(© Fot. Wojciech Figurski/058sport.pl)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Lechia Gdańsk wygrała w Płocku z Wisłą 2:0 na inaugurację sezonu w Lotto Ekstraklasie. Dusan Kuciak kontynuuje serię bez straconej bramki. Niepokonany jest już od 733 minut.

Aleksandar Kovacević bardzo dobrze prezentował się w sparingach przed sezonem. Strzelił nawet dwie bramki w meczu z Sandecją, ale to nie Serb okazał się pierwszy wyborem trenera Piotra Nowaka. Szkoleniowiec biało-zielonych w środku pola postawił na Mateusza Matrasa i dość nieoczekiwanie Daniela Łukasika. To okazało się bardzo trafnym wyborem. Matras zagrał tak, jak można było tego oczekiwać, a dodatkowo w debiucie w zespole biało-zielonych (Lechia w Płocku zagrała akurat na czerwono - przyp. aut.) strzelił gola. Łukasik wyraźnie dojrzał grając w 2. Bundeslidze. Przeciwko Wiśle zagrał odpowiedzialnie, zanotował sporo odbiorów, ale też i dobrych zagrań rozpoczynających akcje ofensywne. Przytrafiła mu się wprawdzie też dość poważna strata w środku pola, która zakończyła się kontrą, ale to było jedno z nielicznych złych zagrań Daniela w tym spotkaniu.

Lechia od początku meczu chciała pokazać, kto na boisku będzie dyktował warunki gry. Podopieczni trenera Nowaka rozgrywali piłkę na połowie rywala i szukali okazji na stworzenie zagrożenia pod bramką gospodarzy. Wreszcie akcja w 24 minucie okazała się skuteczna. Po prawej stronie boiska piłkę rozegrali Flavio Paixao i Paweł Stolarski, a po bardzo dobrym dośrodkowaniu tego drugiego świetnym strzałem głową popisał się Marco Paixao. Przerwa pomiędzy sezonami nie wytrąciła z rytmu króla strzelców poprzednich rozgrywek, który wciąż imponuje skutecznością. Rok temu Lechia sezon także zaczęła w Płocku i również pierwszego gola w sezonie strzelił głową Marco Paixao. Później jednak biało-zieloni grali coraz słabiej, stracili dwie bramki i przegrali tamto spotkanie. Tym razem na szczęście nie było powtórki z rozrywki. Lechia grała w sposób bardziej dojrzały, prezentowała się dużo korzystniej pod względem fizycznym, co z pewnością jest zasługą zatrudnionego latem trenera Adama Owena, który pracował także z reprezentacją Walii. Gdańszczanie kontrolowali przebieg spotkania i Wisła w pierwszej połowie nie potrafiła nawet oddać celnego strzału na bramkę Dusana Kuciaka. Tymczasem stały fragment gry w 37 minucie spotkania przyniósł drużynie trenera Nowaka drugiego gola. Rzut rożny wywalczył dobrze grający Lukas Haraslin. Piłkę „balonem” na pierwszy słupek wrzucił Milos Krasić, piłkarze Lechii zastosowali zmodyfikowaną „szarańczę” i zaskoczyli niesamowicie pogubioną defensywę Wisły, a Matras niemal z linii bramkowej wepchnął piłkę do bramki. Warto odnotować też centrostrzał Krasicia, który omal nie zaskoczył Seweryna Kiełpina.

W drugiej połowie tempo gry nie było już tak wysokie, ale Lechia kontrolowała to spotkanie. Emocje praktycznie skończyły się w 56 minucie, kiedy Dominik Furman dostał drugą żółtą i w efekcie czerwoną kartkę za uderzenie łokciem Flavio Paixao. Wisła, choć grała trochę bez wiary, stworzyła sobie trzy sytuacje, których jednak nie wykorzystała. Lechia też miała dwie bardzo dobre okazje na podwyższenie wyniku, z których przynajmniej jedną powinna zakończyć golem. Najpierw po podaniu Stolarskiego pojedynek z Kiełpinem przegrał Kovacević, a potem nad poprzeczką strzelił Grzegorz Kuświk po zagraniu Mateusza Lewandowskiego.

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!