 Marek Kamiński: "Wrzątek i kominiarka"
O sztuce przetrwania w niskich temperaturach rozmawiamy ze zdobywcą dwóch biegunów, słynnym polskim polarnikiem - Markiem Kamińskim.
- Za oknem mróz aż trzeszczy. Pewnie w takich warunkach czuje się pan jak ryba w wodzie?
- Trudno powiedzieć. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu tak silne mrozy to prawdziwa klęska. Znacznie rosną koszty utrzymania, trudno ogrzać domy, ciężko niektórym pracować...Ludzie nie są przyzwyczajeni do takiego zimna.
- A jeszcze meteorolodzy zapowiadają, że mrozom będą towarzyszyć sztormy...
- Wiatr wzmaga uczucie zimna. Przy silnych podmuchach wiatru (np. 80 km na godzinę) wszystko się o wiele szybciej wychładza i temperatura plus 5 st. C jest odczuwała jako minus 5 stopni C. Może dojść nawet do odmrożeń. Mam zresztą taką specjalną tabelę, jeśli pani chce, to policzę...
- Dajmy na to, że temperatura spadnie do minus 20 stopni, a siła wiatru osiągnie 50 km na godzinę. To jaką temperaturę będziemy wówczas odczuwać?
- Nie mam pocieszających wieści - minus 57 st C.
- Koszmar. Jak wówczas przeżyć wyjście z domu?
- Należy dobrze się ubrać. Buty na grubej podeszwie, na stopach najpierw cienkie skarpety, potem worek foliowy i skarpety grube.
- Po co ten worek?
- Żeby buty od potu nie przemokły. Nakładamy też kilka warstw bielizny, swetry, jakiś polar, kurtkę nie przepuszczającą wiatru, na głowę kominiarkę, a na to czapkę, rękawice.... Przed wyjściem trzeba zażyć pół tabletki aspiryny, która rozrzedza krew i sprawia, że lepiej krąży. Warto się ruszać, a do tego potrzebna jest też energia. Jeśli mamy spędzić więcej czasu na mrozie, trzeba wziąć ze sobą jedzenie.
- Kanapki?
- Raczej nie. Proszę spróbować, jak smakuje chleb z masłem po włożeniu do zamrażarki. Raczej radziłbym zabrać czekoladę, batony, napoje energetyzujące, coś ciepłego - chociażby herbatę z cytryną i miodem do picia w metalowym termosie. Można też zabrać termos z wrzątkiem, zupę w proszku, kubek i np. suchą kiełbasę. Zalewamy zupę wrzątkiem, mieszamy kiełbasą i gotowe.
- Już wyobrażam sobie pasażerów, którzy przytupując na przystankach w oczekiwaniu na autobus popijają gorące kubki... Czy pan wychodził dziś z domu?
- Oczywiście. Biegałem rano około 40 minut.
- I jak było?
- Całkiem dobrze.
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|