 |
 Moralista agentem?
Dr. Tadeusz Witkowski odnalazł w archiwach IPN dokumenty wskazujące na to, że ks. Michał Czajkowski mógł być tajnym współpracownikiem SB. - Przeżył pan szok? - To był raczej smutek. Ale rzeczywiście byłem poruszony. - Czego konkretnie szukał pan w archiwach IPN? - Już rok temu zamówiłem materiały w związku z projektem badawczym, który dotyczy przepływu informacji niejawnych w systemie represyjnym. Szczególnie interesowałem się KIK i środowiskiem literackim oraz naukowym. Jestem bowiem historykiem literatury związanym z „Piast Institut” i mieszkam w Stanach Zjednoczonych. - I natknął się pan na nazwisko księdza Czajkowskiego, pseudonim „Jankowski”. - Nazwisko zaczyna się na literę „C”, więc dokumenty związane z ksiedzem Czajkowskim otrzymałem zaraz po przyjeździe do Polski pod koniec kwietnia br. Jest ich wiele. Cztery tomy, w sumie 440 stron. Dotyczą okresu od 1960 do 1984 r., kiedy zamordowany został ks. Popiełuszko. - Czy to możliwe, że ks. Czajkowski donosił na ks. Popiełuszkę? - Tak jest. To są materiały prawdziwe. Potwierdził to dr. Jan Żaryn z IPN i inni, którzy widzieli te dokumenty. Ks. Czajkowski otrzymywał konkretne zadania i je wykonywał. - Informacje przekazywał Adamowi Pietruszcze? - Tak. Najpierw majorowi Pietruszce, potem pułkownikowi. - Interesował się także KOR-em? - Jest informacja, że przenika w środowisko KOR, że został wprowadzony na imieniny Jacka Kuronia i poznał jego znajomych. Z czasem staje się przyjacielem domu i opiekunem duchowym Grażyny Kuroniowej i - zgodnie z poleceniem prowadzącego oficera - zdobywa jej zaufanie. - O Jezu! - Tu jest najbardziej nieprzyjemny aspekt tej sprawy, bo pełni przecież rolę duszpasterza! Jak on sobie z tym radził? Mam nadzieję, że zachowywał tajemnicę spowiedzi. Wydaje się, że przede wszystkim SB chodziło o to, by przy pomocy księdza zachęcać, lub zniechęcać działaczy opozycji do pewnych działań. - Czy te dokumenty mogą być sfabrykowane? - To wykluczone. Poświadczają to specjaliści z IPN. Można spreparować jeden, dwa dokumenty, ale nie cztery teczki! - Czy natknął się pan na dokumenty, z których wynika, że ksiądz brał pieniądze? - Nie ma pokwitowań. Jest informacja, że raz otrzymał 128 dolarów za współpracę z wywiadem podczas pobytu za granicą w latach 1963-66. - Ile dolarów? - 128. To wtedy była duża suma. Ale nie ma pewności, czy ją dostał, czy esbek tylko tak napisał, a sam wziął pieniądze. Jest natomiast informacja, że dostawał prezenty.
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|