Czy w Gdańsku powinni bić na alarm? Zdunek Wybrzeże zaczęło sezon najgorzej od lat. Eryk Jóźwiak: Nasza sytuacja jest tragiczna

Tomasz Galiński
Tomasz Galiński
Jakub Steinborn
Udostępnij:
Zdunek Wybrzeże Gdańsk zaczęło sezon 2022 od trzech kolejnych przegranych. Tak źle nie było od trzynastu lat. Jaki pomysł na wyprowadzenie zespołu z kryzysu ma menedżer Eryk Jóźwiak?

Trzeba przyznać, że Eryk Jóźwiak i Zdunek Wybrzeże Gdańsk z sezonu 2022 może przejść do historii. Niestety, tej negatywnej. Trzy przegrane mecze z rzędu na początku sezonu to wynik zły, wręcz tragiczny. Po raz ostatni tak fatalną serię gdański klub miał w sezonie 2009, ale było to na poziomie Ekstraligi. Wtedy Wybrzeże zaczęło rozgrywki od czterech kolejnych przegranych, a złą passę udało się przerwać dopiero w piątej kolejce.

Biorąc pod uwagę obecną formę Wybrzeża oraz fakt, że dwa najbliższe mecze rozegra na wyjeździe, w Zielonej Górze i Landshut, można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że nie tylko uda się wyrównać ten wynik, a wręcz go przebić. Żeby dokopać się do pięciu przegranych z rzędu, trzeba cofnąć się aż do sezonu 1992. Sześć było w sezonach 1989 i 1961. Tu mówimy rzecz jasna o meczach od pierwszej kolejki. Była też seria dziesięciu kolejnych niepowodzeń w 2003 roku, ale zaczęła się ona już w trakcie rozgrywek.

Trzeba podjąć radykalne kroki

- Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Musimy usiąść i zastanowić się jakie ruchy poczynić, żeby było lepiej. Nie ma co ukrywać, nasza sytuacja jest tragiczna. Trzeba podjąć radykalne kroki. Nie może być tak, że nie podejmujemy walki na własnym torze - powiedział menedżer Eryk Jóźwiak po meczu z Aforti Startem Gniezno.

Co miał na myśli? Postawmy sprawę w ten sposób. W obecnym układzie personalnym menedżer ma niewiele do powiedzenia. Może zmieniać układ par, starać się pomóc zawodnikom w doborze sprzętu, dać pewne wskazówki, natomiast nie wsiądzie za nich na motocykl i nie pojedzie. Nie ma też dużego pola manewru z rezerwami taktycznymi, gdy zespołowi nie idzie.

Z tego, co ustaliliśmy, w najbliższych dniach, może nawet godzinach ma dojść do spotkania zawodników, menedżera z zarządem klubu. Będą próby ustalenia przyczyn takiego, a nie innego obrotu spraw. Nie wystarczy jednak tylko mówić. Trzeba zacząć działać, bo Wybrzeże niebezpiecznie obiera kurs na drugą ligę.

W tym składzie trudno o optymizm

Coś jest nie tak, jeśli Adrian Gała i Jakub Jamróg robią na własnym torze mniej punktów niż jeden Szymon Szlauderbach w zespole Startu Gniezno, który zresztą sam mówił nam po meczu, że gdański tor nigdy nie należał do jego ulubionych i nie przyjeżdżał tu z uśmiechem na twarzy.

Na nic zdało się lekkie przebudzenie Rasmusa Jensena. - Co z tego, że naprawiliśmy jedno ogniwo, skoro zepsuło się kolejne. Dopóki nie ustabilizujemy formy poszczególnych zawodników lub nie uzupełnimy braków, nie będziemy mogli optymistycznie patrzeć w przyszłość - podkreśla Jóźwiak.

Tu jednak pojawia się problem, bo na rynku transferowym nie ma zbyt wielu wartościowych zawodników. To znaczy, teoretycznie znalazłoby się parę nazwisk, pewnie nawet w PGE Ekstralidze, natomiast kluby nie chcą ich puszczać. Sami zawodnicy wyrażają chęć startów w Gdańsku, ale potrzebna jest jeszcze zgoda poszczególnych klubów, a o takową bardzo trudno na tym etapie sezonu.

- Jeśli dostaniemy zielone światło, to na pewno się pochylimy nad tematem. Musimy usiąść wspólnie z zarządem, porozmawiać i wytyczyć jakiś plan działania. Chcemy się wzmocnić, ale nie jest to zależne od nas - rozkłada ręce menedżer Wybrzeża.

Spadek? Całkiem realny

Z jednej strony można mówić, że to dopiero początek sezonu, trzecia kolejka i rywale jeszcze też pewnie nie raz potracą punkty. Tylko co z tego, skoro Wybrzeże nie przekonuje i oddaje mecze kompletnie bez walki? Gdańscy kibice nie mogą pójść na mecz z przekonaniem, że zobaczą dobry żużel w wykonaniu swojej drużyny.

Żeby myśleć o utrzymaniu, trzeba zacząć wygrywać mecze. A patrząc na terminarz, nie będzie to takie proste. Dwa najbliższe mecze to wyjazdy, a następnie do Gdańska przyjeżdża ROW Rybnik. Sytuacja naprawdę jest niewesoła.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Materiał oryginalny: Czy w Gdańsku powinni bić na alarm? Zdunek Wybrzeże zaczęło sezon najgorzej od lat. Eryk Jóźwiak: Nasza sytuacja jest tragiczna - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie