Piłkarze Lechii Gdańsk staną w rundzie wiosennej przed trzecią szansą na wygranie meczu ekstraklasy w tym roku. Biało-zieloni zagrają we Wrocławiu ze Śląskiem. Na trybunach to z pewnością będzie mecz przyjaźni, bo od lat mają ją do siebie kibice obu zespołów, ale na boisku trzeba się spodziewać twardej walki o ligowe punkty. Początek meczu w sobotę o godzinie 19.15, a bezpośrednią transmisję przeprowadzi stacja Orange Sport.
Lechia ma na koncie dwa remisy, a mecz we Wrocławiu będzie ważny, bo biało-zieloni zagrają z zespołem, który jest w grupie pościgowej. Na razie gdańszczanie są lepsi
o cztery punkty.
- Jestem zadowolony ze startu wiosny i ze zdobytych dwóch punktów, ale tylko biorąc pod uwagę to, jak grały zespoły, które są tuż za nami w ligowej tabeli. Mecz we Wrocławiu będzie ważny, bo staniemy przed szansą odskoczenia od najgroźniejszych rywali i umocnienia się na szóstym miejscu w ligowej tabeli - przyznaje Tomasz Kafarski, trener Lechii.
Ten sobotni mecz będzie czwarty w ekstraklasie tych zespołów, po powrocie do krajowej elity. Wszystkie trzy poprzednie mecze zakończyły się remisami 1:1, choć - co ciekawe - za każdym razem to piłkarze z Wrocławia pierwsi strzelali gola.
Czy teraz znowu padnie remis? Nie można tego wykluczyć. Lechia dobrze radzi sobie na wyjazdach, a wiosną jeszcze nie przegrała. Z kolei Śląsk nie najlepiej zaczął tę rundę, bo zdobył tylko jeden punkt, dzięki remisowi w Bytomiu z Polonią 0:0. Przed tygodniem jednak podopieczni trenera Ryszarda Tarasiewicza dość niespodziewanie przegrali u siebie z Jagiellonią Białystok 1:2.
- Wrocław to bardzo dobre miejsce, aby się przełamać. Choć Śląsk na pewno wysoko postawi nam poprzeczkę. Gospodarze zdobyli na wiosnę tylko jeden punkt i podrażnieni przystąpią do meczu z nami. Czy Śląsk jest w kryzysie? Nie mnie to oceniać. Mamy poczynione obserwacje gry naszego sobotniego rywala, a ostatni mecz wyglądał tak, że wcale nie musiał się zakończyć zwycięstwem Jagiellonii. Nastawiamy się na trudną walkę, ale chcemy wrócić z Wrocławia z trzema punktami - zapewnia trener Kafarski.
Śląsk ma swoje problemy kadrowe przed tym spotkaniem. Antoni Łukasiewicz miał już od środy normalnie trenować, ale wciąż czuje ból w nodze. Z biało-zielonymi pewnie nie zagra. Z całym zespołem ćwiczyli natomiast Tomasz Szewczuk i Krzysztof Ulatowski, którzy ostatnio leczyli urazy. Trudno jednak ocenić, w jakim stopniu będą gotowi do gry w sobotnim spotkaniu. Wraca ponadto Sebastian Dudek, który odbył już karę za kartki.
Lepsza sytuacja kadrowa jest za to w zespole Lechii. Trenują wszyscy piłkarze z kadry pierwszego zespołu i wszyscy, jak jeden mąż, palą się do gry w meczu przeciwko Śląskowi. W normalnych zajęciach z całym zespołem uczestniczą już także Peter Cvirik i Maciej Rogalski, którzy z powodu urazów wiosną tego roku nie byli jeszcze w meczowej "18".
- Mogę być zadowolony z sytuacji zdrowotnej w moim zespole. Nikt nie ma problemów i wszyscy piłkarze są do mojej dyspozycji. To na pewno duży komfort przed meczem we Wrocławiu, bo będę miał spośród kogo wybierać kadrę na to spotkanie. Mam nadzieję, że postawię na właściwych zawodników, przede wszystkim będących w najwyższej formie, a dobrana taktyka tylko nam pomoże w odniesieniu pierwszego zwycięstwa w tym roku - powiedział szkoleniowiec biało--zielonych.
Paweł Nowak także będzie już brany pod uwagę przy ustalaniu składu na mecz ze Śląskiem. Pomocnik Lechii odbył już karę za kartki i może grać w najbliższym spotkaniu. Trenerzy będą jednak z pewnością pamiętać, że Nowak dwie żółte kartki w Wodzisławiu dostał za niesportowe zachowanie i przez to osłabił drużynę na końcowe fragmenty tego pojedynku.
- Oczywiście, że będę o tym pamiętał. Takich rzeczy się nie zapomina. Czy to jednak będzie miało wpływ na moją decyzję przy ustalaniu składu na mecz ze Śląskiem? Nie sądzę. Zagrają zawodnicy, którzy w mojej ocenie, będą w sobotę najlepiej realizować założenia taktyczne. A czy będą zmiany w podstawowym składzie? O tym wszyscy się przekonają przed meczem we Wrocławiu. Jeszcze mam czas na podjęcie ostatecznej decyzji - zakończył trener Kafarski.