 |
 Piotr Tymochowicz, specjalista od wizerunku. "Dobre rady dla prezydenta"
- Eurodeputowani Michał Kamiński i Adam Bielan mają doradzać prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, jak zmienić wizerunek, żeby był lepiej odbierany przez Polaków. Jaka jest pięta achillesowa urzędującej głowy państwa? – Jest ich wiele. Po pierwsze nieznajomość języka polskiego. Wolałbym, żeby mój prezydent nie mówił „wziełem”. To dobre na Białorusi. Ale nasz prezydent powinien mówić literacką polszczyzną. Nie może też „cofać się do tyłu”, ani z nikim „wzajemnie współpracować”. - A inne mankamenty? – Kolejny problem Lecha Kaczyńskiego to kłopoty z komunikacją z więcej niż jedną osobą. Gdy głowa państwa mówi „bo my z bratem”, mam wrażenie, że rządzi mną ktoś z rozdwojoną jaźnią. Dalej - brak pewności siebie. Powinien mieć więcej amerykańskiego luzu przechodzącego w ważnych momentach w żywy patriotyzm. A nasz prezydent wygląda często jak chłopiec, który ukradł księżyc. - Co w takim razie podpowiedziałby Pan prezydentowi, żeby wypadał lepiej w mediach? – Po pierwsze, oczy. Prezydent Kaczyński łypie oczami, strzela nimi albo ma rozbiegany wzrok. Powinien patrzeć pewnie i przekonująco jak Putin czy Bush. Po drugie, usta. Nie chciałbym widzieć zawziętości i nieodpartej chęci zemsty na jego twarzy. Prezydent powinien też pamiętać, żeby zamknąć usta, jak je otwiera. Po trzecie, powinien nosić wyższe obcasy. Permanentnie, jeśli się da. A już koniecznie, gdy jedzie za granicę. I jeszcze jedna sprawa. Gdy oglądałem jego orędzie, miałem wrażenie, że jest sparaliżowany od szyi w dół. Trzeba by go trochę rozruszać. - Czy Pana zdaniem duet Kamiński i Bielan jest w stanie nauczyć prezydenta, jak dobrze wypadać w mediach? – Nie sądzę, żeby Adam Bielan był w stanie kogokolwiek tego nauczyć. Wystarczy spojrzeć na to, jak sam wygląda. Ale Michał Kamiński to doskonały fachowiec. Myślę, że jest w stanie sprawić, żebym nawet ja polubił prezydenta.
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|