Groby znanych Pomorzan. Tu spoczywają Maciej Kosycarz, Marian Mokwa, Sopocki Parasolnik czy matka Czesława Miłosza [zdjęcia]

Grażyna Antoniewicz, Gabriela Pewińska
Karolina Misztal/Przemysław Świderski
Tu spoczywają Lucyna Legut, Jerzy Afanasjew, Stanisław Michalski, Janusz Christa i Marian Mokwa i inni bohaterowie książek "Sopot śladami znanych ludzi" i Gdańsk śladami znanych ludzi" Gabrieli Pewińskiej i Grażyny Antoniewicz.

Jerzy Afanasjew
(1932-1991)
Poeta, reżyser, twórca Cyrku Rodziny Afanasjeff
Grób: Cm. Parafialny w Sopocie
sektor F5, nr rzędu 3, nr grobu 6

Z życia tworzył bajkę. Sopot lat 50. widział tak: „Uzdrowisko jak dla karcianych królów. Dziwaczna architektura, nie zdziwiłby się Czytelnik, gdyby zobaczył tu na ulicy szachowego konia ciągnącego powóz zbiedniałej arystokratki”. - Sopot był dla Jurka czarodziejskim miastem. Nie krył tego, mało!, wierzył w to. Wierzył, bo tu spotkał swoją nową rodzinę, miłość. Na grobie, w którym spoczywa wraz z moim ojcem i Baboką jest jego tekst, on mówi wszystko, o miłości do tego domu, do naszej rodziny i do czarodziejskiego Sopotu – wspominał poetę szwagier, aktor Ryszard Ronczewski, - Sopocki Dom Aktora widział tak: „Tu, chcąc pożyczyć nieco esencji do herbaty, trzeba było recytować Monolog Hamleta do Herbaty”. Jurek wierzył na przykład, że promienie słońca, które padają na nas nie tylko ożywiają nas, ale i oczyszczają. I leczą! Dlatego na parapecie swojego pokoju ustawiał miseczki z wodą. Tak powstawała słoneczna woda, którą dawał do wypicia bliskim. Pisał też, że sopoccy malarze i hipochondrycy łykają kieliszkami nadmorską mgłę. Taki Sopot sobie wymyślił. A może i łykali naprawdę? Może to nie tylko poezja?

Ryszard Ronczewski
(1930- 2020)
Aktor, reżyser
Grób: Cmentarz Parafialny w Sopocie

Jeszcze w czerwcu, tuż przed swymi 90 urodzinami mówił: - Ważne miejsca w Sopocie? To nasz dawny dom na ulicy Felka Dzierżyńskiego, dziś 3 Maja, ten z wieżyczką, gdzie mieszkał też mój szwagier, poeta, Jurek Afanasjew, to dom do którego i teraz wciąż zmierzam, chociaż mieszkają tam obcy ludzie… Ktokolwiek jednak będzie w tym Zaczarowanym Domu mieszkał, to do czasu aż ten dom zniknie, rozpadnie się ze starości, będzie mi to ktoś bliski, chociaż nieznany. Ważna jest też ulica Rokossowskiego, którą przemierzałem wzdłuż i wszerz już, nie istnieje, chociaż nazywa się teraz Bohaterów Monte Cassino. Tak jakby zmiana nazwy mogła zmienić cokolwiek. Na rogu, prawie na rogu Sobieskiego i Monciaka było pierwsze kino w Sopocie, kino Bałtyk. Polonia otworzyła się dla publiki znacznie później… Na tej ulicy był też Teatr Kameralny, na którego scenie trochę moich śladów zostało... Po Sopocie należy „łazić” z wyczuciem, tak jak się chodzi po starym Żydowskim Cmentarzu, po Kirkucie, co to leży za płotem Cmentarza Katolickiego. Na sopockim Cmentarzu Katolickim, przed wielu laty kupiliśmy miejsce i na nim postawił znajomy kamieniarz cały grobowiec.  Odległy od grobu Rodziny Ronczewskich o dziesięć metrów. Więc tam zamieszkam, gdy mój czas na ziemi się skończy.

Czesław Bulczyński
(1912-1992)
Sopocki Parasolnik
Grób: Sopot, cm. Komunalny
sektor N3 II, nr rzędu 1b, nr grobu 12

Miał krzywe nogi i półtora metra wzrostu. Lubił słoneczną pogodę i spacery po molo, gdzie przechadzał się w meloniku i krótkich spodniach. Był też... piecem, pielęgniarką, grubaśną dziewczyną z warkoczami i cyganką wróżącą z kart. Wystarczyło, że pojawiał się na ulicy w blond peruce, w sukni z tiulu i koronek, a ludzie przystawali rozbawieni. Jedni się z niego śmiali, ale większość uśmiechała się do niego.

Parasolnik, mówili. Bo naprawiał parasole, choć gdyby tak popytać tych, co go znali to nikt nie pamięta, żeby mu kiedyś Parasolnik parasol zreperował. Łatał też dziurawe garnki. Ale nikt go przy takiej robocie nie widział. Kochał koty i one go kochały. Łaziły za nim, gdziekolwiek się pojawiał. Jego sąsiedzi pamiętają, jak wcześnie rano wyruszał w staromodnym kapeluszu i krótkich portkach na plażę, a za nim ciągnął się długi sopocki, koci ogon. Towarzyszyły mu też w jego wędrówkach sopockie psy. Chodził za nim cały Sopot. Żartował, że chciałby dożyć setki. Żarty mu się zawsze ponoć udawały, ale ten nie bardzo. Zmarł w 1992 roku mając 80 lat. Ale nikt nie wie, jak wyglądał pogrzeb tego, co to chciał, żeby w życiu było jak w cyrku. Gdy pytać jego sąsiadów, znajomych o jego grób, o jego śmierć, to każdy tylko wzrusza ramionami. Tak jakby Parasolnik nigdy nie umarł.

Janina Gąskiewiczowa
(1919 – 2012)
Słynna mistrzyni kuchni, opiekunka wybitnego malarza Józefa Czapskiego
Grób: cm. Komunalny w Sopocie
Sektor E4, nr rzędu 4, nr grobu 18

W latach 60 prowadziła w Sopocie słynny pensjonat na ulicy Obrońców Westerplatte, gdzie mieszkali i stołowali się artyści. W latach 80. zatrudniono ją jako osobistą kucharkę Józefa Czapskiego - wielkiego malarza, współtwórcy paryskiej "Kultury". Gotowała mu i opiekowała się nim do ostatnich dni. W księdze pamiątkowej prowadzonego przez nią sopockiego pensjonatu jest m.in. dedykacja światowej sławy grafika, legendy polskiego plakatu Henryka Tomaszewskiego: "Henryk Sienkiewicz w roku 1888 napisał: Sopot jest straszną dziurą, czarno, mokro, nudno. Maria Curie - Skłodowska będąc w Sopocie 14 sierpnia 1889 pisała: W Shulehotelu nie jest specjalnie zabawnie... Relacje ich byłyby zgoła inne, gdyby gościli u pani Gąskiewiczowej”. Stałymi gośćmi pensjonatu byli państwo Przybora i państwo Wasowscy. Przybora napisał w księdze pamiatkowej: "Znalazłem tu jeszcze jeden sens życia - polędwicę na grzance przyrządzoną przez panią Gąskiewiczową, pogoda przyrządzona przez Pana Boga też była na poziomie...". Po latach Janina Gąskiewiczowa wspominała: - Co artyści lubili u mnie jadać najbardziej? Zupę rakową i jarzynową, na kolację wzięcie miała pieczeń z obiadu, którą kroiłam w paski, do tego pomidory w kostkę, dużo zieleniny, gotowane liście selera. Kładzione kluski. Pięknie to danie wyglądało. Kolorowo. Zachwytom nie było końca, artyści potrafią się zachwycać.

Weronika Miłosz
(zm. w 1945 r.)
Matka Czesława Miłosza
Grób: Cm. Parafialny w Sopocie, sektor C8, nr rzędu 4, nr grobu 21

O pochowanych na sopockim cmentarzu bliskich Czesława Miłosza tak mówił poeta Wojciech Kass, który w lat

Bon na kulturę. Do wydania 400 euro!

Wideo

Materiał oryginalny: Groby znanych Pomorzan. Tu spoczywają Maciej Kosycarz, Marian Mokwa, Sopocki Parasolnik czy matka Czesława Miłosza [zdjęcia] - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie