Paryż. 29 listopada 1844 roku. Zebranie koła towiańczyków. Obecni są m.in. Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki. W pewnej chwili Adam podnosi się z siedzenia i zaczyna grzmieć: - Bracia, dziś ukazał mi się duch ...



Paryż. 29 listopada 1844 roku. Zebranie koła towiańczyków. Obecni są m.in. Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki. W pewnej chwili Adam podnosi się z siedzenia i zaczyna grzmieć:
- Bracia, dziś ukazał mi się duch cesarza Aleksandra I (nieżyjącego już wówczas cara zaborczej Rosji - red.) i prosił, żebyśmy zanieśli modły do Boga na jego intencję!


W tej chwili podrywa się na nogi Słowacki i odpala: - A mnie, bracie, ukazał się duch Stefana Batorego (pobił Rosjan w kilku kampaniach - red.) i prosił, żeby bracia za żadnym nie modlili się Moskalem!
Na to Mickiewicz robi się purpurowy, chwyta Słowackiego za ramię i wyrzuca za drzwi, drąc się po rosyjsku: - Paszoł won, durak!
Tak było naprawdę.
Zebranie Koła Sprawy Bożej odbyło się w rocznicę Powstania Listopadowego.
∨ Czytaj dalej

Uczestnicy mieli opracował projekt pisma do cara Mikołaja I z propozycją, żeby został... towiańczykiem. W kole było kilku przeciwników tego dziwacznego pomysłu, m.in. Słowacki ale po tym jak znalazł się za drzwiami Mickiewiczowi udało się przekonać do niego resztę obecnych.
Skąd u Mickiewicza takie szaleństwo, w jaki sposób z człowieka, który jeszcze niedawno niemal przy każdej okazji rąbał w carat, zrobił się carofil? Jest na to odpowiedź, brzmi ona: Andrzej Towiański. Kiedy Mickiewicz rzucił mu się w ramiona, zupełnie stracił rozsądek. Odzyskał go dopiero po kilku latach.

Mesjasz Towiański

Andrzej Tomasz Towiański urodził się 1 stycznia 1799. Pochodził z Wileńszczyzny, studiował prawo na Uniwersytecie Wileńskim, był asesorem Sądu Głównego w Wilnie. 11 maja 1828, w tamtejszym kościele Bernardynów doznał objawienia religijnego. Utwierdziło go to w przekonaniu, które towarzyszyło mu od dziecka, że walką z bronią w ręku, wynikającą z nienawiści do drugiego człowieka, nie da się zmienić rzeczywistości na lepszą. W roku 1840 zostawił rodzinny majątek ziemski na Litwie i ruszył do Paryża, gdzie po klęsce powstania listopadowego zainstalowała się polska elita kulturalna. Zgromadził wokół siebie uczniów spośród emigrantów, m.in. Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Seweryna Goszczyńskiego czy fotografa Michała Szweycera. W tym czasie był częstym gościem w ambasadzie Rosyjskiej w Paryżu. W 1842 został usunięty z Francji pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Wtedy osiadł na stałe w Zurychu, gdzie do śmierci w 1878 roku prowadził swoją działalność. Dwukrotnie udawał się do papieża, aby przekonać go do rewolucji chrześcijańskiej, tj. wprowadzenia zasad ewangelicznych w stosunki międzynarodowe. Niewpuszczony przed oblicze papieskie, pisał listy do Grzegorza XVI i Piusa IX, na które nigdy nie otrzymał odpowiedzi.
W skrócie, towianizm głosił potrzebę autentycznego naśladowania Chrystusa, widzenia bliźniego nawet we wrogu politycznym. Jego zdaniem świat jest zespołem rozwijających się moralnie nieśmiertelnych duchów, uszeregowanych w "kolumny" jasne i ciemne (czyli duchów dobrych i duchów złych) i działających poprzez ludzi. Wszystko zmierza ku doskonałości, choć, jak podkreślał, droga ta jest pełna trudów i wyrzeczeń. Uważał, że Bóg chce, aby wszyscy zostali zbawieni, ale szanuje ludzką wolę. Upomina świat przez swoich wysłanników, z których pierwszym i najważniejszym był Jezus Chrystus. On miał być kolejnym...

Szaleństwa z katedry

Towiański był przebiegły. Zdawał sobie sprawę, że sama idea religijna nie zjedna mu zwolenników. Uczepił się więc Napoleona. W owym czasie być bonapartystą oznaczało być człowiekiem światłym, szlachetnym. W swoich przemówieniach obiecywał wiec Polakom, że zbliża się czas wyzwolenia ojczyzny, ponieważ niedługo wybuchnie wielka wojna a w decydującej bitwie weźmie udział duch Napoleona, gromiąc wroga.
W 1842 roku Towiański założył sektę Koło Sprawy Bożej. Jak doszło do tego, że Mickiewicz wpadł w jego sidła? Jest kilka teorii na ten temat. Po pierwsze był Mickiewicz (podobnie jak Andrzej) mistykiem, po drugie Towiański uzdrowił mu ponoć żonę z... szoku poporodowego, po trzecie - kult Napoleona. Mickiewicz pod wpływem Towiańskiego zupełnie oszalał. W tym czasie nasz wieszcz wykładał w paryskim Collége de France, gdzie objął katedrę literatur słowiańskich. To co powiedział Mickiewicz podczas kilku prelekcji inny nasz wielki poeta Zygmunt Krasiński określił jako "szaleństwa z katedry".
Dwa przykłady z 1844 roku. Podczas styczniowego wykładu mówił tak: "Nie masz komentarza Ewangelii równego temu, który znajdujemy na kilku kartach podyktowanych przez Napoleona. Napoleon pojął boską istotę Chrystusa i wyjaśnił ją lepiej niż jakikolwiek teolog. (...) Napoleon w duchu swym nosił całą przeszłość chrześcijańską i zrealizował ją w swojej osobie".
W marcu głosił tak: "Napoleon jest człowiekiem globu, człowiekiem najzupełniejszym. W czasie, kiedy jego świta była bez księdza (na wygnaniu na św. Helenie - red.) on, który nic nie mówił lekkomyślnie, podejmował się spowiadać swych towarzyszy i czuł w sobie moc dawania im rozgrzeszenia. W takiej chwili wznosił się on ponad dzisiejszy katolicyzm".
Wieści o "chorobie" Mickiewicza szybko dotarły do władz uczelni i wkrótce wykładowca otrzymał dymisję.

Mickiewicz carofil

Od napoleonofilstwa do carofilstwa droga daleka. Nie dla Mickiewicza jednak, który kilka lat wcześniej w III części Dziadów umieścił ustęp "Do przyjaciół Moskali". Był to pean na cześć dekabrystów, których uważał za szlachetnych demokratów, pragnących zwrócić Polakom utraconą niepodległość. Tymczasem źródła świadczą, że było inaczej. Program dekabrystów zakładał na przykład permanentną inwigilację społeczeństwa, poprzez stworzenie niepodlegającego prawu aparatu policyjnego pod nazwą... "Urząd Czynienia Dobra". Słabość Mickiewicza do dekabrystów była niejako zaczynem jego przyszłych dziwactw.
Miał więc Towiański ułatwione zadanie. Głosząc, że Rosja i Polska uzupełniają się jak Rzym i Grecja udało mu się dopaść Mickiewicza. Mawiał, że chrześcijańska Polska powinna pokochać Rosję i w ten sposób wciągnąć ją do Sprawy Bożej.
Te i inne wypadki doprowadziły do skandalicznego incydentu na zebraniu koła towiańczyków 29 listopada 1844 roku. Ciekawe, co myślał o koledze Słowacki stojąc za drzwiami.
Kilka lat później, na jednym z posiedzeń Towarzystwa Słowian w Paryżu, ktoś powołał się na "autorytet" Mickiewicza. Wtedy zareagował Leonard Chodźko, wybitny patriota, publicysta, historyk: "Autorytet pana Mickiewicza jest bardziej niż podejrzany, gdyż my uważamy go za rosyjskiego szpiega".
Z czasem Mickiewicz ochłonął i zerwał z Towiańskim. We wrześniu 1855 roku, podczas wojny krymskiej wyjechał do Konstantynopola w Turcji, aby tworzyć oddziały polskie (Legion Polski), a także złożony z Żydów tzw. Legion Żydowski do walki z carską Rosją. Zmarł nagle podczas epidemii cholery...

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij