Zaprojektowane tereny zielone nie mają wydzielonych miejsc, w których można sadzić dowolne kwiaty

Zaprojektowane tereny zielone nie mają wydzielonych miejsc, w których można sadzić dowolne kwiaty. Takie miejsca trzeba byłoby wyznaczyć tam, gdzie nie ingeruje to w projekt nasadzeń - twierdzą urzędnicy. (© Karolina Misztal)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Polityka ma też swoje ciepłe strony. Radna PiS zaproponowała akcję "Daj kwiatek' , w ramach której mieszkańcy dzieliliby się roślinami. Władzom miasta pomysł się podoba, choć wskazują, że mogą być pewne trudności, by wcielić go w życie

Dorota Dudek, gdańska radna PiS, proponuje zainicjowanie akcji pt. "Daj kwiatek", czyli przedsięwzięcia skierowanego do mieszkańców, którzy są szczęśliwymi posiadaczami działek, dużych ogrodów i małych przydomowych ogródków. Kampania, jak sama nazwa wskazuje, miałaby zachęcać do dzielenia się kwiatami.

Na podstawie § 24 Regulaminu Rady Miasta Gdańska - Załącznik do Uchwały Nr LIII/1551/10 Rady Miasta Gdańska z dnia 28 października 2010 r. składam interpelację w sprawie: wystąpienia do mieszkańców z inicjatywą podzielnia się kwiatkami z działek, ogrodów i przydomowych ogródków. Otrzymane sadzonki można byłoby dosadzić np. w parku Regana, Parku Oliwskim lub wykorzystać je do utworzenia kolejny zielonych skwerków.


Tak się składa, że jestem właścicielką ogródka i wielką zwolenniczką zieleńców i ukwieconych alejek. W tym roku okazało się, że w moim ogrodzie roślinność rozrosła się tak bujnie, że zmuszona byłam część podzielić, z czego otrzymałam nowe sadzonki. Zabrakło mi jednak miejsca na ponowne obsadzenie - wskazuje radna Dorota Dudek. - Niewykorzystane rośliny chętnie oddałabym np. w ręce ogrodnika miejskiego, który z pewnością znalazłby odpowiedni teren na ich wkomponowanie i dalsze wykorzystanie. Tym bardziej że są to rośliny wieloletnie i dobrze ukorzenione. W mojej ocenie na odpowiednim gruncie nie byłoby żadnego problemu z tym, aby się przyjęły - pisze w interpelacji do prezydenta, okraszonej zdjęciami kwiatów. Oczywiście tych, które wyrosły w jej własnym ogródku.

Co na temat pomysłu radnej myślą władze Gdańska?
- Jeśli radna chce, aby mieszkańcy miasta dzielili się kwiatami, to bardzo dobrze. To byłaby bardzo ładna akcja społeczna. To fantastyczna idea, dzięki której hobbyści uprawiający swoje ogródki, działki oraz skrzynki na balkonach mogą dzielić się sadzonkami - mówi Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Pawła Adamowicza. Ale żeby nie było tak słodko, dodaje, że są pewne trudności z wprowadzeniem jej w życie.
- Zaprojektowane tereny zielone nie mają wydzielonych miejsc, w których można sadzić dowolne kwiaty. Takie miejsca trzeba byłoby wyznaczyć tam, gdzie nie ingeruje to w projekt nasadzeń. Dotyczy to zwłaszcza parku oliwskiego, który jest pod nadzorem konserwatorskim. Poza tym nie jest prawdą, że taka inicjatywa nie pociągnie za sobą obciążeń dla budżetu. Ale jeśli wspólnie z radną znajdziemy organizację pozarządową, która tym się zajmie, to jest szansa realizacji wniosku - tłumaczy Pawlak i podkreśla, że prezydent też lubi kwiaty, ale dawać. - Szczególnie kobietom.
Co ciekawe, podobna akcja społeczna, w ramach której rozdawane były nasiona i sadzonki malw, biła w 2013 roku rekordy popularności na Warmii i Mazurach.

Zostaw e-mail, a my dostarczymy Ci najświeższych informacji





Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!