 Anna Nowakowska-Godun:"Atak na bilboardy" - 19.01.2006
Politycy coraz częściej mówią o przyspieszonych wyborach parlamentarnych. Niektóre partie już rezerwują billboardy. O sytuacji na rynku reklam outdoorowych rozmawiamy z Anną Nowakowską-Godun, dyrektorem ds. marketingu agencji Clear Channel Poland.
- Prowadzicie już rozmowy z partiami politycznymi w sprawie reklam na billboardach?
- Pojawiły się już zapytania...
- Partie, w związku z wyborami, będą szczególnie traktowane?
- Ależ nie, tak samo jak wszystkie inne firmy.
- A czy wybory wpłyną na podniesienie cen reklam?
- Wiosna to gorący okres na rynku reklamowym. Właśnie wtedy ruszają wszystkie kampanie reklamowe, ponieważ pierwsze dwa miesiące roku to w branży reklamowej tradycyjnie czas "uśpienia". Mówiąc kolokwialnie, producenci i sprzedawcy czekają na wiosenny przypływ gotówki u klientów. Dlatego wiosną może zrobić się ciasno bo popyt przekroczy podaż. Ceny mogą wzrosnąć ale nie jest to naszą intencją, nie planujemy podwyżek. Tak naprawdę zweryfikujemy je po ogłoszeniu decyzji o ewentualnych wyborach.
- Jak układa się współpraca z komitetami wyborczymi?
- Wszystko zależy od komitetu. Coraz częściej pojawiają się w nich profesjonaliści od reklamy, więc jest coraz lepiej.
- Ile billboardów zamawiają komitety na czas kampanii?
- Największe kampanie wykupują od 1000 do 1200. To dobry wynik, ponieważ standardowa akcja reklamowa to ok. 800 sztuk.
- Ile będzie ich to kosztowało?
- 1200 najpopularniejszych billboardów o powierzchni 12 m kw. kosztuje 600-700 tys. zł miesięcznie.
- Jakimi są płatnikami?
- Nie ma innej taryfy dla komitetów wyborczych. Firmy, które znamy lub z którymi mamy umowy o stałej współpracy, mają terminy płatności. Ci, z którymi stale nie współpracujemy, płacą przedpłaty. A komitety nie są stałymi klientami...
- Mieliście kłopoty z zapłatą?
- Akurat my nie mieliśmy.
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|