpiewane przez typowych białych wykonawców brzmią nieautentycznie lub wprost groteskowo. W przypadku Magdy takiego problemu nie ma. Do tego dochodzi wielka energia, pasja i dynamika jej interpretacji, które nie pozwalają słuchaczowi pozostać obojętnym. Blues zresztą ma to do siebie, że choć z formalnego punktu widzenia jest muzyką bardzo prostą, to pozostawia duże pole do popisu wykonawcy, i to nie tylko jego głosu, ale całej indywidualności, całego charakteru. Magda ma nie tylko świetne warunki głosowe i niesamowitą muzykalność, ale także niezwykle bogatą osobowość, objawiającą się w jej interpretacjach utworów, które miały już tysiące wcześniejszych wykonań. Ona potrafi nadać tym archaicznym, doskonale znanym utworom nowy blask i nową tajemnicę. A są to wartości najbardziej szanowane przez fanów bluesa, którzy najwyżej cenią szczerość przekazu. Podobne warunki musi spełniać również wykonawca muzyki gospel - nic dziwnego, że Magda od pewnego czasu interesuje się także tym gatunkiem i go znakomicie wykonuje.
Najnowszy krążek tej wykonawczyni, "Magda live", może być przedsmakiem tego, co będzie się działo na dzisiejszym koncercie. Tym bardziej że dysk zawiera także piętnastominutowy zapis wideo. Jest to trzeci album karierze Magdy Piskorczyk. Jak dotąd wydała "Make Your Spirit Fly" w 2002 roku i w trzy lata później "Blues Travelling". Fani mieli więc sporo czasu, by stęsknić się za nowymi nagraniami. Cieszy zresztą fakt, że płyta jest w dużym stopniu gdańska - została zarejestrowana w studiu koncertowym Radia Gdańsk, które ma zasłużoną renomę zarówno wśród wykonawców, jak i słuchaczy. Płyta zawiera trzynaście kompozycji i w tym przypadku nie jest to liczba pechowa - każdy utwór ma swoje miejsce i uzasadnienie w dramaturgii występu.
Program płyty został ułożony tak, by pokazać, jak szerokim w ramach gatunkowych i czasowych zjawiskiem jest blues. Magda zinterpretowała zarówno utwory o długiej tradycji z repertuaru jazzowego ("All Of Me") i bluesowego (Joshua Fit the Battle of Jericho), jak i współczesne, np. "Muddy Water Blues" Paula Rogersa czy "Crossroads" Tracy Chapman. Jeśli dodać do tego jeszcze kompozycję Jacquesa Brela z angielskim tekstem - "Hearts" - można mówić o różnorodności, którą jednak udało się okiełznać i przekuć w spójną całość. Czymś, co spaja całość, jest akustyczna aranżacja, w której liderka i towarzyszący jej kwartet czują się wyjątkowo dobrze. Instrumentarium jest bogate i stylowe - mamy gitary akustyczne i gitary dobro, saksofon, perkusję oraz kontrabas. Po raz kolejny potwierdza się, że autentyczna muzyka potrafi się obejść bez elektronicznego wspomagania i studyjnych sztuczek. "Magda live" jest bez wątpienia jedną z lepszych płyt akustycznych, jakie kiedykolwiek ukazały się w Polsce. A publiczność ma przecież wielki apetyt na takie granie.



Sonda

Kto wygra Euro 2012?