 Selim Chazbijewicz:" To jest buta" - 6.02.2006
Rozmowa z Selimem Chazbijewiczem, muzułmaninem, prezesem Związku Tatarów Polskich z Gdańsku, współprzewodniczącym Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów.
- Jak pan ocenia media, które opublikowały karykaturę proroka Mahometa?
- To było hańbiące.
- Prowokacja?
- Być może. A mówiąc kolokwialnie - było to po prostu chamstwo. Muzułmanie, nawet najbardziej fanatyczni nie posuwają się do przedstawiania karykatur Jezusa, czy Matki Boskiej. Natomiast zasłanianie się wolnością słowa jest przesadą, dlatego, że wolność nie jest wolnością od obrażania innych. A krytyka też musi mieć swoje granice, bo w pewnym momencie kończy się krytyka, a zaczyna szyderstwo. Muzułmanie nie drwią ani nie szydzą z wartości chrześcijańskich. Nawet jeśli islam walczył z chrześcijaństwem, bo takie okresy w historii przecież były, to były to wojny, ale i wówczas muzułmanie nie posuwali się do szyderstwa i drwiny.
- Dziennikarze mówią o wolności mediów, jako podstawie demokratycznego państwa.
- To jest problematyczna wolność, bowiem tak naprawdę żadne państwo, nawet najbardziej liberalne, nie traci kontroli nad tym co się dzieje w jego granicach.
- Premier duński nie przeprosił muzułmanów tłumacząc, że karykaturę zmieściła jedna mała prywatna gazeta.
- Redaktorzy tej gazety są bądź co bądź obywatelami Danii. A poza tym proszę sobie wyobrazić co by się działo gdyby ktoś napisał o królowej Danii że jest ..., no, zostawmy trzy kropki. Jest wolność słowa, to można obrażać królową?
- Polski premier i minister spraw zagranicznych przeprosili.
- I bardzo dobrze, polscy muzułmanie są polskimi obywatelami od wieków.
- Czy to nie jest tak, że laickie media zachodnie nie rozumieją co to znaczy obraza uczuć religijnych?
- To jest buta, oni uważają się za najmądrzejszych, najlepiej wykształconych. Patrzą z góry nie tylko na wyznawców islamu, ale także na ludzi z Europy Środkowej, których traktują jak Piętaszków... Trochę nami w gruncie rzeczy gardzą.
- Czy jednak reakcja świata muzułmańskiego, myślę o paleniu flag, usuwaniu ambasadorów i grożeniu atakami terrorystycznymi nie jest niewspółmierna do wydarzenia.
- Palenie flag i odwoływanie ambasadorów, czyli bojkot dyplomatyczny, mieści się w granicach działań cywilizowanych. Grożenie atakami nie powinno mieć miejsca, ale redaktorzy duńscy, którzy opublikowali karykaturę, mogli taką reakcję przewidzieć.
- Niektórzy uważają, że opublikowanie karykatury było zachętą do wzniecenia nienawiści religijnej.
- Niewątpliwie tak. Utożsamianie proroka Mahometa z terroryzmem jest przekłamaniem. Hitlerowcy mieli na klamrach pasów napisy "Gott mit Uns", a czy ktoś utożsamia ich z chrześcijaństwem? Albo Europa chce koegzystencji z islamem i dialogu, albo nie.
- Teraz inne media przedrukowują tę karykaturę, bo twierdzą, że bez tego nie da się zrozumieć istoty sporu i rysunek ten upowszechnia się.
- Nic nowego. Przedstawianie proroka Mahometa jako postaci odrażającej ma długą tradycję na przykład w literaturze światowej i polskiej. Od średniowiecza. Wymieńmy choćby Dantego i jego "Boską komedię". Teraz mamy powrót do średniowiecza i to mnie bardzo martwi. Obie strony zamiast iść do przodu i porozumiewać się, cofają się.
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|