Gdańsk świętował urodziny Artura Schopenhauera

Dawid Majer
Dawid Majer
Minęło 220 lat od dnia, kiedy w kamienicy przy ulicy Św. Ducha na świat przyszedł Artur Schopenhauer. Miasto i Uniwersytet Gdański złożyli hołd jednemu z największych filozofów.

Wszystko zaczęło się od przestawienia teatralnego Młodzieżowego Klubu Twórczego „Plama” pod kamienicą przy ulicy Świętego Ducha 45/47. Jeszcze przed II wojną światową stał tam budynek, w którym narodził się Artur Schopenhauer. Tam również spędził on pierwsze lata swojego życia.

O godzinie 11 pojawiła się matka małego Arturka i zaczęła nawoływać swoje dziecko. Synek wbiegł jej pod nogi i stłukł tacę z porcelanową zastawą. Stojąc przy matce i patrząc się na rozbite kawałki fajansu powiedział: „Im dobitniej uświadamiamy sobie kruchość, nicość i zakrawający na marzenie senne status wszystkich rzeczy, tym wyraźniej jesteśmy też świadomi wieczności swej wewnętrznej istoty”.

Potem prezydent odsłonił pamiątkową tablicę z napisem: „W tym domu w dniu 22 lutego 1788 roku urodził się filozof Artur Schopenhauer”. W tablicę, wykonaną przez gdańskiego rzeźbiarza Tomasza Radziewicza, wetknięto czerwoną różę. Zaraz po inauguracji obchodów swoje krótkie przemówienie miał Paweł Adamowicz, dziękując wszystkim zgromadzonym oraz organizatorom.

 

Odsłonięcie popiersia 

Na dalszy ciąg uroczystości trzeba było czekać do 12, kiedy to w czytelni Instytutu Filozofii, Socjologii i Dziennikarstwa odsłonięte zostało gipsowe popiersie jubilata, wykonane przez studenta gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych Marka Elsnera. Tego aktu dokonał prof. Andrzej Januszajtis.

- To dla mnie ogromny zaszczyt, tym bardziej, że popiersia wcześniej nie widziałem, a muszę powiedzieć, że mi się podoba – powiedział, zaraz po odsłonięciu rzeźby. – Uważam, że Artur Schopenhauer był i jest największym gdańszczaninem – dodał.

Profesor uraczył wszystkich zgromadzonych dynamicznym i ogromnie ciekawym wykładem na temat biografii oraz postaci myśliciela. Uczynił to z charakterystyczną sobie lekkością i dokładnością. Na uroczystości nie było wykonawcy popiersia, bo jak się dowiedzieliśmy...spał. Figurę rzeźbił całą noc i zakończył pracę na ostatnią chwilę. Podobno, dostarczył ją rano do Instytutu, była jeszcze mokra.

Uroczystość zgromadziła wielu pracowników naukowych. Oprócz prelegentów, czyli prof. Wojciecha Żełanica, dr Kamila Zeidlera, Hanny Schudy, prof. Piotra Przybysza pojawili się również m.in. przedstawiciele konsulatu niemieckiego. Imprezę poprowadził Arkadiusz Okoniewski, założyciel Koła Naukowego ATMA, które zainicjowało obchody urodzin filozofa cztery lata temu. Całość otworzyła prof. Sabina Kruszyńska z IFSiD UG, opiekunka naukowa ATMY i główny organizator imprezy.

- Jak dotąd żadna z gdańskich rzeźb jubilata nie zachowała się – powiedziała. – Ani jedna nie została uwieczniona na fotografii. Popiersia podobno istniały, ale szybko znikały w niewyjaśnionych okolicznościach. Pamiętam jak kiedyś przeczytałam, że tuż po wojnie ktoś odnalazł w oliwskich lasach rzeźbę głowy Schopenhauera. Była ona dużych rozmiarów. Odkrywca poszedł po pomoc, aby zanieść ją do swojego domu. Kiedy wrócił po kwadransie na miejsce, gdzie zostawił znalezisko, już go tam nie było! – opowiedziała rozbawiona.

Czyż los znikających rzeźb przedstawiających jubilata nie odzwierciedla słów, wypowiedzianych przez małego Artura pod kamienicą przy Świętego Ducha?

- Mamy nadzieję, że odsłonięta dziś rzeźba nie podzieli losu swoich poprzedniczek – dodała Kruszyńska.

 

Przemówienia i różne atrakcje

Dla każdego był czas na wygłoszenie krótkiej mowy pochwalnej, ale można również było powiedzieć, dlaczego ktoś nie lubi Schopenhauera.

- Cenię sobie tego filozofa, bo jako pierwszy z myślicieli europejskich zajął się buddyzmem – powiedział anonimowy uczestnik uroczystości.

- Uważam, że Artur Schopenhauer był nie tylko filozofem, ale również miał świetne pióro! – dodała dr Zofia Gorczyńska z UG.

- Nie lubię go, bo był pesymistą – stwierdziła senator Wanda Kustrzeba. – Ale doceniam za to za talent literacki – przyznał.

Całość wypełnił cykl wykładów prelegentów. Konferencja miała bardzo wysoki poziom naukowy, między poszczególnymi wystąpieniami filozofów dochodziło do żywych dyskusji na temat teorii Schopenhauera. Formuła odbiegała jednak od tradycji spotkań tego typu. Nie tylko dlatego, że w sali sąsiedniej można było uraczyć się kawą, chlebem ze smalcem oraz kwasem chlebowym. Na moment pojawiła się sama Joanna Schopenhauer, która dała wyraz zazdrości o sławę swojego syna. Jak dowiedzieliśmy się z wykładu Januszajtisa, Artur był z nią za swego życia skonfliktowany, dlatego skecz zrozumieli wszyscy. Nie można jednak tego powiedzieć o monologu, który młoda aktorka wypowiedziała w języku niemieckim. Ci, którzy nie znają języka jakim posługiwał się filozof, mogli przynajmniej przez kilka minut podziwiać urodę Julii Kamińskiej, która wcieliła się w postać Joanny.

W finale pokazana została projekcja filmu „Instytut” autorstwa Arkadiusza Okoniewskiego.

- Było to wielkie święto miasta i instytutu – podsumował on w jednym zdaniu obchody, zaraz po ich zakończeniu.

 

Czytaj także:

Jutro Schopenhauer ma urodziny

Ukryty adres wielkiego gdańszczanina

Gdańskie święto filozofii

Aleksandra Pisula jako Olga Lipińska. "To marzenie dla aktora"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie