Interwencja po awarii w budynku komunalnym. Mieszkańcy zarzucają opieszałość, Gdańskie Nieruchomości mówią o „niezwłocznych działaniach”

Karol Uliczny
Karol Uliczny
Mieszkająca przy Trakcie św. Wojciecha rodzina państwa Cholewa czekała pięć dni na interwencję pracowników Gdańskich Nieruchomości po zgłoszeniu możliwości zarwania sufitu w łazience. Obawy o poważną awarię nie wynikały z osobistych odczuć domowników, ale kontroli pracownika GPEC, który w protokole napisał o realnym ryzyku uszkodzenia ciała
Mieszkająca przy Trakcie św. Wojciecha rodzina państwa Cholewa czekała pięć dni na interwencję pracowników Gdańskich Nieruchomości po zgłoszeniu możliwości zarwania sufitu w łazience. Obawy o poważną awarię nie wynikały z osobistych odczuć domowników, ale kontroli pracownika GPEC, który w protokole napisał o realnym ryzyku uszkodzenia ciała Karol Uliczny
Mieszkająca przy Trakcie św. Wojciecha rodzina państwa Cholewa czekała pięć dni na interwencję pracowników Gdańskich Nieruchomości po zgłoszeniu możliwości zarwania sufitu w łazience. Obawy o poważną awarię nie wynikały z osobistych odczuć domowników, ale kontroli pracownika GPEC, który w protokole napisał o realnym ryzyku uszkodzenia ciała. Jak GN tłumaczą swoją zwłokę? Sprawdziliśmy.

„Realne ryzyko zarwania sufitu”. Rodzina z Gdańska czekała 5 dni na interwencję pracowników Gdańskich Nieruchomości

W ostatnich dniach Urząd Miasta w Gdańsku odpowiadał na zarzuty w sprawie sposobu prowadzenia polityki mieszkaniowej, w tym szybkiego i skutecznego interweniowania na zgłoszenia mieszkańców. Przypadek państwa Cholewa, mieszkających przy Trakcie św. Wojciecha 27 w Gdańsku, pokazuje, że w tym zakresie jest wciąż wiele do poprawienia.

Jak informują mieszkańcy, pierwsze zgłoszenia na temat awarii w budynku przekazano do wiadomości miejskich służb już rok temu, krótko po tym, jak na suficie łazienki pojawił się sporej wielkości zaciek.

Sytuacja zmieniła się 18 lipca, gdy z sufitu posypał się tynk, a z otworu wyciekła woda. Tuż przed zdarzeniem, mieszkańcy mieli usłyszeć, że powodem przecieku jest prawdopodobnie nieszczelność dachu. Jednak – jak przekonują – przed ostatnią awarią nie było intensywnych opadów deszczu. Wezwany na miejsce pracownik GPEC, przeprowadził wizję lokalną w dwóch lokalach i stwierdził realne ryzyko przebicia podłogi w lokalu powyżej.

„W mieszkaniu zastano sączącą się wodę z sufitu oraz odpadający tynk. (…) Stan techniczny trzciny oraz desek jest na tyle destrukcyjny, że nie zabezpiecza w należyty sposób podłogi mieszkania nr (…). Istnieje realne ryzyko uszkodzenia ciała przez spadający tynk – czytamy w protokole.

Mieszkająca przy Trakcie św. Wojciecha rodzina państwa Cholewa czekała pięć dni na interwencję pracowników Gdańskich Nieruchomości po zgłoszeniu możliwości
Mieszkająca przy Trakcie św. Wojciecha rodzina państwa Cholewa czekała pięć dni na interwencję pracowników Gdańskich Nieruchomości po zgłoszeniu możliwości zarwania sufitu w łazience. Obawy o poważną awarię nie wynikały z osobistych odczuć domowników, ale kontroli pracownika GPEC, który w protokole napisał o realnym ryzyku uszkodzenia ciała Karol Uliczny

Gdańskie Nieruchomości zawiadomiono o problemie 18 lipca. Po trzech dniach bezskutecznego oczekiwania na inspektora, państwo Cholewa kolejny raz napisali (21 lipca) do administracji z prośbą o natychmiastową interwencję. Tym razem zapewniono ich, że pracownik pojawi się tego samego dnia.

„Jesteśmy rodziną z piątką dzieci, w tym 5-letnimi bliźniakami i najmłodszą córką, która ma 2 latka. Boimy się korzystać z toalety, o to, że to dziadostwo spadnie nam na głowę podczas korzystania z ubikacji – napisali w mailu do redakcji „DB. – Napisałam maila do kierownika BOM-u, po czym dostałam odpowiedź, że dzisiaj przyjedzie inspektor ds. sanitarnych i oceni sytuacje. Zaraz mamy godz. 16, a w dalszym ciągu nikt się nami nie zainteresował. Prosimy o pomoc oraz nagłośnienie tej sprawy, zanim komuś stanie się krzywda”.

Gdańskie Nieruchomości: „Służby wysłano na miejsce niezwłocznie”

Pracownik Gdańskich Nieruchomości pojawił się w lokalu na parterze dopiero 23 lipca, krótko po naszym mailu z pytaniami o powód zwłoki.

– Tak długie oczekiwanie, do tego po tak alarmujących wnioskach GPEC, nie powinno mieć miejsca – mówi Agnieszka Nowicka- Cholewa. – Panowie, jeden z GN, drugi z nadzoru budowlanego, przekazali, że nie musimy martwić się o zawalenie sufitu. Sytuacja jest poważna, ale do naprawienia. Mamy nadzieję, że nie będziemy musieli na to czekać w nieskończoność.

Według Gdańskich Nieruchomości, służby pogotowia lokatorskiego wysłano na miejsce zdarzenia niezwłocznie po otrzymaniu zawiadomienia. Już 18 lipca miały stwierdzić rozszczelnienie w odejściu odpływu wanny w lokalu mieszczącym się powyżej. GN nie tłumaczy, dlaczego od razu nie zapukano do drzwi mieszkania państwa Cholewa oraz kazano czekać na ocenę zagrożenia przez pięć dni.

„W trakcie wizji z udziałem inspektora nadzoru Gdańskich Nieruchomości, stwierdzono uszkodzenie tynku w łazience lokalu nr (...) oraz degradację pozostałej części tynku stropu, po czym przystąpiono do usuwania bezpośrednich skutków awarii. Prace te, polegające również na zabezpieczeniu przed jej następstwami, trwały przez trzy dni, tj. piątek, sobota, niedziela, i kontynuowane są w dniu dzisiejszym (26.07. – dop red.)” – czytamy w odpowiedzi GN.

Po zabezpieczeniu sufitu, zdecydowano się nie wyłączać łazienki z eksploatacji. Mieszkańcy potwierdzają wykonane prace. Kolejne polegać będą na demontażu desek w suficie, wzmocnieniu całości płytami OSB oraz wykonaniu stelażu pod płyty wodoodporne. Z kolei w lokalu, w którym powstał przeciek, trwają mocowanie progu wzmacniającego w dolnej części wanny oraz wymiana odpływu.

Partia Razem zawiadomiła NIK w sprawie zarządzania nieruchomościami przez Gdańsk

– Nasze pismo do NIK w sprawie konieczności przeprowadzenia kontroli w jednostkach odpowiedzialnych w mieście za mieszkalnictwo wynika m.in. z opinii mieszkańców na temat niedostatecznie szybkich reakcji lub braku reakcji na ich zgłoszenia – mówi Aleksandra Kulma, przewodnicząca Rady Dzielnicy Wrzeszcz Dolny.

19 lipca wraz z członkami lokalnych struktur Partii Razem wygłosiła podczas konferencji prasowej główne zarzuty do gdańskiej polityki mieszkaniowej.

– W ostatnim czasie tę bierność tłumaczono pandemią, jednak trzeba zauważyć, że wcześniej było podobnie. Obawialiśmy się, że jeżeli nie podejmiemy zdecydowanych działań, które zwrócą uwagę na obecne problemy, to w przypadkach, które znamy, dojdzie do tragedii. Mamy do czynienia z dosłownie błagalnym głosem naszych mieszkańców, którzy domagają się zmiany procedur i odpowiadania na ich zgłoszenia.

Masz informacje? Redakcja Dziennika Bałtyckiego czeka na #SYGNAŁ

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Materiał oryginalny: Interwencja po awarii w budynku komunalnym. Mieszkańcy zarzucają opieszałość, Gdańskie Nieruchomości mówią o „niezwłocznych działaniach” - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie