Wywiad z zespołem Proghma-C

Trójmiejska formacja progresywna Proghma-C istnieje od kilku lat, jednak dopiero niedawno muzykom udało się zakończyć pracę nad debiutanckim materiałem.

Jak długo istnieje Proghma-C?
Smaga:
Szósty rok, od 2002... Proghma-C to ostatni (jak na razie) etap ewolucji, który udało nam się stworzyć. Personalnie i muzycznie. Przez ten projekt przewijało się wiele osób oraz oczywiście wiele imion dla naszego składu. Niestety, nie możemy się pochwalić tym, że należymy do płodnych składów. Jesteśmy raczej społecznością eksperymentatorów niż zespołem, który z góry zakłada twórczość w ściśle określonych klimatach. Dlatego też czas poświęcany na muzykę spędzamy głównie na szukaniu nowych dróg, improwizujemy, dajemy swoim pomysłom dojrzeć, nabrać ostatecznej formy, nie przyspieszając procesów dojrzewania.

Kuman:
Z drugiej strony lenistwo. Jesteśmy leniwi, ale jest to poniekąd wpisane w stan oczekiwania na progres. Teraz nadszedł taki czas, kiedy zaczyna się dziać więcej. Nikt nikogo nie naciska i uważamy, że naturalny proces dochodzenia do stanu rzeczy nie może być zmącony przez sztuczne przyspieszanie i napięcie. Jesteśmy właśnie na etapie rozsyłania płyt do wytwórni i mamy nadzieję, że teraz coś pójdzie do przodu.

Smaga: Jeśli wszystko się ułoży po naszej myśli, to na pewno będziemy aktywniejsi koncertowo. Chcielibyśmy grać jak najwięcej, ale to nie jest muzyka, z którą można wyjść np. na Jarmark Dominikański.

Kuman: To musi być specyficzna atmosfera, jak np. w Uchu i specyficzne zespoły, z którymi gramy, jak np. koledzy z salki - Blindead.

Podobno szukacie drugiego gitarzysty?

Kuman: Próbujemy teraz z Piotrkiem, plan jest taki żeby zastąpić looper kimś żywym. W zasadzie mamy dopiero kilka próbę za sobą... zobaczymy jak się ułoży.

Smaga: Piotrek jest mega gitarzystą, ma feeling i to coś, o co nam chodzi. Poza tym świetnie się dogadujemy, a jak to się mówi "połowa muzyki to sami muzycy i ich relacje". Jak na razie zasadziliśmy ziarno. Zobaczymy, co z tego wyrośnie. W chwili obecnej koncertujemy z jedną gitarą i looperem.

Piotr: Poza tym okazało się, że pijemy to samo piwo i palimy te same fajki... (śmiech)

Smaga: Przecież ty nie palisz...

Kuman: Więc logicznym było, iż... (śmiech) możemy spróbować i właśnie próbujemy.

Najdłużej szukaliście wokalisty...

Kuman: Wokalistów było wielu, ale żaden nie zagrał przy Jankielu (śmiech). Szukaliśmy wokalisty, który by się wpasował. Było z trzech, czterech, którzy przychodzili na próby ale brakowało... chemii. Bober trafił się z ogłoszenia, które - co ciekawe - wisiało dwa lata w sklepie muzycznym, nieco już zniszczone i wyblakłe....

Smaga: Bober, zanim został ochrzczony Bobrem, przyszedł do nas na próbę dwa tygodnie przed nagrywaniem naszej demówki i zrobił numery, które nie są proste w tydzień. Po dwóch tygodniach nagraliśmy "Down in a spiral".

Jak przebiegały prace nad debiutanckim Bar-do Travel?

Kuman: Nagrywaliśmy ją rok. Ale tak naprawdę to było piętnaście dni, wydłużyło się, bo studio miało zajęte terminy.

Smaga: Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektu pracy Szymona Czecha, naszego realizatora. Album nagrywaliśmy w olszyńskim Studio X, gdzie komfort pracy był naprawdę sprzyjający. Brzmienie, które udało nam się uzyskać, oddaje klimat tych utworów.

Kuman: Raczej nie słyszeliśmy negatywnych opinii na temat brzmienia albumu. Między pierwszą epką a "Bar-do Travel" jest ogromna różnica, nie ma nawet co porównywać. Wtedy nagrywaliśmy, żeby mieć jakikolwiek materiał zarejestrowany, teraz podeszliśmy do sprawy poważniej. Paradoksem jest fakt, że przy nagrywaniu demówki byliśmy bardziej przygotowani, niż podczas nagrywania Bar-do travel. Niestety, to brzmienie decyduje o tym, ile będziesz w stanie usłyszeć...

Jeśli wierzyć informacji z waszej strony MySpace, to za większość materiału odpowiada Smaga.

Kuman:
Improwizujemy. Idea przeważnie wychodzi od jednego riffu. Smaga jest pomysłodawcą, lecz aranżujemy je wspólnie.

Smaga: Nie ma u nas sytuacji tzw. gotowców. Główne trzony utworów wychodzą ode mnie, lecz praca nad materiałem, aranżacja, konstrukcja kawałków to praca całego zespołu. Głównie jednak aranże powstają z Kumanem. Ogrywamy je z Chomikiem, a na końcu aranżuję resztę instrumentów, czyli drugą gitarę i synth. Tak powstała większa część materiału. Odnośnie wokalu prawie wszystkie linie wokalu wyszły od Bobra.

Czujecie się zespołem grającym rock/metal progresywny?

Kuman: Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. W pewnym sensie gramy muzykę progresywną, ale nie jest to typowy rock czy metal progresywny... Tak naprawdę czym jest progresja w muzyce? Jak ja zbadać i sprecyzować? Można nad tym gdybać i gdybać i każdy może mieć rację. Dla mnie progresywną kapelą jest np. Massive Attack, z kolei oni sami nie uważają się za taką. Często porównuje się nas do Meshuggah czy nawet Riverside, ale my sami nie szufladkujemy się. Smutne jest, że ortodoksyjni fani tego nurtu słysząc naszą muzykę często polirytmiczną, połamaną i ciężką nie potrafią szukać głębszych porównań, ciągle uderzając w tą samą szufladkę gatunkową.

Smaga: Tu bym się na chwilę zatrzymał. Meshuggah na pewno odbiła się na nas, co słychać w naszej muzyce. Ale nikt z nas nie jest ortodoksem i równie dobrze można powiedzieć, że zrzynamy z większości rockowych i mniej rockowych kapel. Na naszą muzykę miało wpływ wiele muzyków, tworzących przeróżne gatunki muzyczne od rocka progresywnego lat 80., przez muzykę disco, black metal aż do new age w stylu Steve’a Roucha. To tylko inspiracja i mogę zapewnić, że nikt z nas nie siedzi przy wieży, kopiując riffy. Inspiracja jest podstawowym czynnikiem tworzenia nowych pomysłów, nowej przestrzeni muzycznej. A gdzie jest granica pomiędzy inspiracją, a plagiatem? Myślę, że między innymi tam, gdzie szukający porównań odbijają się o własne ograniczenia i niewiedzę, opierając swoje opinie na zawężonej percepcji. Abstrahując, polirytmia czy polimetria nie jest niczym nowym. Polecam książki z podstawówki muzycznej.

A co inspiruje was obecnie?

Kuman: W zasadzie padła już część odpowiedzi na to pytanie. Mnie muzyka już teraz mniej inspiruje, bardzie może podświadomie... Taki etap, kiedy wyłapywało się jakieś patenty już dawno minął. Jedynym kryterium, którym kieruję się podczas doboru repertuaru jest jakość. Słucham różnej muzyki, ostatnio dużo elektroniki - Faithless, Chemical Brothers, Tricky, trochę cięższych rzeczy, czasem zdarza się nawet R’n’B.

Smaga:
Na imprezach często pojawia się np. Feel. Oczywiście jest to produkt nr 1 w ostatnim czasie, ale mają dobrą produkcję, czego można się od nich uczyć. Nie jesteśmy ich fanami, ale warto zwracać uwagę na to, co robią dobrze takie kapele.

Gracie jeszcze gdzieś poza Proghmą?

Smaga: Obecnie tylko Proghma. Mam plany na jeszcze jeden band, ale nie w najbliższej przyszłości. Oprócz tego planujemy połączyć siły z Blindead na zasadzie spektaklu, ale jak na razie cichosza.

Kuman: Gram w Necromancy, ale to czysto studyjna sprawa. Siarczysty black metal.

Bober: Ja gram z kapelą Kręg, towarzystwo z uczelni.

Liczycie na to, że będziecie się kiedyś utrzymywać z muzyki?

Kuman: Ja wciąż w to wierzę.

Smaga: Ja nie. Przynajmniej nie z samej Proghmy.

Kuman: Nie dążymy do tego, ale fajnie by było. Muzyka jaką prezentujemy w Proghma-C nie jest raczej dojną krową w Polsce. Ale jak to mówią, życie jest pełne niespodzianek.

Bober:
Fajnie by było, gdyby zwróciło się to, co włożyliśmy w zespół.

Smaga:
Granie stało się naszym stylem życia. To pasja. I choćby nie było z tego ani grosza, muzyka nadal wypełnia nasze serca. Jest próba, przychodzimy na salkę, czasem się okazuje, że nie ma próby tylko impreza. Czasem nie myślę, co będę robił na próbie, to się samo dzieje. Choć przychodzą okresy, kiedy trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty.

Kuman: To nie jest firma, sztywna koordynacja niszczy emocje i atmosferę. Nie ma ciśnienia, musu.

Czujecie się częścią trójmiejskiej sceny?**Coś takiego w ogóle istnieje według was?
Kuman:** Ciężko powiedzieć, zależy o jaką chodzi scenę i czy w ogóle można mówić o tym w takich kategoriach. Nielogiczne z naszej strony mogłoby być stwierdzenie, iż nie czujemy się częścią trójmiejskiej sceny, skoro z Trójmiasta pochodzimy. Jednak w tym momencie, jeżeli chodzi o cięższe brzmienia, nie jest ona w najlepszej kondycji. Kilka naprawdę dobrych kapel zakończyło swoją działalność,

, kilka jest w stanie „spoczynku”.

Smaga: W każdym razie czuć dominację muzyki przywianej wraz z mocnym wiatrem z wysp. Mamy tu mnóstwo dobrych zespołów, ale mam wrażenie, że to nie brak dobrych składów jest przyczyną braku rozkwitu sceny underground, ale ciągły brak przestrzeni dla alternatywy. Chodzi mi o kluby oraz o popyt na tego typu przedsięwzięcia kulturalne. Ale spokojnie niedługo zagra Feel (śmiech).

Kuman: Porównując obecne czasy do tego co działo się np. siedem lat temu to na pewno jest gorzej. Kiedyś na byle jakim koncercie w gdańskim Rudy Kocie był komplet, teraz sto pięćdziesiąt, czy dwieście osób na koncercie to sukces.

Lepiej gra się wam w Trójmieście czy w innych miastach?

Kuman: W Uchu bardzo dobrze się grało. Na drugim koncercie było ponad trzysta osób, dostaliśmy pozytywne recenzje i naprawdę było fajnie. Z kolei w Warszawie było gorzej, jeżeli chodzi o frekwencję.

Smaga: Trudno się dziwić, zaczęliśmy o dwunastej w nocy, a w sąsiednich klubach trwały imprezy, była sobota. Poza tym Warszawa to dziwne miasto. Fajnie było we Wrocławiu, gdzie graliśmy na małej scence w kawiarni, ale jednak najlepiej jest w Gdyni. Czułem, że ludzie chcą nas słuchać. Tak naprawdę wszędzie może być dobrze, jeśli gra się z fajnymi kapelami, a na koncert przychodzą pozytywne ludki.

Co dalej?

Kuman: Oprócz koncertów mamy w planie pełne szkolenie z Grzybem (gitara). Chcemy przerobić z nim część materiału i zobaczyć, jak będzie szło. Poza tym chcemy wydać płytę jeszcze w tym roku, promować ją, dać krok do przodu. Chcielibyśmy wyjść ze stagnacji.

Smaga: Pracujemy też trochę nad brzmieniem. Mamy sporo pracy, a już powoli zaczynają się pojawiać pomysły na nowy materiał. Mimo swojego żółwiego tempa, miejmy nadzieję, że powieje nas w dobrą stronę.

Proghma-c:
Stay metal!

Wszystkich zainteresowanych muzyką Proghma-C zapraszamy na stronę MySpace kapeli oraz na koncert w sobotę, 14 czerwca o godz. 18 w gdyńskim Uchu (ul. Św. Piotra 2). Zagrają także Frontside oraz Toxic Bonkers.

 

Jarek Kowal

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3