 Ryszard Sulęta: "Sprawdzamy dachy" - 30.01.2006
Rozmowa z Ryszardem Sulętą, szefem Wydziału Zarządzania Kryzysowego Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.
- Jakie działania zostały podjęte na terenie naszego województwa w związku z tragedią w Katowicach?
- Natychmiast, gdy tylko zobaczyliśmy co się dzieje, zleciliśmy sprawdzenie wszystkich obiektów wielkopowierzchniowych, które mogłyby być zagrożone. Policja, straż pożarna, straże miejskie i gminne sprawdzały dachy tych budynków.
- Jak wygląda sytuacja?
- Jest pod kontrolą. Na szczęście na naszym terenie nie było ostatnio tak obfitych opadów śniegu jak na południu Polski.
- W marcu ub.r. mieliśmy w Gdańsku podobną sytuację. Pod naporem śniegu załamał się dach hipermarketu Leroy Merlin, ale wtedy na szczęście nikomu nic się nie stało...
- To prawda, ale tamta sytuacja wiele nas nauczyła. Podobnie było z Carrefourem, gdzie w 2003 r. spadł strop na ruchome schody. Wtedy też nikt nie ucierpiał. Oba te przypadki pozwalają nam lepiej przygotować się na możliwe zagrożenia. Ważne jest bowiem to, że do zimy nie przygotowujemy się wyłącznie pod kątem odśnieżania dróg, zabezpieczenia bezdomnych, ale także właśnie sprawdzając płaskie dachy wielkopowierzchniowych obiektów, czy trakcje kolejowe.
- Czy powodem tragedii w Katowicach mógło być pańskim zdaniem zaniedbanie ze strony zarządcy obiektu?
- Nie można tego stwierdzić na odległość, dlatego nie chcę o tym mówić. Mogę jedynie powiedzieć, że nacisk śniegu po obfitym opadzie może być potężny, na jeden metr sześcienny nawet do tony.
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|