 Bronisław Wildstein: Z rozrywki z pewnością telewizja nie może rezygnować
Rozmowa z Bronisławem Wildsteinem, prezesem TVP.
- Odczuwa pan potrzebę organizowania dalej Festiwalu Jedynki?
- Nie chciałbym atakować moich poprzedników. Ich sytuacja była niepewna i być może stało się tak z tego powodu. W każdym razie - nie przygotowali festiwalu w tym roku.
- Z konkurencją, czyli z TVN, przegraliście w blokach startowych.
- Oni mieli rok, a my de facto dwa miesiące na przygotowania. Trudno w takim czasie podpisać kontrakty z gwiazdami, trudno zrobić podobny festiwal. Trzeba się teraz zastanowić, czy organizowanie go tym czasie i w tym miejscu ma sens. Jeśli dojdziemy do wniosku, że tak - nie chciałbym w tej chwili definitywnie na to pytanie odpowiadać - to wtedy wymagał on będzie o wiele lepszego przygotowania.
- A jak nie? Czy pan chce rezygnować z rozrywki w telewizji publicznej?
- Z rozrywki z pewnością telewizja nie może rezygnować. Nie mam takiego zamiaru. Chodzi tylko o to, żeby ta rozrywka miała... jakby to ująć... pewien poziom. W Gdańsku powstał pomysł koncertów „Przestrzeń wolności”, które miały być organizowane 31 sierpnia regularnie w Stoczni Gdańskiej. Gdyby zrobić dwudniowy festiwal TVP, który by się kończył dużym koncertem „Przestrzeń wolności”, to może coś takiego lepiej by wyglądało. Trochę w tej chwili improwizuję, opowiadając o tym, ale mówię to po to, by pokazać, że istnieją pewne możliwości, tylko trzeba je dobrze przemyśleć.
Obszerna rozmowa z Bronisławem Wildsteinem ukaże się w piątkowych Rejsach "Dziennika Bałtyckiego".
-
POLSKA Dziennik Bałtycki
|