 Bogdan Borusewicz: "Poprawianie budżetu" - 2.02.2006
Senat przyjął poprawki do budżetu. Teraz trafią do Sejmu. O przebiegu głosowania rozmawiamy z marszałkiem Bogdanem Borusewiczem, senatorem niezależnym.
- Będą przyspieszone wybory?
- Tego nie wie nikt. Sądzę, że sam prezydent nie wie, bo nie podjął decyzji.
- Ale gdyby Senat przyjął budżet bez poprawek, to prezydent nie miałby możliwości rozwiązania parlamentu.
- Sejm też mógł przyjmować budżet bez poprawek. To jest najważniejsza ustawa i nie można senatorom zabraniać poprawiania budżetu. Byłoby to niezgodne z procedurami, które obowiązują. Senat zajął się budżetem bardzo szybko, w ciągu 6 dni, a mieliśmy na to 20 dni.
- Jednak senatorowie PO postulowali, żeby przyjąć budżet bez poprawek.
- Ja nie bardzo rozumiem sens takiego wniosku.
- Zapewne chcieli nie dawać pretekstu prezydentowi...
- ...ale przecież w Sejmie z Senatu "ścięto" 12 milionów złotych, co oznaczało uniemożliwienie jego funkcjonowania.
- Ale do opinii publicznej przedarła się informacja, że Senat zadbał o siebie...
- ...Te 12 milionów stanowi mniej więcej 75 procent płac dla pracowników.
- Dlaczego większość senatorów nie poparła wniosku Platformy, która chciała, żeby ze środków obsługi zadłużenia zagranicznego przeznaczyć 300 milionów na organizację ratownictwa medycznego?
- To dla mnie bardzo przykre, ale niestety, wokół tej katastrofy obserwuję "wyścigi" medialne. Zgłaszający poprawki nie mieli kompletnie żadnego pojęcia o tym, czym jest ustawa o ratownictwie, jakie pieniądze są potrzebne, żeby ją uruchomić. To była propozycja przesunięcia "w ciemno". W ustawie o ratownictwie trzeba sobie najpierw odpowiedzieć, czy chcemy mercedesa za parę miliardów, czy chcemy samochód średniej klasy. Zajmowałem się służbą zdrowia w województwie pomorskim i bez tych środków, tylko z pieniędzy: samorządu i unijnych spowodowałem utworzenie kilku oddziałów ratunkowych przy szpitalach, które są początkiem tego systemu. Senatorom PO nie chodziło więc o ratownictwo, tylko o politykę.
- Dlaczego tak pan sądzi?
- Kiedy upadła ta poprawka, nie poparli następnej, mówiącej o 70 milionach. Nie tylko opozycja, ale rząd także powinien przestać eksploatować tę katastrofę i zająć się konkretnym działaniem, a nie kolejnymi konferencjami prasowymi.
- Za to senatorowie znaleźli milion złotych na budowę Centrum Solidarności w Gdańsku.
- Jeśli chodzi o Pomorze, to przeszły dwie poprawki. Jedna zgłoszona przeze mnie, czyli dodatkowe dwa miliony złotych na Żuławy i druga zgłoszona przez senatora Antoniego Szymańskiego na Centrum Solidarności.
- Mediował pan w sprawie koalicji PO-PiS. Nie czuje się pan rozczarowany, że nic z tego nie wyszło?
- Boleję nad tym, że nie doszło do tej koalicji. Nie sądzę też, aby w najbliższym czasie taka koalicja była możliwa .
- Kto ponosi większą odpowiedzialność?
- Nie wiem. Musiałbym brać udział w rozmowach tych ugrupowań. Kiedy rozmawiałem z Jarosławem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem było wszystko w porządku. Widziałem dobrą wolę i chęć porozumienia, a potem jak się spotykali, to nic nie wychodziło. Jeżeli będą przyspieszone wybory, to odpowiedzialność spadnie na te dwa ugrupowania.
- Niemal wszyscy winią PiS. Może pan nie jest obiektywny?
- Nie jestem członkiem PiS. Jestem senatorem niezależnym i staram się w tej sytuacji zachować zdrowy rozsądek.
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|