Dzieci, które wymagają opieki zastępczej, przybyło wręcz lawinowo. Jak zostać rodzicem zastępczym?

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
Rodzina zastępcza. Jak zostać rodziną zastępczą?
Rodzina zastępcza. Jak zostać rodziną zastępczą? Marzena Bugala- Azarko | Dziennik Zachodni | Polska Press
Udostępnij:
W czasie pandemii, szczególnie w 2020 r., do pieczy zastępczej trafiło mniej dzieci niż w latach poprzednich. Za to w tym roku dzieci jest więcej, przybyło ich wręcz lawinowo - mówi Agnieszka Wróbel, zastępca dyrektora ds. wsparcia specjalistycznego Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Gdańsku.

Jak wygląda sytuacja rodzin zastępczych w Gdańsku? Czy ich liczba odpowiada liczbie dzieci, które wymagają opieki?

Do pieczy zastępczej trafia bardzo dużo dzieci. Natomiast rodzin zastępczych od lat jest mniej więcej tyle samo. Obecnie mamy ich w Gdańsku 364 dla 611 dzieci. Większość z nich stanowią rodziny spokrewnione, z kolei rodzin zawodowych i niezawodowych jest 139. Z jednej strony dzieci przybywa, a z drugiej strony obserwujemy, że zdecydowanie za mało dzieci odchodzi z pieczy zastępczej. Dzieje się tak dlatego, że proces adopcyjny stoi w miejscu albo też z różnych przyczyn dzieci nie wracają do rodzin biologicznych. Z tych powodów potrzeby zapewnienia opieki są naprawdę duże.

Czy na tę sytuację może mieć wpływ również tendencja do dawania kolejnych szans rodzicom biologicznym, nawet jeśli tworzą rodzinę dysfunkcyjną i nie chcą nic zmienić w swoim zachowaniu?

W naszym systemie rodzina biologiczna jest traktowana priorytetowo i to niezależnie od tego, czy wywiązuje się z oczekiwań, jakie są na nią nakładane, by dziecko mogło do niej wrócić. Z założenia piecza zastępcza powinna być tymczasowa – dzieci trafiają do niej do czasu ustalenia ich sytuacji życiowej i zaplanowania przyszłości. Idealną sytuacją jest powrót dzieci do rodziny naturalnej. Żeby tak się stało, rodzice biologiczni muszą podjąć pracę i zmienić swoje zachowanie, aby dać gwarancję bezpiecznego rozwoju swoim dzieciom. Niestety, czasem rodziny biologiczne nie chcą lub nie potrafią podjąć tego wysiłku. Dochodzi do impasu – dziecko znajduje się w pieczy zastępczej, a rodzina biologiczna, która ma ograniczone prawa rodzicielskie, może podejmować ważne decyzje dotyczące życia dziecka. I jednocześnie niewiele robi, by dzieci mogły do niej wrócić. W efekcie długoletniego sprawdzania tej rodziny, dawania jej kolejnych szans, dzieci utykają w pieczy zastępczej – nie wracają do rodziców biologicznych, ani też nie są adoptowane. Do tego nawiązują relacje z rodzinami zastępczymi i rosną, co nie jest bez znaczenia dla potencjalnej adopcji. Niestety prawda jest taka, że większe szanse na adopcję mają mniejsze dzieci.

Co jeszcze sprawia, że dzieci na długie lata pozostają w rodzinie zastępczej?

Często powodem jest ich choroba, niepełnosprawność czy traumatyczne przejścia w rodzinie biologicznej. Inną sprawą są wieloosobowe rodzeństwa z dużym rozstrzałem wieku. Szanse na znalezienie rodziny adopcyjnej, która przyjmie np. noworodka i jego nastoletniego brata lub siostrę, są małe. A takimi dziećmi też się opiekujemy.

Czy również ostatnie, trudne doświadczenia związane z pandemią miały wpływ na większą liczbę dzieci, które trafią teraz do pieczy zastępczej?

Zauważyliśmy, że w czasie pandemii, a szczególnie w 2020 r., do pieczy zastępczej trafiło mniej dzieci niż w latach poprzednich. Za to w tym rok dzieci jest dużo więcej, wręcz przybyło ich lawinowo. Możemy się domyślać, że po części to kwestia pracy sądów w czasie obowiązywania ograniczeń pandemicznych. Te dzieci, które powinny były trafić do nas dwa lata i rok temu, przychodzą do nas teraz. Widzimy też, że skutki pandemii, w przypadku części rodzin, spotęgowały istniejące problemy, a w części je ujawniły. Dzieci przebywały w domach, nie chodziły do szkół, ich kontakty z innymi były ograniczone. Możliwości pomocowe, które przed pandemią funkcjonowały, zostały zablokowane. Jeśli w rodzinie coś złego się działo, to zostało to ujawnione dopiero po fakcie. Stąd mamy teraz wysyp dzieci, wymagających opieki zastępczej.

A czy pandemia uwidoczniła lub spowodowała jakieś nowe problemy, z powodu których dzieci muszą być zabierane biologicznym rodzicom?

Głównym powodem, dla którego dzieci są odbierane z rodzin biologicznych jest bezradność opiekuńczo-wychowawcza. W czasie pandemii ta bezradność powiększyła się jeszcze bardziej. Rodzice, którzy w normalnej rzeczywistości ze wsparciem środowiska, szkoły, poradni, świetlic socjoterapeutycznych, dawały radę i można było pozostawić dzieci pod ich opieka, w czasie, gdy pozostały bez tego wsparcia, już sobie nie radziły. Rodzice musieli przecież przypilnować, żeby dzieci uczyły się zdalnie, zająć się nimi w domu. Wiele z nich jadło obiady w szkole. W czasie, gdy te placówki były zamknięte, dla niektórych rodziców kłopotliwe było m.in. przygotowywanie posiłków dla swoich dzieci. To wszystko powodowało, że sytuacja w rodzinie stawała się na tyle trudna, że dziecko nie mogło już w niej pozostać.

Jakie skutki wywarła wojna na Ukrainie? Do Polski przyjechało ponad 3 mln Ukraińców, głównie matki z dziećmi. Czy rodziny zastępcze musiały udzielić wsparcia uchodźcom?

Żaden ukraiński dom dziecka nie został relokowany na nasz teren. Ale spotkaliśmy się z inną sytuacją. Do Gdańska trafiło dziesięcioro dzieci w wieku nastoletnim, które na Ukrainie są już traktowane jak pełnoletnie. To osoby w wieku 16-17 i niespełna 18 lat. One przyjechały do nas w porozumieniu ze swoimi rodzicami, którzy zostali na Ukrainie. Zamierzały samodzielnie tu żyć, podjąć pracę, ale nasz system prawny na to nie pozwala. W naszym systemie są one traktowane jak osoby małoletnie i nie mogą funkcjonować bez opieki. Te dzieci, choć de facto tego nie wymagają, trafiły więc do pieczy zastępczej, która daje im nocleg i wyżywienie. Dopiero po ukończeniu 18. roku życia będą mogły prowadzić samodzielne życie.

Czy zgłaszają się do was ośrodki pomocy społecznej z innych gmin na Pomorzu, bo na swoim terenie nie dysponują rodzinami zastępczymi albo nie ma już w nich miejsc? I odwrotnie, czy wy szukacie miejsc w innych gminach?

Tak, zgłaszają się. A zresztą wzajemnie się podpytujemy o miejsca, bo wszędzie jest z nimi problem. My, w Gdańsku, nie zdecydowaliśmy się na umieszczanie dzieci gdańskich poza nasze województwo ze względu na potencjalne utrudnienie kontaktu z rodziną biologiczną. Reintegracja dziecka z rodziną naturalną jednak jest podstawowym celem pieczy zastępczej. Natomiast mamy rodziny zastępcze, które mieszkają na Pomorzu, ale poza Gdańskiem i oczywiście z nimi współpracujemy. Gdańsk jako miasto duże, przez które przepływa masa ludzi i które posiada uczelnie, szpitale, mierzy się też z innymi sytuacjami. Bywa, że opiekujemy się dziećmi osób, które nie są naszymi mieszkańcami. Na przykład, jeśli do gdańskiego szpitala przyjedzie kobieta w ciąży z komplikacjami, i jeśli urodzi dziecko i je pozostawi, to to dziecko staje się „gdańskie”. Niezależnie od tego, skąd pochodzi matka, my musimy znaleźć dziecku rodzinę zastępczą. W mieście mamy też ośrodki wsparcia dla samotnych matek. Dzieci kobiet, które w tych placówkach znalazły schronienie, również są traktowane, jako dzieci „gdańskie” i im też musimy zapewnić bezpieczną opiekę.

Ile matek, które przyjeżdżają do Gdańska, pozostawia dzieci po urodzeniu?

Rocznie jest kilka takich przypadków.

Czy można powiedzieć wprost, że obowiązujący system dotyczący pieczy zastępczej jest niewydolny? Od lat brakuje rodzin zastępczych, stajecie na głowie, żeby je pozyskać. Wobec tego, coś w tym systemie chyba nie działa?

Bez wątpienia system wymaga poprawy. Na przykład bardzo pomogłoby przyśpieszenie postępowań sądowych i szybsze ustalanie statusu dziecka, aby nie trwało ono zbyt długo w prawnym zawieszeniu. Ruch dzieci w kierunku adopcji albo w kierunku powrotu do rodziny biologicznej powinien być dużo sprawniejszy. Z kolei czas dawany rodzicom biologicznym na poprawę powinien być krótszy. Poza tym, traktowanie ich w sposób zero-jedynkowy, byłoby korzystniejsze dla dzieci. Nie mogę jednak powiedzieć, że system jest całkowicie niewydolny, bo skrzywdziłabym naszych pracowników i nasze rodziny, które podjęły trud zaopiekowania się dziećmi. Te osoby wykonują świetną robotę, ich rola jest bezcenna. Ale system to jedno. Drugą rzeczą jest to, że w społeczeństwie nie ma wystarczającej gotowości do podjęcia się roli rodzica zastępczego.

Dlaczego nie ma?

Jakiś czas temu przeprowadziliśmy na ten temat mały sondaż. Najwięcej osób odpowiedziało, że obawia się wzięcia odpowiedzialności za cudze dziecko. Pytani przez nas mówili też, że w Polsce trudno jest wychowywać własne dzieci, a co dopiero nieswoje. Niektórzy wskazywali, że osiągnęli w życiu pewną stabilizację i nie chcą tego zmieniać. Inni twierdzili, że tymczasowość, jaka wiąże się z pieczą zastępczą, byłaby dla nich trudna. Boją się, że pokochaliby dzieci, a potem musieliby się z nimi rozstać. Widzimy również, że w świadomości społecznej obraz rodzicielstwa zastępczego nie zawsze jest pozytywny. O rodzinach zastępczych mówi się dużo wtedy, gdy dochodzi w nich do nieprawidłowości. Oczywiście, to się zdarza, ale to są pojedyncze przypadki i one nie mogą rzutować na wszystkie rodziny zastępcze. Trzeba sobie uzmysłowić, że bez tej formuły wiele dzieci byłoby w bardzo trudnej sytuacji. Pamiętajmy też, że tworzenie domu dla potrzebujących, skrzywdzonych dzieci jest czymś wspaniałym i zasługuje na najwyższy podziw. O tym mówi się za mało... Brakuje ogólnopolskiej kampanii społecznej na rzecz rodzicielstwa zastępczego. Samorządy, w tym nasz, prowadzą akcje promocyjne na poziomie lokalnym, ale one powinny mieć szerszy zakres. Obawiamy się, że liczba rodzin zastępczych będzie za mała w stosunku do potrzeb. Niezbędna jest tu także zastępowalność, choćby z powodu przechodzenia na emeryturę obecnych rodziców zastępczych. Dlatego gorąco zapraszam zainteresowanych prowadzeniem rodziny zastępczej lub rodzinnego domu dziecka na dzień otwarty, który obędzie się już w środę, 25 maja, w gdańskim MOPR. Nasi specjaliści wyjaśnią szczegółowo, jak zostać rodzicem zastępczym.

Jak zostać rodzicem zastępczym?

Chcesz założyć rodzinę zastępczą lub rodzinny dom dziecka? Skontaktuj się lub spotkaj się w tej sprawie ze specjalistami MOPR, przy ul. K. Leczkowa 1A w Gdańsku. Już w środę, 25 maja w godz. 8-18 odbędzie się tam dzień otwarty dla osób zainteresowanych stworzeniem rodziny zastępczej. Do dyspozycji będą m.in. psycholodzy, pedagodzy i trenerzy szkolący kandydatów na opiekunów zastępczych. Postarają się odpowiedzieć na każde pytanie. Pracownicy wydziału zapraszają też do kontaktu telefonicznego, pod numerami: (58) 347 82 77 i (58) 347 82 78 oraz email: [email protected] Specjaliści są również do dyspozycji w inne dni powszednie (w godzinach pracy MOPR). Także w środę, 25 maja w godz. 10-12, na profilu facebookowym gdańskiego MOPR będzie można posłuchać webinaru pt. „Co warto wiedzieć o dziecku w pieczy zastępczej”. Więcej informacji dostępnych jest też na stronie gdańskiego MOPR.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ile pieniędzy potrzebujemy, aby wieść idealne życie?

Wideo

Materiał oryginalny: Dzieci, które wymagają opieki zastępczej, przybyło wręcz lawinowo. Jak zostać rodzicem zastępczym? - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie