Wybierz region

Wybierz miasto

    Mierzeja Wiślana zagłębiem uranowym? Polskie złoża uranu pod lupą ministerstwa

    Autor: Mariusz Leśniewski, Kazimierz Netka

    2009-07-27, Aktualizacja: 2009-07-27 09:05

    Ministerstwo Środowiska i Państwowy Instytut Geologiczny interesują się złożami uranu w Polsce północnej. To co jeszcze niedawno wydawałoby się fantastyką, obecnie nabiera coraz bardziej konkretnych kształtów.

    Ministerstwo Środowiska i Państwowy Instytut Geologiczny interesują się złożami uranu w Polsce północnej. To co jeszcze niedawno wydawałoby się fantastyką, obecnie nabiera coraz bardziej konkretnych kształtów. A wszystko przez atomowe plany rządu, który chce, by do 2020 roku powstała w Polsce przynajmniej jedna elektrownia jądrowa. Niewykluczone, że stanie ona w okolicach Żarnowca, a uran wydobywany będzie m.in. na Mierzei Wiślanej.



    Mierzeja Wiślana oraz tereny położone do około 100 km na południe od niej to obiecujące złoża uranu. Naukowcy szacują, że ich zawartość na obszarze tzw. Syneklizy (dawne obniżenie starej powierzchni ziemi) Perybałtyckiej dla Krynicy Morskiej i Ptaszkowa - Pasłęka wynosi do 2500 ton uranu. Na zasoby te natrafiono w latach 70. ubiegłego stulecia. Odkryty wówczas uranowy obszar sięga od Sopotu po Tczew, a następnie południowa jego granica biegnie na wschód, ku Gołdapi. Najwięcej rud uranowych jest właśnie w rejonie Krynicy Morskiej i Pasłęka.

    polskie zloza rud uranu

    Według doc. dr. inż. Andrzeja Strupczewskiego, wiceprezesa Stowarzyszenia Ekologów na rzecz Energii Nuklearnej SEREN, elektrownia jądrowa o mocy 1000 megawatów rocznie zużywa około 25 ton paliwa (jedna ciężarówka rocznie). Przyjmując, że elektrownia atomowa tej wielkości (1000 MW mocy) powstanie nad Jeziorem Żarnowieckim, łatwo można obliczyć, że złoża tego pierwiastka promieniotwórczego, istniejące na terenie Pomorskiego i w jego najbliższej okolicy, wystarczą na sto lat! To, oczywiście, wyliczenie uproszczone, bo po pierwsze - nie wiadomo, ile uranu udałoby sie wydobyć w Polsce północnej, a po drugie - ile pozyskać z niego właściwego paliwa do elektrowni jądrowej.

    Jak mówi Leszek Milczanowski, ekspert ds. energetyki, uran z mierzei będzie trzeba poddawać specjalistycznej obróbce. Zakładając teoretycznie, że zostałoby 500 ton tego materiału, to wystarczyłoby go i tak na około 20 lat w przypadku "jednorazowego spalania". Gdyby wypalone pręty zostały "przetworzone" w specjalistycznym zakładzie, taka ilość paliwa wystarczyłaby na kilka razy dłużej, czyli znów dochodzimy do granicy 100 lat.

    Dla porównania: elektrownia węglowa o tej samej mocy potrzebuje rocznie, zdaniem doc. dr. inż. Andrzeja Strupczewskiego, aż 3 mln ton węgla.

    Już teraz, mimo że budowa jądrówki na Pomorzu nadal pozostaje w sferze ambitnych planów, a nie konkretnych decyzji, złożami uranu interesują się nie tylko naukowcy, ale też rząd.


    - Na zamówienie ministra środowiska będzie realizowane opracowanie podsumowujące archiwalne wyniki prac geologiczno-poszukiwawczych rud uranu prowadzonych w Polsce po 1945 roku - potwierdza Grzegorz Zygan, dyrektor biura prasowego resortu środowiska. - Pogłębiona analiza tych wyników, w nawiązaniu do aktualnych kryteriów geologicznych i ekonomicznych złóż uranu, pozwoli na ocenę możliwości eksploatacji udokumentowanych złóż i określenie perspektyw poszukiwawczych.

    Polskimi złożami uranu interesuje się także Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie. Jak podkreśla Mirosław Rutkowski, jego rzecznik, instytut stoi na stanowisku, że warto sprawdzić złoża uranu na mierzei oraz w jej okolicach. Rutkowski dodaje, że w tym przypadku wszystko zależy od resortu środowiska. To on właśnie zlecać może odpowiednie badania.


    - Na własną rękę instytut nie będzie prowadził próbnych odwiertów na mierzei - podkreśla Rutkowski. - To nie są już lata 70., teraz obowiązuje system koncesji geologicznych na poszukiwania i wydobycie. Instytut może jednak przygotować ku temu odpowiednią bazę naukową.

    Bez niej trudno sobie wyobrazić, by ktoś się starał o koncesję na poszukiwanie i wydobywanie uranu. Badania przeprowadzone kilkadziesiąt lat temu to za mało. Jednak według nieoficjalnych informacji, do których dotarł "Dziennik Bałtycki", złożami uranu, także tymi na północy Polski, już teraz się interesują zagraniczne firmy. Jedną z nich ma być australijska Wildhorse Energy. W ub. roku media informowały zresztą, że Australijczycy starają się o zgodę na poszukiwanie uranu w Sudetach.
    Co na to resort środowiska?


    - W Polsce terenowe prace poszukiwawcze realizowane są przez podmioty komercyjne prowadzące działalność gospodarczą na podstawie koncesji - mówi Grzegorz Zygan i dodaje: - Do ministra środowiska, jako organu koncesyjnego, do chwili obecnej nie wpłynął żaden wniosek o udzielenie koncesji na poszukiwanie rud uranu w Polsce.

    Wiadomo, że nie nastąpi to z dnia na dzień. Podobnie jak budowa jądrówki na Pomorzu, wydobywanie uranu w Polsce północnej pozostaje w sferze planów. Trzeba jednak pamiętać, że te plany mogą się stać w perspektywie najbliższych lat rzeczywistością, bo uran w obecnych granicach naszego kraju już wydobywano.

    Przed drugą wojną światową i podczas niej robili to Niemcy. Wydobycie surowca w Kowarach w Sudetach rozpoczęli pod koniec lat 20. Szacuje się, że do 1942 roku wywieźli stamtąd ponad 70 ton rudy. Po wojnie w uranowych sztolniach Kowar zjawili się natomiast fachowcy z sowieckiego przedsiębiorstwa Kuznieckie Rudniki, bo uran, gdy rozpoczęła się zimna wojna, stał się surowcem strategicznym. W sumie wydobyto i wywieziono do ZSRR od 700 do 850 ton metalicznego uranu. Jego wydobycie wiązało się z ogromnymi kosztami, ale Sowieci nie zwracali na to uwagi.

    Pytaniem jest - czy teraz, na początku XXI wieku, będzie się opłacało wydobywać uran w Polsce północnej. Według Leszka Milczanowskiego, raczej tak. Po pierwsze - obecne technologie wydobywcze są bardziej wydajne niż kilkadziesiąt lat temu, a po drugie - uran, z powodu rozwoju energetyki jądrowej na całym świecie, jest coraz droższy. Jeszcze 30 lat temu kilogram surowca kosztował około 20 USD, podczas gdy dzisiaj kosztuje już 128 dolarów.

    Czy w związku z tymi faktami turyści będą musieli ustąpić na Mierzei Wiślanej miejsca profesjonalnym ekipom poszukiwawczo-wydobywczym? Już teraz obawiają się tego hotelarze, właściciele pensjonatów czy osoby zajmujące się promocją turystyki.


    - O tym że pod ziemią mamy uran, dowiedzieliśmy się zupełnie przypadkowo - wspominają Marzena i Dariusz Labudowie, właściciele hotelu w Krynicy Morskiej. - Stało się to podczas przeglądania dokumentacji geologicznej dotyczącej pokładów wód termalnych na Mierzei Wiślanej. Zależy nam bowiem, by te wody zaczęto wykorzystywać do celów leczniczych. Wówczas przeczytaliśmy, że oprócz owych wód, istnieją pod ziemią na naszym terenie także złoża uranu.

    Aktualnie eksperci uspokajają: badania nie oznaczają szybkiego wydobywania uranu. Jednak podkreślają równocześnie, że ta wizja, w perspektywie budowy polskiej jądrówki, staje się coraz bardziej kusząca.



    Paliwo z uranu
    Czysty uran jest srebrzystobiałym metalem o dużej gęstości (65 proc. większej niż gęstość ołowiu). Stosowany jest jako paliwo w reaktorach jądrowych. Termin "paliwo", mimo iż prawidłowy, jest niezbyt trafny w języku polskim, bo sugeruje spalanie, a paliwo jądrowe nie ulega procesowi spalania (czyli utleniania) w reaktorach, jak np. benzyna w silnikach samochodowych. "Spalanie" lub "wypalanie" paliwa jądrowego oznacza wykorzystywanie go w reaktorach do przeprowadzania reakcji rozszczepień jąder atomowych aż do momentu, gdy zabraknie jąder nadających się do rozszczepienia. Obecnie uran wydobywany jest w Kanadzie, Australii i Kazachstanie.
    Badania zasobności złóż uranowych w Polsce prowadzono po 1945 roku.
    Naukowcy z Państwowego Instytutu Geologicznego mają wiedzę, gdzie obecnie znajduje się uran. Jednak eksperci podkreślają, że potrzebne są nowe badania, uzupełniające poprzednie.



    Sowieci i uran
    Wydobycie, oczyszczanie i wstępne wzbogacanie uranu w Sudetach przez Sowietów, rozpoczęte w 1947 roku, zakończyło się w 1973 roku. Wcześniej robili to tam Niemcy.
    Działało tam osiem kopalń, z których trzy zlokalizowane były w Kowarach. W sumie wydobyto i wywieziono do ZSRR około 700 ton metalicznego uranu (inne źródła podają 850 ton). To jednak stosunkowo niewiele, zaledwie 0,7 proc. tego, co wydobyto w Czechosłowacji. Radzieccy geolodzy oceniali wstępnie, że nieeksploatowane złoża w Sudetach zawierają jeszcze co najmniej 2,5 tys. ton uranu.
    Sowieci byli także zainteresowani złożami rudy uranu w Polsce północnej. Jednak uranu tu nie wydobywali, choć też prowadzili badania. Postawili jednak na rozwój wydobycia w Kazachstanie, który był częścią ZSRR.


    Reaktora do jądrówki nie da się kupić "od ręki" - trzeba czekać na niego latami
    Naukowcy mogą mieć sporo czasu na zbadanie złóż uranu w Polsce północnej, a resort środowiska na przyznanie koncesji na jego wydobycie, bo atomowe plany rządu Donalda Tuska oddalają się w czasie. A wszystko przez jądrowy reaktor. Obecnie z powodu rozwoju atomistyki stają się one... towarem deficytowym.
    Jeśli Polska złożyłaby w najbliższym czasie zamówienie na takie urządzenie, to może zostać ono zrealizowane najwcześniej za 20 lat, czyli najszybciej elektrownia w okolicach Żarnowcu mogłaby powstać w 2029 roku.
    - Coraz więcej krajów decyduje się bowiem na budowę elektrowni atomowych, a tym samym rośnie zapotrzebowanie na jądrowe reaktory. Do energetyki atomowej wracają między innymi Francuzi, Amerykanie i Skandynawowie, Szwedzi oraz Finowie. Także w niewielkiej Estonii rozpoczęto projekt atomowy - mówi Leszek Milczanowski, ekspert ds. energetyki.
    Zwiększony globalny popyt spowoduje, że moce produkcyjne firm oferujących reaktory jądrowe będą niewystarczające. Może się okazać, że zamówienie złożone za trzy czy cztery lata zostanie zrealizowane za lat 20 czy nawet 30.
    W związku z planami dotyczącymi polskiej elektrowni mówi się, że reaktor do niej zostałby zakupiony w konsorcjum Areva. To francuska firma należąca w większości do państwa. Buduje elektrownie w Chinach, Republice Południowej Afryki i Finlandii. Obecnie, łącznie z budowanymi i już podpisanymi kontraktami, Areva zaangażowana jest aż w 11 dużych projektów. Z tym konsorcjum ściśle współpracuje Electricite de France (EdF), która też mogłaby dostarczyć Polsce reaktor. Większość z 59 reaktorów we Francji została zbudowana właśnie przez EdF. - Mało obecnie prawdopodobne wydaje się, że reaktor może pochodzić od kanadyjskiego konsorcjum Atomic Energy of Canada, amerykańskiego Westinghouse Electric czy rosyjskiego Rosatom - dodaje Leszek Milczanowski. - Wszystkie one mają zlecenia na najbliższych kilkanaście lat. Nie wiadomo, czy zainteresowane są kolejnymi.
    Rosatom buduje siłownie w Bułgarii, Rosji, Chinach, Indiach i Iranie, a Westinghouse Electric - w USA, Chinach i Korei Południowej.




    Wydobywanie uranu na Mierzei Wiślanej może, niestety, oznaczać zagładę turystyki

    Rozmowa z Adrianem Bogusłowiczem, prezesem Lokalnej Organizacji Turystycznej w Krynicy Morskiej.

    Panie prezesie, czy fakt istnienia złóż rud uranu - paliwa jądrowego - pod ziemią Mierzei Wiślanej jest dla tutejszych mieszkańców dużym zaskoczeniem?

    - Wielu obywateli tej części województwa pomorskiego pierwszy raz o tym usłyszy. Nigdy nic takiego nam nawet do głowy nie przychodziło. Wydobywanie substancji promieniotwórczych w strefie turystycznej to jakiś absurd, niedorzeczność, czarny sen! Po zgodzie Rosji na żeglugę po Zalewie Wiślanym oddala się wizja konieczności zrobienia przekopu w poprzek mierzei, a tu już pojawia się problem uranu. To jakiś horror!


    Znane są nieszkodliwe metody pozyskiwania go...

    - Nikt nie zagwarantuje, że się nic nie stanie. Mierzeja Wiślana to wąskie pasemko lądu między Zatoką Gdańską a Zalewem Wiślanym. Ma około kilometra szerokości. Jeżeli się tu wybuduje kopalnię, niewiele pozostanie miejsca.


    Istnienie kopalni rozsławiłoby ten region w całej Europie...

    - Niewesoło by się to dla nas skończyło. Kto zechciałby przyjechać do miasta, w którym wydobywa się uran? Poza tym kopalnia nie może u nas powstać, bo Mierzeja Wiślana zaliczona została do Europejskiej Sieci Ekologicznej Obszarów Chronionych "Natura 2000". Nie sądzę, że po tym co się stało w Dolinie Rospudy, ktoś zechce rozwijać dużą inwestycję na terenie "Natury 2000".


    Kopalni uranu nie chcecie, ale nie macie nic przeciwko wydobywaniu solanek. Wody te odkryto na mierzei właśnie dzięki temu, że szukano uranu...

    - Wody te są naturalnym zasobem, znajdującym się pod ziemią. My nie chcemy wydobywać wód solankowych, a tylko z nich korzystać. To jest różnica. Nie ma gwarancji, że solanka sama się gdzieś nie wydostaje, więc równie dobrze może wypływać w Krynicy. Mamy konkretne plany wykorzystania tego bogactwa. Uran zaś może się stać zagładą turystyki na Mierzei Wiślanej.

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)