Odbudowa Zaruskiego narusza cenne wartości historyczne i kulturowe?

Eksperci i miłośnicy żeglarstwa apelują do władz Gdańska o rozsądek i poszanowanie historii w odbudowie "Generała Zaruskiego".

W Europie pływa około 5000 jednostek sklasyfikowanych, jako tradycyjne; na świecie - kilka razy więcej. Za każdą z nich stoi pasja i praca wielu ludzi przeświadczonych, że warto poświęcać czas i pieniądze, aby zachować element czasu minionego, ciekawą technologię, architekturę łodzi czy sposób jej eksploatacji. Wiele z tych łodzi to renowacje lub odbudowy oryginalnych jednostek, część to repliki łodzi już nieistniejących. Jednak każda z nich jest unikalna w tym, że wzbogaca naszą wiedzę o życiu, którego już nie ma, rzemiośle, które zanika czy ludzkich pasjach i przyjaźniach z nią związanych.

W odróżnieniu od obiektów muzealnych pozwalają nie tylko dotknąć fragmentu historii, ale i osobiście wcielić się w życie i sposób pracy sprzed wielu lat. Przez swoją autentyczność stanowią atrakcję dla wszystkich, zarówno tych, którym wystarczają jarmarczne przeróbki kutrów rybackich na pirackie galeony jak i tych, którzy szukają spotkania z autentyczną wartością i prawdą historyczną.

Dziedzistwo morskie ważne dla Unii Europejskiej

Znaczenie dziedzictwa morskiego zostało także bardzo mocno podkreślone przez Unię Europejską. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy - jeden z dwóch głównych organów statutowych Rady Europy, podpisami ministrów spraw zagranicznych, przyjęło rekomendację, w której wszystkie kraje członkowskie zobowiązują się do brania odpowiedzialności, za szeroko rozumiane, morskie dziedzictwo kulturowe. Rekomendacja nr 1468, r. 2000.

5000 łodzi to 5000 decyzji i dylematów; co zachować, co zmienić, jakie materiały zastosować, jak pogodzić wymogi przyszłej eksploatacji z wartością historyczną. Po to by ten proces ułatwić stworzono, wzorując się na zasadach opracowanych przez praktyków konserwacji architektury, szereg ogólnych zaleceń. Ogłoszono ją, jako Barcelona Charter na kongresie European Maritime Heritage w 2001 roku. Ten krótki, dwustronicowy dokument jest świetnym przewodnikiem dla całego procesu decyzyjnego, stanowiąc swoisty zbiór przykazań dla każdego, kto chce podjąć się renowacji jednostki historycznej lub ją realizuje.

Restauracja żaglowca musi być poprzedzona historycznym studium

Pozwolę sobie przytoczyć Artykuł 7, który dobrze obrazuje styl i filozofię Barcelony Charter: "Proces restauracji jest wysoko wyspecjalizowanym procesem. Jego celem jest zachowanie i rewitalizacja estetycznych, funkcjonalnych i historycznych wartości jednostek tradycyjnych bazujących na respekcie dla tradycyjnych materiałów i oryginalnych dokumentów. Restauracja, w każdym przypadku, musi być poprzedzona i uzupełniona historycznym studium jednostki."

A dalej w Artykule 8 znajdziemy: "Restauracja jednostek tradycyjnych zostanie najlepiej osiągnięta poprzez wykorzystanie tradycyjnych materiałów i technik. W sytuacjach, gdy takie podejście, z całą pewnością, nie będzie adekwatne, możliwe jest zastosowanie nowoczesnych materiałów, jeśli ich skuteczność została potwierdzona naukowo i sprawdzona w praktyce."

W komentarzu do tego Artykułu, dr Ingo Heidbrink z Niemieckiego Muzeum Morskiego napisał, że zastosowanie nowoczesnych materiałów i technik, bez dostatecznych dowodów wynikających z nauki i praktyki eksploatacyjnej, jest w efekcie rodzajem doświadczenia, które nie powinno być udziałem jednostki tradycyjnej, o choćby minimalnej wartości historycznej czy kulturowej, gdyż może doprowadzić do konieczności nowej odbudowy spowodowanej poprzednim eksperymentem a nie długoletnią eksploatacją jednostki.

Generał Zaruski - publiczne pieniądze i publiczna odpowiedzialność

W Polsce odbudowy przeprowadzane są głównie przez prywatnych shiploverów, po cichu i bez rozgłosu. Jest to częściowo zrozumiałe, gdyż są to ich prywatne pieniądze i prywatna inicjatywa, choć można by od nich wymagać by brali pod uwagę interes społeczny i wartość historyczną jednostki, podobnie jak to ma miejsce za granicą. Trzeba przyznać, że duża część to robi. Nie wiadomo jednak ile takich rekonstrukcji przeprowadzono oraz jaki jest ich dalszy los.

Mamy jednak w kraju jednostkę, która jest odbudowywana za publiczne pieniądze, co zmienia postać rzeczy. Tą jednostką jest T/S Generał Zaruski zakupiony przez Urząd Miasta w Gdańsku i przekazany podległemu Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji w Gdańsku, pełniącemu rolę armatora.

Jacht T/S Generał Zaruski jest jednym z najstarszych i najbardziej znanych jachtów szkoleniowych w Polsce. Żaglowiec został zbudowany w latach 1939-1940 roku na planach szwedzkiego jachtu KAPAREN przez stocznię B. Lund w Ekenäs w Szwecji. Powstał z inicjatywy komandora Yacht Klubu Polski gen. Mariusza Zaruskiego na zamówienie Ligii Morskiej i Kolonialnej, jako pierwsza z planowanych dziesięciu jednostek przeznaczonych do szkolenia i wychowania morskiego młodzieży.

Jacht jest lubiany i rozpoznawany za granicą i to nie tylko w środowisku żeglarskim czy shiplovers, ale i historycznym. Do tej popularności, poza sukcesami żeglarskimi, przyczyniło się niewątpliwie dwukrotne (1948 i 1996) przedstawienie go na seriach znaczków wydanych przez Pocztę Polską.

Olbrzymia wartość historyczna Zaruskiego. "Chrońcie go!"

Największe znaczenie ma jednak jego wartość historyczna - jest to ostatni i najstarszy, drewniany żaglowiec pływający pod polską banderą, zamówiony przez polską organizację na potrzeby szkolenia polskiej młodzieży. W tym właśnie duchu wypowiadał się Anders Berg, Honorowy Prezydent European Maritime Haritage, który w 2010 roku napisał:

"Nie istnieje już żaden z tych żaglowców, które pływały w okresie powstawania ZARUSKIEGO. Nie ma również tych organizacji, zarówno w Szwecji jak i w Polsce, które doprowadziły do powstania tej jednostki. Zaruski jest jedynym jeszcze istniejącym świadectwem ówczesnych myśli, ideałów i ambicji związanych z Bałtykiem, jako polem do współpracy międzynarodowej, które zostały brutalnie przerwane przez II wojnę światową. (...)

W tym kontekście Zaruski tworzy istotne ogniwo łączące dawne tradycje ze współczesnymi działaniami żeglarskimi i portowymi. To właśnie żegluga była przyczyną i siłą napędową hanzeatyckiego Gdańska. Nie istnieje, niestety, żadna oryginalna hanzeatycka koga mogąca symbolizować historię i tożsamość tego miasta. Te mniej lub bardziej fantazyjne kopie okazały się nie posiadać możliwości do funkcjonowania, jako wiarygodne symbole. Ale Zaruski jest oryginalny! Chrońcie go! Takiego oryginału się nie da stworzyć na nowo."

Zaruski jak Kaparen

Nie do końca wiemy, jak i kiedy gen. Zaruski zobaczył statek szkoleniowy Svenska Seglarskola (prawdopodobnie podczas wizyty Szwedów w Gdyni w 1938), ale można przypuszczać, że Kaparen, bo o nim mowa zrobił na nim wielkie wrażenie. Kaparen był jednostką flagową Svenska Seglarskola, która jako organizacja ucząca młodzież życia na morzu, nie miała sobie równych ani w Szwecji ani w Europie.

Założył ją w 1924 roku kapitan artylerii przybrzeżnej Gustaf Bernhardt i w kilka lat zrobił z niej największą organizację żeglarską w Europie. Jednostka została zaprojektowana specjalnie dla tej organizacji w 1934 r. przez Bertila Bothen, jednego z najwybitniejszych konstruktorów tamtych czasów i wykonana w stoczni w Karlskronie.

Obaj oficerowie prawdopodobnie znali się dobrze, kto wie czy połączyło ich żeglarstwo czy kastowe poczucie przynależności do kadry oficerskiej. Zaruski miał, w każdym razie do Bernhardt'a tak duże zaufanie, że ustanowił go reprezentantem interesów Ligi Morskiej i Kolonialnej, we wszystkich sprawach związanych z planowaną budową w Szwecji całej flotylli.

Decyzja o budowie zapadła i po wielomiesięcznych ustaleniach i negocjacjach, w styczniu 1939 roku Liga Morska i Kolonialna dała zielone światło do rozpoczęcia budowy. Budowana jednostka miała być kopią Kaparena, z tym, że wyposażoną dodatkowo w silniki i certyfikowaną według najwyższej klasy Lloyds Register. Drewno na budowę, bezsęczny i sezonowany dąb, dostarczyły Lasy Państwowe a cenę ustalono na 77000 koron (w tym czasie sekretarka zarabiała 1 koronę dziennie).

Wodowanie w 1940 roku

Trudno, w chwili obecnej stwierdzić, w jakiej fazie budowy zastała jednostkę wojna w 1939. Zwodowana została w czerwcu 1940 a dwa miesiące później inspektor Bureau Veritas z Kalmaru, który nadzorował budowę pisał do zwierzchników, że żaglowiec nie jest skończony i nie może jeszcze otrzymać końcowej klasyfikacji.

Brak kontaktu z zamawiającym oraz wymagające spłaty zobowiązania zaciągnięte u dostawców a nieopłacone przez polską stronę zmusiły szkutnię do wystawienia jednostki na licytację. 10 października 1940 roku, kompletny, sprawny i z pełnym wyposażeniem jacht kupiło stowarzyszenie Colbus za 40000 koron, aby po kilku miesiącach odsprzedać go, bez zysku, stowarzyszeniu Svenska Seglarskola prowadzonej przez Gustafa Bernhardta. W kontrakcie sprzedaży zawarty został zapis zobowiązujący kupującego do nie sprzedawania jednostki w okresie 5 lat od daty zakupu. Fakt sprzedaży po kosztach (bez zysku) oraz nietypowe zobowiązania w kontrakcie sprzedaży trudno zaliczyć do standardowych reguł handlowych ówczesnej Szwecji.

Pikanterii tej historii dodaje fakt, że stowarzyszenie Colbus powstało 2 tygodnie przed licytacją i zostało założone przez adwokata obsługującego Svenska Seglarskola i budowę jednostki dla LMiK. Z dokumentów wynika także, że Svenska Seglarskola wystąpiła do króla Gustafa o wsparcie finansowe w wysokości 40000 koron, które otrzymała w grudniu 1940 roku. Pozwala to domniemywać, że rzeczywistym kupującym na licytacji, mimo, że nieposiadającym środków była właśnie organizacja Gustafa Bernhardta a kancelaria prawna poprzez założone stowarzyszenie 'użyczyła' gotówki na zakup jachtu w momencie zapadalności zobowiązań wobec szkutni.

Generał, Młoda Gwardia i Mariusz Zaruski

Jednostka została przekazana Polsce dopiero w styczniu 1946. Przekazanie nastąpiło przez stronę szwedzką, co wystawia piękne świadectwo lojalności Szwedów wobec LMiK oraz jest pięknym osobistym gestem Gustafa Bernharda, wobec nieżyjącego już gen. Mariusza Zaruskiego. Statek przejęła reaktywowana po wojnie Liga Morska przemianowana później na Ligę Obrony Kraju. Jacht otrzymał wówczas nazwę GENERAŁ ZARUSKI. W 1950 roku przemianowano nazwę na "Młoda Gwardia". Trzy lata później, po likwidacji Ligi Morskiej, jacht został przejęty przez Ligę Przyjaciół Żołnierza (późniejszą Ligę Obrony Kraju). W 1957 roku żaglowiec otrzymał nazwę "Mariusz Zaruski". W tym samym roku wspólnie z "Zewem Morza" odbył rejs do Narviku. Była to pierwsza polska wyprawa żeglarska, podczas której przekroczono koło podbiegunowe. W 1969 roku jednostce przywrócono pierwotną nazwę "Generał Zaruski". Swój najdłuższy rejs na Spitsbergen i Wyspę Niedźwiedzią jacht odbył w 1975 roku. Podczas tej wyprawy, jako pierwszy żaglowiec pod biało-czerwoną banderą dopłynął do polskiej stacji badawczej w Hornsundzie. W latach 1978-1982 w gdyńskiej stoczni "Nauta" przeszedł swój największy remont. Przez niemal cały okres od 1946 do 2003 roku "Generał Zaruski" pływał, jako jednostka turystyczno-szkoleniowa. Przez pokład "Genarała Zaruskiego" przewinęły się każdego roku setki młodych ludzi zdobywających pierwsze żeglarskie szlify. Wielu z nich zostało później znanymi żeglarzami. Żaglowiec ten uczestniczył w "Operacjach Żagiel". Odbywały się na nim również rejsy organizowane przez Bractwo Żelaznej Szekli. Zabierał na swój pokład także młodzież z tzw. środowisk zagrożonych oraz dla osoby niepełnosprawne. Jego tradycyjne i spartańskie wręcz wyposażenie doskonale pasowało do funkcji wychowania przez życie na morzu. Taką przecież funkcję de facto miał pełnić.

W połowie lat 90. ubiegłego wieku został wydzierżawiony przez Ligę Obrony Kraju prywatnemu przedsiębiorstwu - armatorem zostało Herman Sail z Jastarni. Niestety, zły stan techniczny jednostki spowodował utratę w 2003 roku klasy PRS, w następstwie, czego został wyłączony z eksploatacji i pozostawał w porcie w Jastarni. W 2005 roku z inicjatywy Fundacji "Polskie Żagle im. Gen. Mariusza Zaruskiego" został przeholowany do Władysławowa, gdzie rozpoczęto prace remontowe. Niestety z powodu braku funduszy (Poczta Polska mimo umowy wycofała się z dotowania przedsięwzięcia) w styczniu 2006 roku roboty wstrzymano. W tym samym czasie zmarł szkutnik Andrzej Eremus znawca drewnianych jednostek, który kierował pracami na "Zaruskim". Fakt ten można uznać za symboliczny. W 2008 roku Zarząd Miasta Gdańsk odkupił żaglowiec od Ligi Obrony Kraju, z zamiarem przeprowadzenia gruntownego remontu i w miarę pełnej jego rekonstrukcji.

Inicjatorzy zakupu statku "Generał Zaruski" byli doskonale zorientowani, w jakim stanie ten żaglowiec znajdował się podczas przerwanego remontu w warsztatach stoczniowych "Szkunera" w Jastarni. Uprzedni dzierżawca zdemontował osprzęt, wymienił dużą partię poszycia( ok. 80 mb), pawęż rufową, szadeki, nadburcia, bukszpryt, większość klepek pokładowych, dokonał konserwacji substancjami anty grzybiczymi, przeprowadził remont bomów i gafli, wykonano część nadbudówek, remont wałów śrubowych i silników. Wszystko pod nadzorem PRS. Uszczelniono i pomalowano kadłub, wyjęto całkowicie spróchniałe maszty. Wyjęto i zakonserwowano balast wewnętrzny. Wymontowano wiele urządzeń stanowiących wyposażenie jednostki. W takim też stanie dokonano zakupu jachtu. Po zabezpieczeniu zachowanych elementów osprzętu i przygotowaniu kadłuba do podróży morskiej statek przeszedł na holu do Stoczni Remontowej S.A. w Gdańsku, gdzie firma z Pucka rozpoczęła prace renowacyjne.

Idea

Nagłośniony w mediach fakt zakupu przez Miasto tego historycznego statku spowodował zgromadzenie się wokół idei jego odbudowy sporego środowiska żeglarzy i miłośników tradycyjnej żeglugi. Jednym z takich bardzo aktywnych stowarzyszeń jest Fundacja - Kompania Morska, która starała się zanim statek ten zakupiło Miasto, ratować niszczejącą jednostkę. Dzięki indywidualnym akcjom członkowie Fundacji dotarli już w 2007 roku do sędziwego szkutnika - budowniczego żaglowca "Generał Zaruski". Ze Szwecji też przywieźli i przekazali do Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku dokumentację szwedzkiego „Kaparena”, który stanowił pierwowzór do budowy "Generała Zaruskiego". Później członkowie Kompanii Morskiej uczestniczyli w pierwszych spotkaniach, organizowanych przez przedstawicieli Urzędu Miasta Gdańska, podczas których dyskutowano nad przyszłym wyglądem przygotowywanego do remontu statku. We wrześniu 2009 roku prezes Fundacji Kompania Morska przy współpracy kolegów ze Szwecji uzyskał oryginalną, pierwotną dokumentację techniczną jachtu "Generał Zaruski". W tym samym czasie bezpośrednio zainteresowani w odbudowie statku przedstawiciele Urzędu Miasta Gdańska zaniechali konsultacji ze środowiskiem, także z Fundacją - Kompania Morska Postępująca odbudowa jachtu realizowana jest według sporządzonej zapewne pod wytyczne nowego armatora dokumentacji bez żadnej konsultacji społecznej. Nad jej opracowaniem czuwali powołani przez Urząd Miasta - Komisja Techniczna i Koordynator Projektu "Gdańsk ratuje Żaglowiec" wprowadzony na miejsce Kapitana Żaglowca w Budowie usuniętego z projektu, zwolennika zachowania wartości historycznych jednostki.

Jest niezaprzeczalnym faktem, że żaglowiec w trakcie kilkudziesięciu lat eksploatacji był wielokrotnie remontowany. Należy jednak podkreślić, że żaden z tych remontów nie opierał się na oryginalnej dokumentacji ani też nie został poprzedzony jakąkolwiek analizą historyczną. W rezultacie dokonywane zmiany miały charakter doraźnych potrzeb właściciela ograniczonych dodatkowo dostępnością materiałów i umiejętnościami kolejnych ekip remontowych. Jedynym częściowo udokumentowanym remontem był remont z 1953 roku. Niestety był to również remont bez dokumentacji źródłowej i analiz historycznych. Z racji zachowania się częściowej dokumentacji stał się on jednak podstawą do stworzenia obecnego projektu odbudowy. Wybór miał, więc charakter czysto utylitarny, a jedyną analizą, jaka została przeprowadzona to wyrywkowe wywiady z żeglarzami na temat ówczesnych właściwości nautycznych jednostki. Należy również pamiętać, że w zespole związanym z odbudową jednostki brak jest osób o kompetencjach pozwalających na dokonanie analizy historycznej oraz, że o taką analizę nie zwrócono się do CMM ani innych instytucji naukowych czy społecznych. Pan Leszek Paszkowski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gdańsku, będącym armatorem jednostki z ramienia Urzędu Miasta Gdańska potwierdził, poza tym, w korespondencji z Fundacją, że nie istnieje żadna analiza historyczna poprzedzająca prace projektowe.

Z informacji dostępnych wynika, że dokumentacja odbudowy jest oparta na dokumentacji PRS z 1953 roku i trzeba to ponownie podkreślić, stworzona została bez żadnych analiz historycznych czy uwzględnienia dostępnych materiałów historycznych. Co więcej, armator zawarł w dokumentacji rozwiązania, które w rażący sposób stoją w sprzeczności z tożsamością historyczną jednostki (klejone, puste w środku maszty, pokład kompozytowy o strukturze plastra miodu itp.). Zmiany dotyczą również najbardziej charakterystycznych cech jednostki historycznej jak ożaglowanie oraz ilość, wielkość i rozmieszczenie nadbudówek. Nie podjęto także żadnych starań, aby infrastrukturę ratunkową dostosować do historycznego charakteru jednostki pomimo istnienia dobrych międzynarodowych wzorców w tym zakresie.

Na wnioski te zwróciła także uwagę grupa polskich naukowców oraz zagranicznych ekspertów w dziedzinie architektury, historii techniki i ochrony dziedzictwa narodowego analizująca, z inicjatywy Fundacji Kompania Morska, dokumentację odbudowy w porównaniu z planami historycznymi.

W ich zgodnej opinii realizowana według nowej dokumentacji odbudowa:

• Nie odzwierciedla charakterystycznych cech czasu i obszaru, w którym żaglowiec powstał i był użytkowany
• modyfikacje wynikające ze zmian sposobu użytkowania i przeznaczenia jednostki powodują wyraźne i znaczące zmiany w ogólnym wyglądzie łodzi
• wprowadzone dodatkowe elementy naruszają charakter i wizualny balans kompozycyjny jednostki
• materiały i technologie w projekcie nie odzwierciedlają historycznego okresu, z którego pochodzi jednostka, a ponadto mogą narazić na szwank przyszłą historyczną tożsamość jednostki.

Eksperci mówią

Jeden z ekspertów, Per-Inge Lindqvist, przewodniczący Komisji Kultury European Maritime Haritage, przewodniczący Svenska Segelfartygsförening oraz ekspert Marine Museum w Karlskronie stwierdził nawet, co następuje:

"Uważam, że jeśli prezentowane w nowym projekcie zmiany zostaną przeprowadzone to Polska straci bardzo wartościowy, historyczny, fragment pływającego dziedzictwa narodowego. W głębi ducha wierzę, że plany przebudowy zostaną zrewidowane i gotów jestem argumentować i przekonywać również w przyszłości, aby odbudować tę jednostkę w kształcie jak najbardziej zbliżonym do oryginału. Jest to, w moim przekonaniu, całkowicie realne i możliwe, ale musi, oczywiście odbywać się w ścisłej współpracy z organami administracji morskiej."

Zaś Anders Berg zaapelował: "Do wszystkich, którzy nie są zadowoleni z pierwotnej formy i pierwotnego ożaglowania jednostki: zbudujcie zupełnie nową jednostkę spełniającą wasze ideały. Będzie to rozwiązanie zarówno lepsze jak i dużo tańsze, ale znacznie trudniejsze do uzyskania akceptacji społecznej oraz pozyskania wsparcia ze strony sponsorów."

Ironia tej sytuacji polega na tym, że o ochronę wartości historycznych polskiej jednostki upominają się cudzoziemcy.

Miłosz Wierzchowski,
prezes Fundacji Kompania Morska

Redakcja MMTrojmiasto.pl będzie kontynuowała temat, prosząc o odpowiedź odpowiednie osoby

Czytaj codziennie: MMTrojmiasto.pl/Wiadomości

MMTrojmiasto.pl to portal dziennikarstwa obywatelskiego. Napisz tekst, opublikuj fotoreportaż i weź udział w konkursie "Tym żyje miasto". Co miesiąc do wygrania 200 zł za artykuł miesiąca, 200 zł za materiał multimedialny miesiąca oraz 100 zł za inną aktywność w MMTrojmiasto.pl! Dowiedz się więcej o konkursie dziennikarstwa obywatelskiego: Tym żyje miasto »
$$HTML

Nasza akcja: Ale obciach!

<a href="/2908/2008/8/21/tylko-w-mm-pamietnik-bal%20%20%20%20%20%20%20tic-areny?districtChanged=true" title="PGE Arena Gdańsk:
$$HTML Pamiętnik stadionu piłkarskiego w Gdańsku Letnicy">PGE Arena Gdańsk<a href="/news/tags/Zwiedzamy+Pomorze" title="Zwiedzamy Pomorze: przewodnik turystyczny po Kaszubach i całym
Pomorzu">Przewodnik

$$HTML po Pomorzu | Piłkarska Ekstraklasa | Praca Trójmiasto

acca3

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3