Andrzej Sośnierz: Myśmy nad pandemią nigdy nie panowali

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska
Bartek Syta
Prawdopodobnie zbliżamy się do tej granicy, kiedy większość Polaków zakazi się koronawirusem, bo nie wszyscy go przechorują. Część osób, niestety, umrze, a część się zaszczepi. I tak dojdziemy do owej odporności populacyjnej. A rząd powie, że świetnie dał sobie radę z pandemią - mówi Andrzej Sośnierz, lekarz, poseł, polityk Porozumienia Jarosława Gowina, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

Na jakim etapie trzeciej fali pandemii właściwie jesteśmy? Bo mam wrażenie, że nad pandemią nie panujemy.
Myśmy nad pandemią nigdy nie panowali. My tylko się bronimy przed różnymi jej konsekwencjami, ale nigdy nie próbowaliśmy jej stłumić lub jej kontrolować. Więc obecna sytuacja nie może dziwić. Zupełnie nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że dobrze daliśmy sobie radę z pandemią. To bardziej propaganda. Dzisiaj mamy jedne z najgorszych na świecie wskaźników, jeśli chodzi o zgony - ich liczba jest obiektywną informacją. Nie wiemy, niestety, jaka jest rzeczywista liczba zakażeń i zachorowań, a wszystko za sprawą błędu popełnionego dość dawno temu, a polegającego na tym, że podjęto decyzję o testowaniu wyłącznie osób z objawami zachorowania, podczas, gdy większość ludzi przechodzi zakażenie bezobjawowo. Więc cała masa osób była i jest poza obszarem obserwacji. Jak mówiłem, tak naprawdę nie wiemy, co się dzieje, więc można się było spodziewać obecnej sytuacji. Fala rośnie, pewnie lockdown ją trochę przyhamuje, o ile, oczywiście, będzie konsekwentnie przestrzegamy przez społeczeństwo. Proszę zwrócić uwagę, że podczas pierwszego lockdownu przed rokiem ulice opustoszały, w tej chwili ogłoszono lockdown w podobnym stylu, a na ulicach nic się nie zmienia.

Tylko dlaczego z kraju, który sobie w miarę dobrze z pandemią radził, nagle jesteśmy w czołówce tych, którzy sobie nie radzą? Bo jesteśmy w gronie państw wysokiego ryzyka.
Nie zgadzam się z panią: myśmy sobie nigdy dobrze z pandemią nie radzili. Wmawialiśmy to sobie i niektórzy w to uwierzyli. W Europie Wschodniej pierwsza fala przebiegła w miarę łagodnie, to było zjawisko międzynarodowe. Wszystkie kraje dawnego bloku sowieckiego pierwszą falę przechodziły łagodnie. To wymaga z pewnością jakiegoś wyjaśnienia. Ale podczas drugiej fali było już źle, a teraz jest jeszcze gorzej. Poza tym błędy, które popełniono, nie pozwalają wychwytywać zakażonych i panować nad epidemią. A nad pandemią można jednak zapanować, chociaż w Europie nie mamy zbyt wielu takich przypadków, ale kraje Azji południowo-wschodniej, Australia, Nowa Zelandia, Islandia - tym krajom czasami coś się wymyka spod kontroli, ale one panują nad epidemią. My nigdy, powtarzam, nad nią nie panowaliśmy. W szczególności przywieziony na święta transport wirusa z Wielkiej Brytanii pogorszył sytuację.

To był błąd, że nie testowano tych ludzi na lotniskach, na granicach? Bo na święta Bożego Narodzenia do kraju wróciło tysiące rodaków z Wielkiej Brytanii.
Oczywiście, że to był błąd. Mogli na święta przyjechać, oczywiście, ale aż się prosiło, żeby ich przetestować. To była populacja, którą można było w całości uchwycić. Ludzie wysiadają z samolotu i można ich wszystkich ogarnąć. Należało więc ich wszystkich przetestować. Zrobić test odpornościowy - ci, którzy są już odporni mogli być od razu puszczeni do domów, a pozostałym trzeba było zrobić testy na obecność wirusa. W ciągu tygodnia całą tę grupę można było sprawdzić, w Polsce COVID-19 był już przecież obecny, ale dodatkowy transport wirusa i to jeszcze tego bardziej zjadliwego, niestety, zrobił swoje.

Czyli sytuację mamy taką: kto się zaszczepi, to się zaszczepi, kto się zakazi, ten się zakazi, ci, co mają umrzeć, to umrą, a ci, co mają przeżyć, to przeżyją. Tak to wygląda?
Trafiła pani w sedno. Tak to niestety w tej chwili wygląda. Dlatego taka szkoda, że Unia Europejska tak zdezorganizowała szczepienia w Europie, bo same szczepienia nam nie najgorzej wychodzą. Też mamy problemy, ale relatywnie w stosunku do Europy stoimy całkiem dobrze. Dużo osób zaszczepionych, to automatycznie mniej tych, którzy COVID-19 przechorują. Prawdopodobnie zbliżamy się do tej granicy, kiedy większość Polaków zakazi się koronawirusem, bo nie wszyscy go przechorują na szczęście. Cześć, niestety, umrze, a część się zaszczepi. I tak dojdziemy do owej odporności populacyjnej. A rząd powie, że świetnie dał sobie radę z pandemią, bo jesteśmy krajem, który pandemię najszybciej wygasza. A ona będzie wygasała niejako sama, bo będziemy przechorowani i zaszczepieni.

Z tymi szczepieniami jest trochę dziwnie. Ostatnio minister Jarosław Sellin stwierdził, że tylko te osoby powyżej 70. roku życia są niezaszczepione, które same nie chciały się zaszczepić, a to przecież bzdura. Znam kilka takich osób, one wciąż czekają na szczepienia i nie mają nawet wyznaczonego terminu.
Niestety, tutaj kłania się taka skłonność do kierowania wszystkim ręcznie i z centrali. Przy ponad trzydziestu milionach obywateli próba zapisywania się na szczepienia centralnie musiała się skończyć problemami.

Problem polega także na tym, że w przychodniach, w których te osoby są zapisane na szczepienia, nie ma tyle szczepionek, ile powinno być.
No tak, ale szczepionek i tak by nie było w dowolnej ilości. Wspomniałem już o tym wcześniej, jakiś nieudaczny urzędnik w UE tak podpisał umowę z koncernami produkującymi szczepionki i tak szczepienia zdezorganizował, że mamy, co mamy. Na marginesie powiem, że kiedy w Polsce coś minister zepsuje, mówimy, żeby odwołać ministra, kiedy premier nawali, mówimy, żeby odwołać premiera, a w Unii, jeśli ktoś rozwali cały system, to mówi się: „Komisja”. Jak komisja? Jakiś urzędnik, przewodniczący komisji powinien już dawno wylecieć, stracić swoją robię. Ale nie wyleciał.

Ale dlaczego UE zepsuła nam program szczepień? Co takiego zrobiła?
Zawaliła z dostawami szczepionek. Jak można było tak podpisać umowę, że koncerny mówią: „Nie dostarczymy wam szczepionek”. Mało tego, kiedy firmy chcą sprzedać szczepionki komuś innemu, pytają UE, czy mogą, a komisja mówi: „Możecie”. W ten sposób dostawy szczepionek do państw, które mają jakiś program szczepień, są opóźniane. Przecież taki harmonogram szczepień powinien być przestrzegany. Więc jakiś błąd w tych umowach, które podpisano, został popełniony. UE nie powinna też wyrażać zgody na to, żeby firmy sprzedaw

Czy wkrótce będzie cieplej?

Wideo

Materiał oryginalny: Andrzej Sośnierz: Myśmy nad pandemią nigdy nie panowali - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie