Anty-starówka, czyli dbajmy o poprawne nazwy

Aleksander MasłowskiZaktualizowano 
Dewastacja zabytków nie musi polegać wcale na burzeniu murów. Równie dobrze może odbywać się przez niechlujstwo językowe, które niszczy stare, historyczne nazwy.

Raz po raz, tu i ówdzie słyszy się ów przeklęty wyraz, który jest częścią tytułu niniejszego artykułu. Źródło tego językowego koszmarku łatwo określić - to jeden z powojennych warszawskich importów nazewniczych, niezależnie od tego czy pisany małą czy wielką literą w Gdańsku całkowicie bezsensowny, prowadzący ponadto do licznych nieporozumień.

Wyraz "starówka" pojawił się w Warszawie jako potoczne, a właściwie gwarowe określenie tamtejszego Starego Miasta. Problemem warszawiaków jest to, że zamiast używać pięknej nazwy historycznej wolą nazywać najpiękniejszą część swojego miasta przy pomocy tego językowego wytrychu. Prawdziwym natomiast problemem jest eksport tego wyrażenia do innych miast, gdzie istnieje dzielnica o historycznej zabudowie, nie zawsze nazywająca się w sposób, od którego ową nazwę można ukuć.

Końcówka słowotwórcza "-ówka" jest nadzwyczaj popularna w języku polskim. Pozwala ona na stworzenie rzeczownika od właściwie każdego innego wyrazu. Mamy w ten sposób: stalówkę, bacówkę, batorówkę, pejsachówkę, tenisówkę, a nawet tirówkę. Sprawna reguła słowotwórcza, dzięki której można tworzyć nowe słowa, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z wyrazami obcojęzycznymi, zaczyna jednak zataczać z czasem tak szerokie kręgi, że staje się zamiast pomocy w "oswajaniu" nowych słów, zwykłą protezą, objawem umysłowego lenistwa i uniwersalnym wytrychem.

Do Gdańska paskudne to określenie dotarło po wojnie, wraz z nową, mówiącą po polsku ludnością, która nie tylko, że nie miała bladego pojęcia o historii miasta, które właśnie zajmowała, ale również przeważnie miała tę historię w pogardzie jako coś, co kojarzyło się ze znienawidzoną niemieckością. I właściwie trudno się dziwić takiej postawie. Z czasem jednak miasto, w którym wszyscy na ulicach mówili po polsku, a większość napisów na zabytkach była po niemiecku, zaczęto oswajać. I tu właśnie pojawiła się "starówka", bądź, co gorsza "Starówka".

Uzasadnienia zwolenników omawianego wytrychu są zwykle jednakowe: "starówka" to nazwa zabytkowej części każdego miasta. Z takim wyjaśnieniem pojawia się ów wyraz nawet w słownikach języka polskiego. Co ciekawe, oprócz Warszawy, gdzie powstał i gdzie jest w pełni uzasadniony i na swoim miejscu, pojawia się tylko w tych miastach, których ciągłość historyczną przerwał rok 1945. Na przykład w Gdańsku i Toruniu. Znacznie trudniej byłoby znaleźć rodowitego krakowiaka używającego tego słowa na oznaczenie krakowskiego Starego Miasta.

W Gdańsku wyraz ten jest nie tylko głupią, obcą naleciałością, nie mającą najmniejszego uzasadnienia historycznego, ale również jest całkowicie bez sensu. By to zrozumieć trzeba spojrzeć na plan Gdańska i przeczytać gdzie znajdują się jego poszczególne, historyczne dzielnice. Wielu z zaskoczeniem skonstatuje, że Stare Miasto w Gdańsku to nie okolica Neptuna, Dworu Artusa i Długiego Targu, a otoczenie Kościoła Św. Katarzyny. Miejsce, na określenie którego zwolennicy "nowego" z radością używają wyrazu "starówka" to historyczne Główne, bądź Prawe Miasto.

Rzeczywiście ta część odbudowana została ze zniszczeń wojennych w sposób nawiązujący do zabudowy historycznej. Ale czy to jest powód, by niszczyć jego historyczną nazwę, zastępując ją importowanym koszmarkiem? Dlaczego nie nazywać "Starówką" Starego Miasta? To proste. Stare Miasto odbudowane zostało jako dzielnica nowoczesna, jak na standardy lat 50., kiedy podnoszono je z gruzów.

Dodatkowym problemem jest stosowanie procesu wstecznej rekonstrukcji nazwy, która wyławiana jest z wyrazu "starówka". Skoro "Starówka" to w istocie "Stare Miasto", a więc część Gdańska, nazywana "Starówką" musi być Starym Miastem. Problem tylko w tym, że nie jest. Rodzi to liczne problemy topograficzne. Jeśli umówimy się pod Ratuszem na Starym Mieście, to obeznana z topografią Gdańska część grupy będzie czekała na Korzennej. "Starówkowcy" niewątpliwie na Długiej. Nie jest to wcale przykład wymyślony, tylko wspomnienie autentycznej sytuacji.

Dbajmy o nazwy, bo są takimi samymi zabytkami jak stare kościoły, czy miejskie bramy. Zadajmy sobie czasem trochę trudu. Nie mówmy, że coś mieści się w "Gdańsku Głównym", bo to tylko nazwa stacji kolejowej, nie zaś części miasta. Mieszkanie w mieście o tysiącletniej historii do czegoś w końcu zobowiązuje.

polecane: Flesz - wymiana prawa jazdy uderzy nas po kieszeni, dotyczy każdego kierowcy

Wideo

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Bardzo fajnie napisane👌

K
Krzysztof.

**Miało być LOSTOWICKI (a nie katowicki!!)

K
Krzysztof.

Jeszcze należy dodać takie DZIWOLAGI.
1.Długie i rybackie Pobrzeze ?
2.Cmentarz katowicki.(Jest na Ujescisku przy ul.Lostowickiej.
3.Statek zacumowany przy Skwerze Kościuszki.
4.itd ,itp.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3