Wybierz region

Wybierz miasto

    W gdańskim Centrum szkoli się mistrzów

    Autor: Adam Suska

    2003-07-03, Aktualizacja: 2004-12-18 18:59

    Cztery osoby z działającego na bazie oliwskiej AWFiS Centrum Szkolenia Olimpijskiego w Skoku o Tyczce na długo przed wyznaczonym terminem uzyskało minimum kwalifikacje na lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Paryżu.

    Cztery osoby z działającego na bazie oliwskiej AWFiS Centrum Szkolenia Olimpijskiego w Skoku o Tyczce na długo przed wyznaczonym terminem uzyskało minimum kwalifikacje na lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Paryżu.


    Anna Wielgus poprzeczkę na wys. 4.40 pokonała jeszcze przed wyznaczonym przez Polski Związek Lekkiej Atletyki terminem i chcąc pojechać do stolicy Francji będzie musiała wynik ten powtórzyć.


    Szef centrum


    Trener Edward Szymczak nie naciska jednak na swoją podopieczną. W tym samym terminie w Korei będzie Uniwersjada i tam Ania będzie miała szanse nawet na medal. Najbardziej utytułowaną zawodniczką działającego drugi rok centrum jest Monika Pyrek. Brązowa medalistka mistrzostw świata w Edmonton i halowych mistrzostw świata w Birmingham jest trenerowi Szymczakowi bardzo wdzięczna za dotychczasową współpracę. Obecnie jednak postanowiła trenować tylko pod okiem Wiaczesława Kaliniczenki, którego kilka lat wcześniej Szymczak ściągną z Ukrainy do Polski.


    - Szanuję jej wybór, a czas pokaże czy był właściwy. Monika jest jedną z najlepiej technicznie skaczących tyczkarek na świecie. Mimo młodego wieku posiada już spore doświadczenie. Nie jest jeszcze zawodniczką wyeksploatowaną i ma duże rezerwy w zakresie motoryki - uważa Szymczak, który w swojej bogatej karierze trenerskiej miewał już przypadki rozstań z zawodnikami i ich powrotów.


    Syn marnotrawny


    Jednym z nich jest Adam Kolasa, który na długie pięć lat rozstał się ze swoim szkoleniowcem. Gdy wrócił, jego wyniki zaczęły iść w górę. Był siódmy w Edmonton i czwarty na mistrzostwach Europy w Wiedniu. Obecnie jego rekord życiowy wynosi 5,75 m, ale gdyby nie nękające go kontuzje, mógłby dołączyć do elitarnego grona 6-metrowców.


    - Na razie marzę o wymazaniu z tabel 15-letniego rekordu Polski (5,90) Mirosława Chmary, wierząc że kontuzje w końcu przestaną mnie nękać - powiedział nam najmłodszy z tyczkarskiego klanu Kolasów (jego brat Marian miał - 5,81 m, a Ryszard - 5,71 m).


    Trzecim asem Szymczaka jest Anna Rogowska, którą w klubie prowadzi, współpracujący z centrum Jacek Torliński. Są parą i związek ten owocuje dobrymi wynikami Ani, która marzy o dorównaniu starszej o rok Monice.


    One się lubią


    - Między nami nie ma żadnych animozji. Wręcz przeciwnie. Na wyjazdach mieszkamy w jednym pokoju, a na zawodach pomagamy sobie ustawić rozbieg - twierdzi Rogowska, która w ubiegłym sezonie przebojem wdarła się do światowej czołówki tyczkarek (7 w ME w Monachium i 4 w HMŚ w Birmingham). - Przed nią duża przyszłość. Jeszcze w tym roku powinna uzyskać rezultat w granicach 4,55-4,60 - uważa Szymczak.


    Pozostali zawodnicy centrum także bardzo dobrze rokują. Na szczególną uwagę zasługuje 20-letni Jacek Włuka, który jeszcze dwa lata temu nigdy nie miał tyczki w ręku. Zajmował się zupełnie inną dyscypliną. Był gimnastykiem i zdobył nawet wicemistrzostwo Polski juniorów w ćwiczeniu na koniu z łękami. Kiedy wyrósł do 198 cm, wiadomo było że gimnastyk z niego nie będzie. Po dwóch latach treningów skoczył 5,00 m i trener Szymczak uważa, że w przyszłości nawiąże do najlepszych tradycji polskiej tyczki.


    Zawodowcy


    Od tego roku w centrum pojawił się inny wybitny polski trener, Sławomir Nowak, który pracuje z wieloboistkami i Grażyną Prokopek (400 m). Współpraca obu szkoleniowców układa się dobrze. Są profesjonalistami, gwarantującymi sukcesy swoich podopiecznych.

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)