Likwidacja szkół w Trójmieście. Od września nauczyciele muszą szukać nowej pracy

W Trójmieście od września pracę straci nawet 80 etatowych nauczycieli. Kilkuset innym kończy się kontrakt. Większość pedagogów i pracowników zlikwidowanych szkół dostała propozycje przeniesienia do innych placówek, ale są też tacy, którzy zostali z niczym - to biolodzy, nauczyciele języków obcych, chemicy. Z edukacyjnej mapy Gdańska 1 września zniknie 5 szkół. W Gdyni i Sopocie władze miasta nie likwidowały placówek.

Jest niż demograficzny, nauczyciele tracą pracę
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Jest niż demograficzny, nauczyciele tracą pracę (© Przemek Świderski)

Jedna czwarta gdańskich nauczycieli, którzy w tym roku stracili pracę z powodu likwidacji kilku szkół, została na lodzie. Urząd Miejski w Gdańsku dał propozycję nowego zatrudnienia dla 75 proc. belfrów, reszta musi go szukać na własną rękę. Ale problem dotyczy nie tylko ich, w podobnie ciężkiej sytuacji znaleźli się szkolni pracownicy administracji czy obsługi - woźne, sprzątaczki, konserwatorzy.

W sumie w Trójmieście od września pracę straci ponad 80 etatowych nauczycieli. Większość to ci z Gdańska. Główny powód to niż demograficzny, który doprowadził do zamknięcia pięciu placówek w mieście.

- Skoro nie ma kogo uczyć, to nic dziwnego, że nie jesteśmy potrzebni - mówią ci, dla których nowych ofert pracy na razie nie ma. Gdańscy urzędnicy zapewniają, że robią, co mogą, by pomóc pracownikom zlikwidowanych placówek w znalezieniu czegoś innego. Tym bardziej że zwalnianie nauczycieli wcale nie jest w interesie gminy, która w każdym takim przypadku musi wypłacić półroczną odprawę.

ZOBACZ TEŻ: Gdańsk: Protest przeciwko sytuacji w oświacie przed Urzędem Wojewódzkim

Ilu nauczycieli od września zostanie w Gdańsku bez pracy?

- To będzie wiadomo na koniec sierpnia. W tej chwili trwa ruch kadrowy, powstają np. dodatkowe oddziały w niektórych szkołach. Dyrektor ma prawo w takiej sytuacji wycofać zwolnienie - tłumaczy Dariusz Wołodźko z Urzędu Miejskiego w Gdańsku i podkreśla, że w likwidowanych placówkach niewiele osób pracowało na etatach.
∨ Czytaj dalej

- Wielu nauczycieli miało tam tylko kilka godzin lekcji.

Jedną ze zlikwidowanych placówek jest Zespół Szkół Budowlano-Architektonicznych.
- Pracowało u nas 40 nauczycieli. Jeśli chodzi o mianowanych, w wieku produkcyjnym, to bez pracy zostały dwie osoby - od biologii i francuskiego. Nie liczę tych, którzy byli już emerytami lub nie mieli pełnego etatu - informuje Zofia Sypniewska-Figel, dyrektor szkoły. Sama odchodzi na emeryturę. - Jest też jedna nauczycielka, chemik z doktoratem, która była u nas na zastępstwie i też została bezrobotna - mówi dyrektor. Przyznaje jednak, że Wydział Edukacji gdańskiego magistratu rzeczywiście bardzo się starał, by nauczycieli mianowanych z likwidowanych szkół poprzenosić do innych, bo to nie powoduje konieczności wypłaty półrocznej odprawy.

- Kilka miejsc pracy nauczycielom sama znalazłam. Ci, którzy poszli do szkół, gdzie przechodzi nasza młodzież, szczególnie do LO XX, dostali umowy na rok - dwa i wraz z odejściem naszych klas też dostaną wypowiedzenia. Nie jest to więc stała praca - ubolewa Sypniewska-Figel.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Likwidacja szkół w Gdańsku: Zamiast zamykać placówki, będą je zmieniać w lokalnych liderów?

Nauczyciele z likwidowanego Gimnazjum 23 w Oliwie też w większości dostali propozycje przeniesienia do innych szkół. Ale pracownicy obsługi i administracji już nie. Dla części z nich jest jednak nadzieja, że nie będą musieli żegnać się z miejscem, w którym do tej pory urzędowali. Budynek gimnazjum przy ul. Cystersów miasto oddało bowiem w użytkowanie Stowarzyszeniu Kulturalnemu Wspierania Edukacji i Rozwoju. Od września poprowadzi tam ono szkołę podstawową - osobną dla chłopców i dziewcząt oraz przedszkole.

- Pracy nauczycielom z gimnazjum nawet jakbyśmy chcieli zaoferować nie możemy, bo prowadzimy podstawówkę i potrzebujemy osób do nauczania początkowego. Natomiast rozważamy zatrudnienie kogoś z personelu technicznego zlikwidowanej szkoły, kto pomagałby nam obsługiwać budynek. Takich usług jak najbardziej będziemy potrzebować, zwłaszcza że byli pracownicy tego budynku znają go jak własną kieszeń - wyjaśnia Łukasz Balwicki, wiceprezes SKWER. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapaść ma jednak w sierpniu.


Czy miasto pomaga znaleźć pracę?



Dariusz Wołodźko z Urzędu Miejskiego w Gdańsku: - Aż 75 procent nauczycieli dostało propozycje nowej pracy! To jak można pytać, czy miasto pomaga nauczycielom z likwidowanych placówek? Czy jest samorząd, który ma lepszy wynik? Pozostałe 25 procent musi się pewnie przekwalifikować albo poszukać zatrudnienia w edukacji niepublicznej. W tej chwili wszystkim nauczycielom jest trudno o pracę. Niż demograficzny nikogo nie oszczędza. My ze swojej strony robimy jednak wszystko, by jak najwięcej nauczycieli utrzymało posadę, stąd na przykład stworzyliśmy program pomocy szkołom zagrożonym likwidacją.Tym bardziej że zwalnianemu nauczycielowi trzeba zapłacić półroczną odprawę.


Jak to wygląda w Gdyni i Sopocie?



W Gdyni nie likwidowano żadnej ze szkół. Ale zwolnienia nauczycieli były. Pracę już straciło tam 12 etatowców.
Jak twierdzą urzędnicy, nie wiadomo jeszcze dokładnie, ilu zostanie bez niej od września. - Trwa rekrutacja, dopiero po jej zakończeniu będziemy mogli obliczyć, ile klas w szkołach zostanie otwartych, a co za tym idzie, ile etatów będzie potrzebnych - mówi Anna Bennich, zastępca naczelnika Wydziału Edukacji gdyńskiego magistratu. - Zwolnienia będą jednak pojedynczymi przypadkami.

Sopot zapewnia, że ten problem go nie dotyczy. - Zmienił się układ sieci szkół. Sześć placówek dla dorosłych uległo samoistnej likwidacji. Zostały powołane 8-10 lat temu, ale nie rozpoczęły procesu dydaktycznego. Nie powoduje to konsekwencji w zakresie zatrudnienia - mówi Anna Dyksińska z sopockiego UM.


Komentarze (11)

avatar
avatar
matoły jedne (gość)

No i za edukację się wzięli, oświata ledwo zipi; jeszcze trzeba nauczycieli POzwalniać, bo pamiętają pewne fakty, których zabrakło w nowych POdręcznikach do historii; "Takie RzeczPOsPOlite jakie młodzieży chowanie..."

avatar
nie (gość)

Wodę z mózgu Wam robią - jak zwykle. Nie niże i wyże są winne. Przez 45 lat Polski Ludowej też one byly - nie bylo przecież jednego i wzrastającego ciagle wyżu. A jednak - słyszał ktoś o zwalnianiu nauczycieli? Winien jest durny system, ktorego naczelną zasadą jest powiedzonko że wszystko się musi "opłacać".

avatar
mika (gość) pablobodek

Nie można zatrudniać absolwentów , bo to banda niedouczonych matołów po zaocznych kierunkach . A co do emerytów , to w szkole nie ma ich za wielu . Dyrektorzy nie mają możliwości ich zatrudniania . Dodam również , że nauczycieli nie obowiązują wcześniejsze emerytury . Pracują tak jak wszyscy.

avatar
pablobodek (gość)

Młodzi, zdrowi jak byki nauczyciele-emeryci - na emeryturę. Wypad ze szkoły, nie blokować etetów absolwentom.
A co ztymi tysiącami nauczycieli na rocznych, płatnych urlopach na zwiedzanie świata?
Kartę zlikwidować!

avatar
hippi (gość)

"Niż demograficzny nikogo nie oszczędza." - nie sadze, wystarczy zajrzec do magistratu, tam jakos zwolnien nie ma, wrecz przeciwnie...

avatar
Gdańsk (gość)

A gdzie zaczyna studia najwięcej osób? Na pedagogice i kierunkach nauczycielskich! Studia stały się zabawą, a nie poszukiwaniem kompetencji do zawodu i dlatego powinny być odpłatne na kierunkach bez przyszłości.

Wybierz kategorię