Janusz Szostak, autor książki „Co się stało z Iwoną Wieczorek”: Wierzę, że sprawa Iwony Wieczorek wkrótce zostanie rozwiązana

To była zbrodnia w emocjach. Ja takie zbrodnie nazywam „podwórkowymi”. Bo zabójca, to ktoś z grona osób znanych Iwonie - mówi Janusz Szostak, autor książki „Co się stało z Iwoną Wieczorek”.
Janusz Szostak podczas poszukiwań w ogródkach działkowych przy ul. Hallera w Gdańsku
 Fundacja na tropie

Od zaginięcia Iwony Wieczorek minęło już osiem lat, a my wiemy, że... nadal nic nie wiemy.
- Być może nie wie opinia publiczna, ale ci, którzy śledzą tę sprawę jak ja, wiedzą coraz więcej. Przeprowadziłem dziennikarskie śledztwo. Jako jedyny dziennikarz zapoznałem się z całością akt, dotyczącą zaginięcia i śledztwa. Rozmawiałem też ze świadkami, osobami związanymi, które mogły rzucić nowe światło. Brałem udział w poszukiwaniach i wskazałem też policji miejsce prawdopodobnego ukrycia zwłok zaginionej.

I jaki obraz się z tego pana dziennikarskiego śledztwa wyłania?
- To obraz obejmujący zarówno zdarzenia, jak i osoby, które mogły mieć z tym zaginięciem związek. Nie wymieniam ich z imienia i nazwiska. Ale myślę, że czytelnik, który moją książkę przeczyta, jest w stanie wyrobić sobie zdanie na temat tego, kto mógł za tym stać. Piszę też o chaosie, jaki był na początku śledztwa. Bo to, że sprawy do tej pory nie rozwiązano, być może wynika z tego, że w tamtym czasie policja zaczęła prowadzić działania bardzo późno od zgłoszenia przez mamę Iwony zaginięcia córki, bo dopiero po ośmiu dniach. Zresztą tak się dzieje w wielu przypadkach, kiedy znikają nagle młodzi ludzie. Rodzice wtedy słyszą na policji: - no tak, dziewczyna wyszaleje się i wróci, chłopak zabalował i przypomni sobie, że ma dom... Ale nie zawsze tak jest. Nie zawsze wraca. I w tym przypadku trzeba było od razu zbierać ślady, przeglądać monitoringi i pewnie byśmy dzisiaj więcej wiedzieli, a może nawet wszystko. To nie jest tylko moja opinia, ale także policjantów z Komendy Głównej. Oni wspomagali to śledztwo na pewnym etapie i widzieli to miotanie się. Skakanie od wątku do wątku.

Przeczytaj wszystko na temat zaginięcia Iwony Wieczorek

Na pytanie, co się stało z Iwoną Wieczorek, pan odpowiada: - Wszystko wskazuje na to, że została zamordowana.
- Niestety, została zamordowana. Bo gdyby tak nie było, to pewnie skontaktowałaby się z rodziną. Nie da się dzisiaj ukryć osoby tak znanej przez to, że media upubliczniły jej wizerunek z mediów. Każdy zna jej twarz. Nie da się jej ukryć na przykład w domu publicznym, do którego jak sugerowano, mogła zostać porwana. Przecież któryś z klientów w końcu dałby znać. Ona też próbowałaby się skontaktować ze swoją mamą. Prawda jest brutalna. Łatwiej dzisiaj ukryć zwłoki, niż żywego człowieka. A moim zdaniem, to była zbrodnia w emocjach.

Nie zaplanowana?
- Ja takie zbrodnie nazywam „podwórkowymi”. Bo zabójca, to ktoś z grona osób znanych Iwonie.

Skąd te przypuszczenia?
- Z lektury akt, rozmów ze świadkami, rozmowy z mamą Iwony. Ja wiem i o tym piszę w książce, dlaczego Iwona wyszła z Dream Clubu. Co tam się wydarzyło, że ona wyszła tak wzburzona. I że przyczyną nie była kłótnia z jej znajomymi, jak sugerowano wcześniej. Nie chciałbym zdradzać szczegółów, bo mam nadzieję, że ktoś sięgnie po książkę, z której się o tym dowie. Przyczyna wzburzenia Iwony to jest klucz do tej sprawy. Ale to nie miało nic wspólnego z towarzystwem, z którym ona była wówczas w Dream Clubie. Pewnie światło na tę historię rzuca też to, co się zdarzyło tydzień przed zaginięciem Iwony. Tą samą drogą wracała z koleżanką z dyskoteki. I została pobita przez kolegów jednego ze swoich znajomych. To mogło być zarzewie tragedii, do której doszło tydzień później. Tak twierdzi ekspert i analityk Komendy Głównej Marek Siewert. Koleżanka Iwony twierdziła podczas przesłuchania, że nie pamięta, kto kogo uderzył i jak to się zaczęło. A policjanci przesłuchujący nie dociekali. Odpuszczali sobie trudne pytania.

Może ich zdaniem to nie był trop?
- To nie była zbrodnia doskonała. Gdyby policja przesłuchała znajomych Iwony bardzo skrupulatnie, kolejny raz, gdyby dokładnie ustaliła przebieg wydarzeń tamtej nocy, to może udałoby się ustalić zabójcę. Tymczasem ci młodzi ludzie najpewniej dogadali się między sobą i wszyscy potem zgodnie mówili to samo. Policja nie drążyła. Za to chwytała się różnych innych wersji, często bez ładu i składu. Marek Siewert wskazał osoby, które mogły mieć coś wspólnego ze zniknięciem Iwony. I poinformował, jakie pytania należy im zadać. Proszę sobie wyobrazić, że tych jego wskazań nie wzięto pod uwagę w Gdańsku, a samego Siewerta wkrótce odwołano do Warszawy, żeby się tą sprawą nie zajmował. Mówi mi o tym w książce. Potwierdza to także jego ówczesny przełożony.

To było na początku śledztwa?
- W jego pierwszych latach. Siewert wskazał wiele cennych uwag. One są w aktach. W sposób oczywisty widać kłamstwa niektórych przesłuchiwanych. Nie trzeba być geniuszem, żeby te nieścisłości w zeznaniach zauważyć. Ale tych osób ponownie nie przesłuchano.

Cały czas pojawiały się nowe wątki. Tu widziano Iwonę w Paryżu, tam ktoś rozpoznał ją w Dubaju. Tu człowiek z ręcznikiem...
- To były raczej wątki medialne. Właśnie napisała do mnie pani, że widziała tego człowieka z ręcznikiem, który został nagrany. Wysyłają mi ludzie zdjęcia podobnych do Iwony dziewczyn z różnych stron erotycznych, z całego świata. Ale to wszystko są informacje nietrafione.

Brał pan też udział w poszukiwaniu ciała Iwony Wieczorek.
- W 2016 roku wskazałem miejsce, w którym może być ukryte ciało Iwony. I tam były prowadzone poszukiwania na dużą skalę.

O które miejsce chodzi?
- To ogródki działkowe przy ulicy Hallera w Gdańsku. Wskazałem konkretną lokalizację. Potem czytałem opis tych poszukiwań. Okazało się, że w czymś, co przypomina drewnianą szopę, znaleziono liczne ślady krwi ludzkiej. Nie ujawniono jednak do tej pory, czyja to krew. W aktach nie ma też wyników badań laboratoryjnych. Policja na moje pytanie o to, odpowiada, że jeszcze wyników nie ma. A ja wiem, że takie badania robi się krócej, niż przez dwa lata. Być może są to ślady innego przestępstwa. Ale wiem też, że policja dzisiaj ponownie wraca do poszukiwań Iwony w Gdańsku. Być może to jest spowodowane właśnie moją książką. Rozmawiałem z mamą Iwony, do której policjanci dzwonili i poinformowali ją o tym. Słyszałem też, że po lekturze tej książki niektórzy znajomi Iwony są lekko przerażeni informacjami w niej zawartymi. Jedna z jej koleżanek powiedziała wprost: - Teraz wszystko się wyjaśni. To ta osoba, która była świadkiem bójki sprzed tygodnia przed zaginięciem Iwony. Ja też mam taką nadzieję, że teraz się wreszcie wszystko wyjaśni.

A mama Iwony jak na książkę zareagowała?
- Ona też w to bardzo wierzy, że wreszcie dowie się, co naprawdę się stało. Była ze mną w tym miejscu, które wskazałem policji w 2016 roku. Pojechałem z nią pod koniec września tego roku. Bardzo niechętnie na ten pomysł na początku przystała. Tłumaczyła, że jak były poszukiwania na przykład w parku Reagana, nie jeździła tam, nie mogła. Ale po wysłuchaniu mojej hipotezy, zdecydowała się. Stanęła przy siatce ogrodzenia tej działki, którą wskazałem, i po chwili zrobiło jej się słabo. Podtrzymaliśmy ją, kiedy się osuwała. Była blada. Chwilę trwało, zanim coś powiedziała. Usłyszeliśmy wtedy, że ona czuje swoje dziecko. Że słyszy głos Iwony i słowa: - a widzisz mamo? Była w szoku. A jest to kobieta, która nie wierzy w jasnowidzów, bardzo sceptycznie podchodzi do takich rzeczy. Ale wówczas w biały dzień, stwierdziła, że wie, że tu znajduje się jej córka. I że tu powinno się jej szukać. Dla mnie to było wstrząsające przeżycie. Dreszcz mi przeszedł po plecach. Wierzę, że ta sprawa wkrótce zostanie rozwikłana. Wreszcie.

CZYTAJ TAKŻE:

* Kolejne poszukiwania Iwony Wieczorek. Policja 18.12.2018 przeszukuje nowy obszar w jednej z gdańskich dzielnic
* Zaginięcie Iwony Wieczorek. Prokuratura Krajowa analizuje akta sprawy. Przełomu na razie nie ma

Poszukiwania Iwony Wieczorek. Policja georadarem przeszukuje gdański park [WIDEO]

Wideo

Ryszarda Wojciechowska

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3