 Premier w promocji
Po wakacjach ma ruszyć wielka kampania, której celem będzie poprawa wizerunku Polski i rządu za granicą. Jej twarzą ma być premier Kazimierz Marcinkiewicz. Zdaniem szefa pomorskiego PiS posła Tadeusza Cymańskiego to słuszna inicjatywa, ale aktywność samego premiera wszystkiego nie załatwi.
- Czy ofensywa medialna dla poprawienia naszego wizerunku jest potrzebna? Może lepiej się nie przejmować?
- Nie tylko media oskarżają nas o homofobię czy antysemityzm. Mówi o tym przecież podjęta niedawno uchwała Parlamentu Europejskiego. To wypacza obraz Polski w sposób znakomity. Promocja to pomysł sam w sobie dobry. Musi jednak być nie tylko efektowna, ale i efektywna.
- Ta promocja ma polegać m.in. na większej otwartości premiera dla zagranicznych dziennikarzy. To wystarczy?
- To jest na pewno potrzebne. Premier jest dobrze postrzegany w kraju i za granicą, promowanie Polski jest jego obowiązkiem, choć on sam wszystkiego nie załatwi. Obraz naszego kraju kształtuje każdy Polak, każda firma, sportowiec. Jedna akcja nie załatwi nam dobrego wizerunku, trzeba nad nim pracować cały czas.
- Krytyka zagraniczna nasiliła się szczególnie gdy do rządu weszli jako wicepremierzy Andrzej Lepper i Roman Giertych. Może lepiej żeby nie pokazywali się zbytnio, szczególnie za granicą? A może wręcz odwrotnie - powinni pokazywać się więcej i tak próbować obalić negatywne opinie na temat ich ugrupowań i poglądów?
- Na pewno nie powinni stronić od dziennikarzy. Nie mam wątpliwości, że nasi koalicjanci także muszą pracować nad dobrym wizerunkiem kraju i rządu.
- Ta kampania pańskim zdaniem zadziała?
- To trudno powiedzieć, bo w takich przypadkach nie ma jednej sprawdzonej recepty. Na pewno jednak aktywność na tym polu jest konieczna i to nas wszystkich.
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|