Wybierz region

Wybierz miasto

    Trener Jerzy Ciepliński. Od juniorek do Ligi Mistrzyń

    Autor: Janusz Woźniak

    2004-05-28, Aktualizacja: 2004-12-18 14:24

    30 lat temu skończył Wyższą Szkołę Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Dyplom magistra i trenera piłki ręcznej był ?przepustką? w dorosłe życie. Tuż przed studiami, na które przyjechał z rodzimej Kościerzyny, i w ich ...

    30 lat temu skończył Wyższą Szkołę Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Dyplom magistra i trenera piłki ręcznej był ?przepustką? w dorosłe życie. Tuż przed studiami, na które przyjechał z rodzimej Kościerzyny, i w ich trakcie, pobierał praktyczne nauki gry w szczypiorniaka od Leona Walleranda i Janusza Czerwińskiego. Terminowanie przy takich zawodnikach jak Andrzej Lech, Andrzej Wlazło, Aleksander Żymierski czy Władysław Popielarski dało mu sporo wiedzy, którą uzupełniła akademicka edukacja. Takie były początki drogi na trenerską ławkę aktualnego szkoleniowca mistrzyń Polski Naty AZS AWFiS Gdańsk, Jerzego Cieplińskiego.

    Świeżo upieczony magister, w 1974 roku dostał pracę w Wyższej Szkole Inżynierskiej w Koszalinie i prowadził tam zespół juniorek AZS Koszalin, który występował jednak w seniorskiej II lidze.

    - To była ? wspomina dzisiaj ? młoda i perspektywiczna drużyna. Mogła awansować do ekstraklasy, ale? nie było na to pieniędzy.

    Ciepliński miał trenerskie ambicje, więc kilka lat później z wdzięcznością przyjął propozycję prezesa Stanisława Haliniaka ze Startu Elbląg. Start był typowym średniakiem w ekstraklasie, a Ciepliński trafił tam w momencie, kiedy drużyna przeżywała kryzys i należało zbudować ją od podstaw. To była twarda szkoła. Spadek do II ligi po pierwszym roku pracy, ale też błyskawiczny powrót do ekstraklasy i już tylko marsz w górę. Ze Startem zdobywał wszystkie ligowe medale, z tym najcenniejszym, czyli złotym. To w Elblągu poznał smak bycia mistrzem Polski i gry w europejskich pucharach.

    Kiedy przed 10 laty powoływano go na trenera reprezentacji Polski, zdążył już przez 2 lata popracować ze szczypiornistkami AZS AWF Gdańsk.

    - To była niezła drużyna z Joanną Malczewską, Sylwią Pociechą, Elżbietą Krakowiak, Iwoną Bedenak i Katarzyną Poleszak w składzie. W lidze zajęlismy 5 miejsce ? mówi Ciepliński.

    Reprezentacja to było jednak nowe i ważne zadanie. Zresztą, jaki trener nie chciałby zostać narodowym selekcjonerem?

    - Pracowałem z kadrą ? wspomina ? przez 6 lat. To była taka droga, mówiąc obrazowo, z drugiej ligi europejskiej do pierwszej. Dwukrotnie graliśmy w finałach mistrzostw Europy i mistrzostw świata. W ME byliśmy najwyżej na 5 miejscu, a w MŚ na 8. Ponadto zdobyliśmy akademickie wicemistrzostwo świata. Pracę z kadrą zakończyłem w 2000 roku, bo uznano za porażkę brak awansu do igrzysk olimpijskich w Sydney. Od tego czasu jednak nikt się nawet do moich rezultatów z kadrą nie zbliżył. Reprezentacja ani razu nie zagrała w finałach mistrzostw Europy czy świata. Ja jednak ten czas spędzony z kadrą wspominam bardzo dobrze. To był ważny okres w moim życiu trenerskim. Zdobywałem doświadczenia, uczyłem się, bo w tym zawodzie uczyć się trzeba przez całe życie. Międzynarodowe kontakty z tamtego czasu procentują jeszcze do dzisiaj.

    Po rozstaniu z kadrą wrócił do pracy w gdańskim AWF i do drużyny. Zespół gdańskich akademiczek zaczął odnosić sukcesy i zmieniał oblicze.

    - Znowu ? mówi ? tworzyłem zespół nieomal od podstaw. Odchodziły zawodniczki doświadczone, a przychodziły młode, które można było ukształtować. Szukałem takich szczypiornistek, którym świat nie zamykał się tylko na piłce ręcznej. Ich sportowy talent i inteligencja pozwoliły stworzyć naprawdę silny zespół, który sięgnął w tym roku po pierwsze w historii klubu mistrzostwo Polski.

    Teraz powinna być Liga Mistrzyń, czyli nowe wyzwanie dla trenera Cieplińskiego. Nata powinna być silniejsza, aby sprostać rywalkom w elitarnych rozgrywkach, a tymczasem z podstawowej ?siódemki? odeszły dwie zawodniczki, Galina Łotariewa i Karolina Siódmiak.

    - Wiem, o co chce pan teraz zapytać. Czy nie mając dostatecznie silnego składu i ? nie ukrywam ? finansowych podstaw, powinniśmy startować w Lidze Mistrzyń? ? wyczuwa moje wątpliwości trener Ciepliński. ? Wszyscy chcemy jednak sprawdzić się w tej Lidze Mistrzyń. Oczywiście zgłaszają się do nas nowe zawodniczki, dobre, także z zagranicy, ale żadna z nich nie pozostanie w Gdańsku, jeżeli nie zadowolą ja oferowane warunki finansowe. A z tym jest źle. Można sięgnąć raz po mistrzostwo Polski stawiając na entuzjazm, determinację i talent poparty ciężką pracą. My ten okres mamy za sobą. Teraz moje zawodniczki są kuszone wyższymi kontraktami w innych klubach. Ja wiem, że w tym sezonie miały dylematy, co wybrać pomiędzy zakupem dobrego kosmetyku, a obiadem. Teraz chciałbym już tego uniknąć. Nie ukrywam, że potrzebujemy wsparcia ze strony władz samorządowych, finansowej pomocy od sponsorów, chociaż wdzięczny jestem firmie Lonza Nata za to, co już zrobiła dla naszej drużyny i zamierza jeszcze zrobić.

    - Pyta pan, czy mam finansową satysfakcję ze zdobytego tytułu mistrzowskiego? Odpowiem tak: mam satysfakcję osobistą, a także świadomość tego, iż ten sukces kosztował nie tylko dużo pracy, ale odbył się także kosztem życia rodzinnego. O finansowej rekompensacie wolę się nie wypowiadać. Wizytówką mojej ?majątkowej zamożności? jest 5-letni Ford Escord i 3-pokojowe mieszkanie. Mimo wszystko, nie narzekam. Mam nadzieję, że zagramy w Lidze Mistrzyń, mam nadzieję, że dokończę swój przewód doktorski, do czego mobilizuje mnie profesor Janusz Czerwiński. Mam nadzieję, że będzie lepiej?

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)