Nie ma już fermy lisów i norek na Oruni

- 20 lat pracuje w samorządzie w Gdańsku i ciągle słyszałem o fermie na Oruni Górnej. Próbowaliśmy rozmaitych dróg i sposób legalnych. Nie udawało się. Teraz dzięki inwestycjom nareszcie uda się załatwić ten problem - mówi Paweł Adamowicz.

Mieszkańcu Oruni od dawna skarżyli się na smród z fermy i chcieli jej likwidacji
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Mieszkańcu Oruni od dawna skarżyli się na smród z fermy i chcieli jej likwidacji. Dopiero budowa pętli tramwajowej umożliwiła przeniesienie lisiarni w inne miejsce (© Grzegorz Mehring)

Likwidacja fermy przy ul. Świętokrzyskiej ostatecznie zakończy się jutro, 14 stycznia. Przez ponad dwa tygodnie ok. 530 lisów i 900 norek było wywożonych w Oruni Górnej. Prowadzący działalność poddali się egzekucji. Zwierzęta trafiły do ich nowej fermy w Janowej Dolinie. Władze Gdańska zapewniają, że dzięki przeniesieniu zwierząt, na tym terenie będą mogły zagościć kolejne inwestycje. Dlaczego dopiero teraz udało się przeprowadzić egzekucję administracyjną?

- Właściciel prowadzący działalność żądał olbrzymiego odszkodowania od miasta w zamian za przeniesienie fermy, na które władze Gdańska nie chciały się zgodzić. Przepychanki prawne trwały aż do momentu, kiedy okazało się na tym terenie rozpoczną się działania inwestycyjne realizowane przez GIK. Wtedy udało się ostatecznie rozwiązać ten problem - tłumaczą urzędnicy z gdańskiego magistratu.

Miasto przejmuje 1/3 terenu firmy. Zgodnie z projektem w tym miejscu powstanie węzeł integracyjny będący częścią budowanej linii Chełm-Nowa Łódzka. Pozostała część zlikwidowanej fermy przejdzie w ręce prawowitych właścicieli, którzy od kilku lat walczyli o jego odzyskanie.

- Kiedy spotykaliśmy się z mieszkańcami w sprawie budowy pętli tramwajowej Nowej Łódzkiej, podnosili ten problem. Nie było do końca pewne, że uda nam się przejąć teren. Ostatecznie dzięki współpracy samorządu oraz władz województwa udało się. Zdecydowała konsekwencja w działaniu, za którą pragnę podziękować. Zapewniam, że to, co tam powstanie to będzie "mercedes wśród pętli tramwajowych"- zaznacza Ryszard Trykosko, prezes spółki GIKE

Okazuje się, że po długo oczekiwanej pozytywnej decyzji w sprawie egzekucji pojawiły się kolejne problemy. Tym razem z przewozem zwierząt w nowe miejsce. Szybko okazało się, że żadna firma w Trójmieście nie zajmuje się tego typu usługami.

Zima nie zatrzymała prac na Nowej Łódzkiej
MTM S.A. będzie wykonawcą nowej linii tramwajowej? [wideo]
∨ Czytaj dalej



- Nie rozpieszczały nas warunki, które tam zastaliśmy. Zdecydowanie była to najtrudniejsza egzekucja, jaką przeprowadzaliśmy. Wszystko trzeba było wykonywać na zewnątrz budynku w panującym wokół okropnym odorze.Trwało to tak długo, ponieważ są to dzikie zwierzęta i musiały mieć odpowiednie warunki przewożenia, które trudno było zapewnić. Wszystko jednak odbywało się pod nadzorem policji, pogotowia, inspektora weterynaryjnego i pracownika schroniska dla zwierząt. - tłumaczy Łukasz Kobus, egzekutor wojewody pomorskiego.

To pierwsza tego typu egzekucja administracyjna w województwie pomorskim. Zwykle działania egzekucyjne przeprowadzane są w lokalach mieszkalnych.

- Mogę powiedzieć, że jesteśmy pionierami. Próbowałem dowiadywać się u kolegów z innych województw, czy mieli podobne sytuacja i ciężko im było sobie cokolwiek przypomnieć - śmieje się Łukasz Kobus.



Komentarze (10)

avatar
avatar
K. (gość)

"śmieje się Łukasz Kobus." - z czego tu się śmiać? że przenieśli fermę w inne miejsce? ŻADNE miejsce nie będzie dobre, w żadnym miejscu nie powinno się zabijać zwierząt dla prymitywnej przyjemności i źle rozumianego luksusu.

avatar
Ziółas (gość)

Agresywna norka terroryzuje Orunię.
Zwierzę zaatakowało już ciągnik, potem rzuciło się na kolejny samochód. Boimy się, że zrobi coś złego ludziom.
Zdaniem mieszkańców norka jest agresywna: zaatakowała już przejeżdżający drogą autobus, poturbowała też kombajn.
- Norka kręci się tutaj już od około tygodnia a mieszkańcy okolicy boją się chodzić po ulicach. Mówią, że kiedy wychodzą z domu, biorą kij, pałkę albo petardy, żeby w razie ataku odstraszyć nimi zwierzę.
Z niepokornym zwierzakiem nie radzą sobie nawet policjanci.
- Byli, przyjechali, popatrzyli i odjechali - relacjonuje mieszkanka Orunii. - Widocznie norka jest tak agresywna, że policjanci nie mają ochoty do niej podchodzić. Nie chcieliśmy wzywać wojska, w końcu to tylko zwierzę, ale cierpliwość już się nam skończyła, nie wiemy, co jeszcze możemy zrobić. Norka chodzi po okolicy, podchodzi nawet pod dom, ludzie się boją. A jeśli kogoś zaatakuje?
Kto odpowiada za zwierzę? Mieszkańcy Orunii są zgodni: ich zdaniem norka należy do Amerykanów. USA jednak nie potwierdza, że chodzi o ich zwierzę. Obama pytany o to, po krótkiej rozmowie rzuca słuchawką: - Agresywna norka? Jaka znowu agresywna, to zwykłe zwierzę - oburza się Prezydent. - Co to za sensacja? Wy eko-zieloni dużo marychy palicie? Nie będę komentował tej sprawy.

avatar
xyz (gość)

Pan Adamowicz chciał uczciwie i legalnie zlikwidować fermy lisów choć wiedział o tym, że nie można ich likwidować na podstawie uchwały Rady Gminy tak jak chciał to zrobić, tak orzekł WSA. Słabych ma Pan Prezydent radców prawnych w UM ( likwidację ferm pilotowała p. Aniela Matkowska)
Obecnie za eksmisję fermy prokuratura ściga p.Kobuza - egzekutora wojewody i p.Jelińskiego - powiatowego lekarza weterynarii.
O jakim wobec tego sukcesie mówi Pan Adamowicz.

avatar
katon (gość)

Za ortografię przepraszam, a to że ferma była prywatna to nie oznacza ,że można robic co się chce. W cywilizowanym kraju taka ferma w mieście nie istniałaby i służby sanitarne by o to zadbały. Ty chyba nie widziałeś jak wygląda prawdziwa ferma. Te szopy które tu jeszcze stoją to nawet bez zwierzaków powinny być zrównane z ziemią. Zobaczymy co się kryje pod ziemia jak to ruszą kopary.A wolność nie ma nic do tego skandalu jakim była lisiarnia w obrębie miasta, bo wolność to także poszanowanie praw innych.

avatar
Katon (gość) do "Katona"

Ferma mimo, że prywatna to powinna działać wg przepisów sanitarnych/ izolowane od gruntu osadniki obornika, utylizacja odpadów poprodukcyjnych itp./ Niczego takigo tam nie było. Dziękuję za uwagę o błędzie ortograficznym.

avatar
Katon (gość)

Uwierzę jak te ochydne budy znikną sprzed budynków. Ciekawe czy ziemia nie jest skażona odpadami ubijanych przez lata zwierzą/taka sprawa wyszła na jawprzy budowie Ergoareny/ Gdzie przez lata były służby za to odpowiedzialne?

Wybierz kategorię