 Edmund Wittbrodt: "Szach prezydenta" - 26.01.2006
Sejm przyjął projekt budżetu na przyszły rok. Teraz ustawa trafi do Senatu. Debata nad nią odbędzie się w 30 i 31 bm. O tym, co może stać się mówi senator PO z Pomorza prof. Edmund Wittbrodt.
- Senat zdąży z uchwaleniem budżetu przed 31 stycznia?
- Już w piątek i sobotę komisje senackie będą pracowały nad budżetem. Myślałem, że PiS będzie proponował przyjęcie ustawy bez poprawek i wtedy nie musiałby on wracać do ponownego głosowania w Sejmie. Wszystko jednak wskazuje na to, że PiS pewne poprawki będzie chciał w Senacie wprowadzać, a to znaczy, że budżet będzie musiał wrócić do Sejmu, który nad tymi poprawkami będzie głosował. W tym układzie nie zdążymy przed końcem stycznia.
- To otworzy prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu możliwość rozwiązania parlamentu...
- Zgadza się.
- Prezydent zrobi to?
- W Senacie powszechne jest przekonanie, że prezydent Kaczyński będzie chciał dalej trzymać w szachu ugrupowania, które miałyby dojść do porozumienia o współpracy z PiS. Podpisanie takiego porozumienia ma nastąpić dopiero po uchwaleniu budżetu. Lech Kaczyński będzie więc trzymał w ręku cały czas argument w postaci możliwości rozwiązania parlamentu.
- Jak podoba się panu poprawka sejmowa, która odebrała 12 mln zł Kancelarii Senatu i przekazała te pieniądze na meliorację Żuław?
- Trudno mi się do tego ustosunkować. Na pewno Żuławy potrzebują pieniędzy i inwestycji, ale czy to akurat powinno odbywać się kosztem Senatu to trudno mi powiedzieć.
- Senat w porównaniu z Sejmem jawi się jako oaza spokoju. Czy dlatego, że PiS ma w nim bezwzględną liczbę głosów i inne partie nie mogą sobie pozwolić na to co w Sejmie?
- Trochę tak może być, ale zawsze, a jestem już w Senacie trzecią kadencję, była to spokojniejsza izba. Nawet współpraca PiS i PO wypada tu lepiej, a dyskusja jest bardziej merytoryczna.
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|