"Kobieta bez przestrzeni" "Kobieta bez przestrzeni"

(© mat. prasowe)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Czy kobiety mają dziś realny wpływ na politykę, gospodarkę, naukę, kulturę, świat biznesu? A jeśli tak, to czy wiemy o tym, czy to zauważamy? Próbę odpowiedzi na te pytania podejmują twórcy filmu "Kobieta bez przestrzeni". Rozmawiamy z reżyserem i scenarzystą filmu Grzegorzem Karbowskim

Grzegorz Karbowski - reporter, wydawca prasowy i TV, dokumentalista, specjalizuje się w ekonomii, ekologii i tematach społecznych. Realizował m.in. filmy "Jak sobie radzić z molestowaniem seksualnym? i "Uwaga stereotyp!" (dla Ministerstwa Obrony Narodowej), "Parlament Europejski bez tajemnic" (dla Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Warszawie), "Rozmowy kontynentalne" czy "Urządzanie Europy".

Z reżyserem rozmawiamy o projekcie "Kobieta bez przestrzeni", który realizowany jest przez Video Studio Gdańsk i Stowarzyszenie Waga, przy wsparciu Fundacji Batorego, w ramach europejskiego programu "Obywatele dla Demokracji". Premiera filmu odbędzie się 8 maja w Gdańsku, pokazy będą organizowane również w innych większych miastach.

Tytuł filmu, który jest częścią projektu, sugeruje tezę, że kobieta jest ograniczona w swoich ambicjach i aspiracjach.

Staram się pokazać, dlaczego i jakie skutki ponosi całe społeczeństwo. Chcę udowodnić, że zaproszenie większej liczby kobiet do życia publicznego po prostu nam się opłaca.

Jaki problem Państwo dostrzegają?

To zbyt niska reprezentacja kobiet w dziedzinach, w których podejmowane są istotne decyzje. Kobiecego pierwiastka brakuje w zarządzaniu biznesem, w kulturze, gospodarce czy polityce. Pokazują to twarde wyniki badań socjologicznych i ekonomicznych.

Możemy przytoczyć te dane?

Na badania powołują się nasze rozmówczynie, między innymi Ewa Lisowska z SGH. Ja mogę powiedzieć, że w nowoczesnych, międzynarodowych korporacjach coraz bardziej cenione są kobiece cechy w zarządzaniu. To przede wszystkim lepsza umiejętność przewidywania zagrożeń czy ostrożność w podejmowaniu decyzji - inaczej niż u mężczyzn, którzy niekiedy działają ryzykownie.

Z drugiej strony - kto nie ryzykuje, ten nie ma.


Tak, ale przy kluczowych decyzjach jest wskazana ostrożność. Kobiety też sprawniej komunikują się z załogą, rozwiązują konflikty. W ekonomii pożądana jest jednak różnorodność - pojawił się nawet termin - zarządzanie różnorodnością. To dbałość w firmie o 35 procent reprezentacji dla każdej istotnej grupy, w Polsce to kobiety i mężczyźni.

Wskazujecie też, że jesteśmy bombardowani w mediach wizerunkiem kobiety jako opiekunki domowego ogniska i obiektu seksualnego. Czy celem filmu jest wyeliminowanie przekazu o kobiecie jako matce Polce? Co chcecie osiągnąć?

Chcemy wskazać, jak działa obecny przekaz medialny. Przykład? Nastolatki uzależniają poczucie własnej wartości od wyglądu.

Widział Pan może nową kampanię "Nie odkładaj macierzyństwa na potem"? Jej spot pokazuje macierzyństwo jako naturalną potrzebę kobiecą, która powinna być priorytetem przed karierą. Co Pan o tym sądzi?

Małżonkowie powinni się wspierać, aby kariera była możliwa dla dwojga. Kariera kobiety zależy w dużej mierze od postawy mężczyzny i od tego, jakie warunki stworzy on do pogodzenia domu z pracą. I jest to możliwe nie tylko w zamożnych rodzinach.

Jakiej przestrzeni, według Pana, brakuje dziś kobietom? Kto tę przestrzeń ogranicza?

Chodzi o tę przestrzeń publiczną, w której się rozgrywają losy świata. Ewa Lisowska z SGH wskazuje, że nie brakuje kobiet w małej przedsiębiorczości. Ale brakuje ich w zarządach czy w radach nadzorczych spółek giełdowych.

Film kierujecie zatem do mężczyzn?

Do mężczyzn i do kobiet. Do wszystkich.

Mówicie, że popularne seriale wzmacniają stereotypowy wizerunek kobiet. Ten, w którym głównym celem życiowym jest znalezienie męża i założenie rodziny.

Nasz ekspert, profesor Maciej Mrozowski do tej pory nie zaobserwował w polskich serialach postaci spełniającej postulaty feministyczne. Kobiety sukcesu, która nie jest obarczona problemami rodzinnymi w większym stopniu niż mężczyzna, której sprawy uczuciowe nie byłyby kotwicą. Media odzwierciedlają naszą mentalność.

Problem dotyczy tylko seriali?

Są też badania dotyczące programów publicystycznych i newsowych. O ile prezenterkami są głównie kobiety, o tyle wśród zapraszanych ekspertów przeważają mężczyźni, którzy wypowiadają się w tematach polityki, ekonomii, gospodarki. Kobiety zaprasza się do rozmów o modzie, kuchni, rodzinie. Podobnie jest w nauce. Mimo że kierunki humanistyczne oblegają kobiety, to mężczyźni są później pożądani jako eksperci, na przykład profesor Bralczyk czy profesor Miodek.

Z drugiej strony, uczelnie techniczne organizują akcje promocyjne takie jak "Dziewczyny na Politechniki".

Pytanie - ile z tych kobiet zrobi karierę? W radach naukowych i tak zasiadają mężczyźni.

Mówicie też w projekcie o infantylizacji kobiet…

Chodzi o traktowanie kobiet jako mniej znaczącego partnera w każdej dziedzinie życia. Mężczyźni mają naturalną skłonność do zapewniania sobie psychicznej przewagi nad kobietą, między innymi przez utrzymywanie stereotypu, że kobieta mniej wie, ma słabsze predyspozycje.

To myślenie przejawia się w konkretnych zachowaniach?

Kobietom politykom często zadaje się pytania podpuszczające, sprawdzające wiedzę. Przykładem jest pytanie do minister sportu o III ligę hokejową, która to nie istnieje. Możliwe, że mężczyzna też wyłożyłby się na tym pytaniu, ale nikt mu go nie zada. Nikt też nie zapyta mężczyzn, czy uroda pomaga im w karierze oraz jak godzą pracę z wychowaniem dzieci. Kobiety wciąż słyszą te pytania.

Jakie osoby zaangażowaliście do projektu? O czym opowiadały na planie filmowym?

Dobraliśmy ekspertów z różnych stron życia. Zaprosiliśmy na przykład Małgorzatę Fuszarę - pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania, oraz Henrykę Bochniarz, której fundacja promuje zarządzanie różnorodnością. Jednym z gości jest Ewa Synowiec - dyrektorka przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, która wspomina, że istnieje projekt dyrektywy unijnej mający zapewnić kobietom przynajmniej te 35 procent udziału w radach nadzorczych i zarządach spółek giełdowych.

Czy w filmie wypowiadają się też kobiety z innych, niż polityczne, dziedzin?

Rozmawiamy na przykład z Laurą Abucewicz, przedstawicielką drużyny rugbystek Biało-Zielone Ladies Gdańsk. Członkinie odeszły z klubu, bo w przeciwieństwie do drużyny męskiej, nie miały szans na dotacje od miasta. Michalina Rutka, której głównym tematem badań są media społecznościowe, opowiada na przykład o granicy między blogosferą męską a kobiecą.

Czy te blogosfery rywalizują ze sobą?


Nie, ale kobiety zamykają się w tematach zdrowia, rodziny, mody czy urody, a mężczyźni na przykład w motoryzacji. Nawet we wspólnym obszarze - kuchni, są różnice. Mężczyźni umieszczają przepisy, twarde informacje, pouczenia. Kobiety chętnie się dzielą opiniami, doradzają, pytają o rady.

Jak wyglądają sprawy w branży reklamowej?

Rada Etyki Reklamy rozpatruje rocznie około 2 tysięcy skarg za nieetyczne reklamy. W 80 procentach tematem tych skarg jest niesprawiedliwe potraktowanie płci. Objawia się instrumentalnym wykorzystaniem ludzkiego ciała, głównie kobiecego, na przykład w reklamach samochodów. Są też kuriozalne przypadki - w Warszawie był szyld hurtowni rur, na którym nietypowe rozmiary tych produktów były podkreślone nagą, puszystą kobietą.

Projekt "Kobieta bez przestrzeni" realizowany jest lokalnie?

To projekt ogólnopolski, koncentrujemy się na Polsce, to film o Polkach i Polakach.
Zaprosiliście do rozmów osoby na wysokich stanowiskach. Oddacie też głos kobietom, które nie działają czynnie w życiu publicznym?

Liczymy na głos takich kobiet w trakcie pokazów premierowych i tych późniejszych, organizowanych w różnych miastach dla lokalnych społeczności. Liczymy na głos wszystkich zainteresowanych tematem.

Kiedy będziemy mogli zobaczyć prapremierę filmu?


8 września w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku będzie pierwszy pokaz.

Kobiety są potrzebne?

Kobiety są bardzo potrzebne. Nie tylko w domu, ale i w życiu publicznym.

Rozmawiała: Magdalena Gintowt-Dziewałtowska

Wydarzenia Kulturalne | Wiadomości Kulturalne

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!