Gdyńscy kupcy wchodzą do gry o C.H Batory z dużymi pieniędzmi

Siedem milionów złotych zaoferowało wczoraj miastu Stowarzyszenie Kupcy Gdyńscy w zamian za grunt pod Centrum Handlowym Batory u zbiegu ul. Władysława IV i 10 Lutego.


Siedem milionów złotych zaoferowało wczoraj miastu Stowarzyszenie Kupcy Gdyńscy w zamian za grunt pod Centrum Handlowym Batory u zbiegu ul. Władysława IV i 10 Lutego. Prawnicy stowarzyszenia chcą jednocześnie, żeby władze Gdyni odstąpiły od ustalonej wcześniej, bezprzetargowej formy sprzedaży nieruchomości na rzecz spółki C.H. Batory, skłóconej ze środowiskiem kupieckim.






- Liczymy w tej sprawie na kompromis - mówi Sławomir Koroluk, radca prawny, współpracujący z kupcami.
Oferta kupców jest o pół miliona złotych korzystniejsza od ceny, którą władze miasta ustaliły wcześniej z C.H. Batory. Stowarzyszenie handlowców utrzymuje, że w każdej chwili jest w stanie wyłożyć pieniądze na taką transakcję.
- Jeśli jednak władze nie uwzględnią naszej oferty i zdecydują się sprzedać grunt na rzecz C.H.
∨ Czytaj dalej

Batory, to osoby, które podpiszą taką decyzję, mogą narazić się na zarzut niegospodarności - uważa Sławomir Koroluk. - Nie bez znaczenia jest też fakt, że intencją radnych głosujących w 2001 roku za zgodą na bezprzetargowe zbycie gruntu na rzecz C.H. Batory było, aby teren pod domem handlowym trafił w ręce kupców. Tymczasem spółka C.H. Batory, której udziałowcami byli wtedy handlowcy, obecnie nie reprezentuje już ich interesów. Większość akcji przejął bank. Wobec tego nie widzę przeszkód, aby uchwałę Rady Miasta unieważnić i rozpisać przetarg na nieruchomość pod domem handlowym. Niech przejmie ją ten, kto zapłaci więcej. Miasto może na tym tylko zarobić.
Władze Gdyni jeszcze jednak nie wiedzą, jakie zastosują wyjście z tej sytuacji.
- Oferta kupców dopiero do nas wpłynęła i musimy ją przeanalizować - usłyszeliśmy wczoraj od Bogusława Stasiaka, wiceprezydenta Gdyni.
Przedstawiciele C.H. Batory sprawy nie komentują.

Przypomnijmy, że Batory był wspólną inicjatywą handlowców, miasta dzierżawiącego im grunt, a także spółki kupieckiej, przekształconej potem w C.H. Batory S.A., która objęła dzierżawę terenu. Inwestycję realizowano za kredyt bankowy, ale około 5 mln dolarów (75 procent kosztów) dołożyło 27 przyszłych najemców. W zamian zawarto z nimi umowy, które po przewidywanym w przyszłości nabyciu gruntu przez spółkę gwarantowały im prawo odkupienia od niej na własność zajmowanych lokali. W 2001 roku na zakup terenu przez spółkę zgodziła się Rada Miasta, dopiero jednak we wrześniu 2006 roku C.H. Batory S.A. złożyła wniosek o nabycie gruntu bez przetargu. W międzyczasie w spółce nastąpiły jednak zmiany własnościowe, przestali kontrolować ją kupcy, lecz prywatny bank. Mimo tego urzędnicy miejscy przystali na propozycję C.H. Batory, ustalili cenę 6,5 mln zł, ale do ostatecznego podpisanie umowy jeszcze nie doszło. Kupcy protestują, bo reprezentanci C.H. Batory nie chcą obecnie rozmawiać z nimi na temat odsprzedania im zajmowanych lokali.

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij