(© Fot. Przemysław Świderski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Sławomir Peszko, skrzydłowy Lechii Gdańsk, wywalczył pierwszy rzut karny i zaliczył asystę przy trzecim golu w meczu z Jagiellonią Białystok. Biało-zieloni wygrali, ale teraz już myślą o niedzielnym spotkaniu z Lechem w Poznaniu.

- Nie weszliśmy dobrze w mecz i przez 15 minut byliśmy pogubieni - mówi Peszko. - Jagiellonia kreowała sobie naprawdę niebezpieczne sytuacje. Później mieliśmy dwa karne i moim zdaniem obydwa podyktowane jak najbardziej prawidłowo. Były faule i piłkarze Jagiellonii nie powinni mieć żadnych pretensji. Po tych golach kontrolowaliśmy mecz, wymienialiśmy dużo podań i czekaliśmy na taką sytuację, która dała nam trzecią bramkę. Pamiętam Jagiellonię z rundy zasadniczej, kiedy zagrała mocno schowana, ale spodziewałem się, że teraz będzie inaczej. Rywale chcieli zdobyć punkty i nas odciąć od czołowej trójki. Zagraliśmy w tym meczu innym systemem, ale też w nieco innym zestawieniu personalnym. Zanim to wszystko wskoczyło na właściwe tory, to widocznie potrzebowaliśmy tych 15 minut. Po meczu z Koroną byłem bardzo zły i koledzy też. Tym razem zagraliśmy cierpliwie, a ja bliżej linii i miałem więcej miejsca na boisku. Zresztą była mobilizacja, że będziemy walczyć o coś więcej albo będziemy tylko w "ósemce", a to nas nie zadowala.

Mario Maloca powiedział, że wynik nie jest dla niego zaskoczeniem, bo Lechia jest lepsza niż Jagiellonia. Jednak przed biało-zielonymi w niedzielę kolejny bardzo trudny mecz, w Poznaniu z Lechem.

- Cieszy mnie pewność siebie Mario - powiedział z uśmiechem Sławek. - Umocni to nas przed meczem w Poznaniu, który będzie prestiżowy i dla mnie emocjonalny. Teraz będzie pełna koncentracja, skupienie i choćby nie wiem co się działo, to sytuacja z poprzedniego meczu z Lechem teraz się nie powtórzy. Nie ma takiej możliwości, żebyśmy dali się wyprowadzić z równowagi (poprzedni mecz skończył się czerwonymi kartkami dla Sławomira Peszki, Grzegorza Kuświka, Vanji Milinkovicia-Savicia i porażką z Lechem 0:1 - przyp. aut.). Cieszy przed meczem w Poznaniu, że zagraliśmy czwarte kolejne spotkanie bez straconej bramki. To dzięki dobrej grze naszego bloku obronnego i Dusana Kuciaka. Jednak jak powiedziałem wcześniej gra defensywna zaczyna się od zawodników grających z przodu.

Sytuacja w tabeli jest wciąż bardzo wyrównana, a do końca sezonu zostały już tylko trzy kolejki. Można spodziewać się bardzo zaciętego i twardego meczu w Poznaniu.

- Nie ma euforii. Trening, regeneracja, odnowa i przygotowanie do meczu z Lechem. Wiemy co nas czeka. Wszystko będzie podporządkowane pod mecz w Poznaniu - zakończył Peszko.

Magazyn Sportowy24 - Paweł "Popek" Mikołajuw: Po prostu strzelę go w pysk

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!