Jakie trójmiejskie festiwale literackie nie otrzymały dofinansowania ministerstwa kultury?

Agnieszka Kamińska
Widać kierunek ministerstwa, żeby nie dawać grantów na imprezy, które wiążą się z dobrze rozumianą inteligenckością. Festiwale, które nie dostały pieniędzy, są wolne od polityki, ale jednak są wolnomyślne, działają bez cenzury, nie ograniczają się do jedynie słusznej literatury - mówi Joanna Cichocka-Gula.
Widać kierunek ministerstwa, żeby nie dawać grantów na imprezy, które wiążą się z dobrze rozumianą inteligenckością. Festiwale, które nie dostały pieniędzy, są wolne od polityki, ale jednak są wolnomyślne, działają bez cenzury, nie ograniczają się do jedynie słusznej literatury - mówi Joanna Cichocka-Gula. archiwum DB
Najważniejsze festiwale literackie w kraju, w tym trójmiejskie, nie otrzymały dofinansowania ministerstwa kultury. Środki na promocję czytelnictwa dostaną m.in. organizacje kojarzone z PiS.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie przyznało dofinansowania na organizację wielu ważnych literackich imprez w kraju. Wsparcia nie otrzymał m.in. międzynarodowy Festiwal „Literacki Sopot”, co wywołuje oburzenie, bo impreza ma renomę i rzeszę zwolenników.

Ministerialne pieniądze na promowanie czytelnictwa dostanie za to fundacja Lux Veritatis ojca Tadeusza Rydzyka, a także m.in. Fundacja Świętego Mikołaja Dariusza Karłowicza, Radio Wnet Krzysztofa Skowrońskiego czy program telewizyjny „Kronos” Piotra Nowaka.

W Trójmieście bez wsparcia pozostaną też gdańskie placówki - Instytut Kultury Miejskiej, Nadbałtyckie Centrum Kultury (na festiwal „Czytanie Pomorza”) czy Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna (na festiwal „Afera Kryminalna”). Brak dofinansowania, według niektórych, nie jest przypadkowy.

- Instytucje trójmiejskie od co najmniej trzech lat są pomijane w przyznawaniu grantów i to jest ewidentnie trend. Przecież projekty literackie zgłaszane do dofinansowania nie różnią się niczym od tych, które były zgłaszane 5 czy 6 lat temu. Nieprzyznawanie teraz pieniędzy instytucjom trójmiejskim jest kierunkiem działania ministerstwa kultury - mówi Joanna Cichocka-Gula, wiceprezydent Sopotu, pomysłodawczyni Festiwalu „Literacki Sopot”.
W ministerstwie kultury wyjaśniają, że choć akurat znane literackie przedsięwzięcia nie zdobyły uznania resortu, to instytucje trójmiejskie nie są na cenzurowanym i środki otrzymują.

Trójmiasto nie jest pomijane, ani za nic karane - odpowiada Anna Bocian, rzecznik prasowy MKiDN. - Obecnie nasze ministerstwo dofinansowało już 26 projektów z Trójmiasta na kwotę 1,2 mln zł.

Dotację otrzymały m.in.: Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni, Fundacja Theatrum Gedanense, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu czy też Miejska Biblioteka Publiczna w Gdyni.

Część wydarzeń finansowana jest w trybie wieloletnim i nie została ujęta w tegorocznych zestawieniach. Przykładem jest Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, który w 2017 r. otrzymał 1,8 mln zł dotacji na 3 lata. Podobnych projektów finansowanych w trybie wieloletnim jest 23, a kwota dotacji to 1,3 mln zł - dodaje Anna Bocian.

Dlaczego zatem Festiwal „Literacki Sopot” nie podoba się ministrowi kultury?

Za szerokie horyzonty i ECS

Trzy lata temu wniosek organizatorów „Literackiego Sopotu” oceniono bardzo wysoko, otrzymał on 98 punktów na 100. Dzięki temu impreza była co roku dofinansowywana kwotą 270 tys. zł. Wniosek na ten rok przepadł, bo uzyskał 73 punkty, choć ranga festiwalu wzrosła. Tylko w ub. roku imprezę odwiedziło 18 tys. osób.

Organizatorzy dbają o to, żeby na festiwal przyjeżdżali znani pisarze. Jego gośćmi byli już m.in. Zadie Smith, Etgar Keret, Javier Cercas czy Eduard Louis. Festiwal nie tylko promuje czytelnictwo i nowinki księgarskie, ale jest też przestrzenią do dyskusji - organizatorzy nie boją się poruszać trudnych tematów, dotyczących np. aneksji Krymu czy antysemickiej nagonki w 1968 r.

W tym roku impreza ma być poświęcona literaturze brytyjskiej, a motywem wiodącym będą kobiety i ich prawa. Przedsięwzięcie, w sensie intelektualnym, wpływa więc na poszerzenie horyzontów i jest oknem na świat.

Wydaje się jednak, że minister kultury Piotr Gliński przez takie okno nie zamierza patrzeć. Pieniędzy nie dostały też inne prestiżowe festiwale w kraju, jak choćby krakowski Festiwal Conrada, Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie, Festiwal Reportażu Non-Fiction, ale też niewymagający dużego wsparcia Festiwal Góry Literatury, organizowany przez Olgę Tokarczuk. Pisarka w ub. roku otrzymała za książkę „Bieguni” jedno z najważniejszych wyróżnień w świecie literatury - Man Booker International Prize. Ale niedawno podpadła PiS - powiedziała, że w historii Polski nie można pomijać również wstydliwych faktów dotyczących naszego narodu, jak np. tłumienie mniejszości.

Widać więc kierunek ministerstwa, żeby nie dawać grantów na imprezy, które wiążą się z dobrze rozumianą inteligenckością. Festiwale, które nie dostały pieniędzy, są wolne od polityki, ale jednak są wolnomyślne, działają bez cenzury, nie ograniczają się do jedynie słusznej literatury - mówi Joanna Cichocka-Gula.

- One są wolne od tego wszystkiego co, jak myślę, ministerstwo chciałoby wprowadzić na takich imprezach. Sadzę, że w ministerstwie mówią „nie dajemy grantów tym, którzy nie myślą tak jak my”. Zarówno festiwale trójmiejskie, jak i inne w Polsce, które nie dostały dofinansowania, mają niesamowitą liczbę odbiorców. Ministerstwo ma z tym kłopot. Nie może zrozumieć, że są to wydarzenia, które tak doskonale trafiają w potrzeby ludzi. Postanowiło więc ukarać i nie dać pieniędzy tym, którzy przez lata odnosili sukces, znajdowali odbiorców, a przy tym nie bali się podejmować trudnych tematów - mówi Joanna Cichocka-Gula.

Brak dofinansowania dla festiwalu wiele osób odczytuje jako analogiczny krok do tego, który resort kultury wykonał wobec Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, obcinając o 3 mln zł dotację dla tej instytucji. Niektórzy uważają, że jest to próba podporządkowania instytucji rządowi PiS.

„Podobnie jak na ECS, ministerstwo kultury odmówiło środków na festiwal „Literacki Sopot”. Kultura jest mocniejsza niż niemądre, koniunkturalne decyzje finansowe aktualnych centralnych władz. To tysiące uczestników „Literackiego Sopotu” i innych imprez kulturalnych swoją obecnością głosują i wybierają co ich interesuje i co im jest potrzebne. Ta wspaniała impreza jednak się odbędzie, bo my sobie damy radę, podobnie jak ECS, jak Ola Dulkiewicz w Gdańsku, bo tutaj wszystko się zaczyna (...)”
- napisał na Facebooku prezydent Sopotu Jacek Karnowski. Choć festiwal nie ma stracić na jakości, to brak dotacji będzie odczuwalny. Do tej pory wystawcy na targach książek nie musieli płacić za stoiska, w tym roku opłata będzie pobierana.

Punkty za coś narodowego

Dofinansowania ministerialnego od dwóch lat nie otrzymują też projekty literackie gdańskiego Instytutu Kultury Miejskiej. Wcześniej za przygotowane wnioski i program festiwali, instytut otrzymywał wysokie noty - zarówno merytoryczne, jak i organizacyjne. Dyrektor IKM jednak spodziewała się braku dofinansowania. Na punkty mogą liczyć przede wszystkim przedsięwzięcia, które są bliskie polityce kulturalnej rządu.

- Resort kultury tego nie ukrywa. Punkty strategiczne dostaje się za utrwalanie tożsamości narodowej i kulturowej, w szczególności na te projekty, które w twórczy sposób odwołują się do rocznic, jubileuszy czy wydarzeń historycznych. Taki zapis w kryteriach pojawił się już dwa lata temu - mówi Aleksandra Szymańska, dyrektor Instytutu Kultury Miejskiej.

Dyrektor uważa, że zbyt dużym uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że wyłącznie z powodów niemerytorycznych nie przyznano im środków.
- Faktem jest to, że zmieniły się same kryteria merytoryczne i tzw. strategiczne. Kryteria są dość ogólne, a są nimi: wysoka wartość merytoryczna, spójność projektu czy potencjał dotarcia do grupy docelowej. Jak na takiej podstawie udzielać punktacji? Ocena jest więc bardzo subiektywna, choć nie wiem, czy w przypadku wartości merytorycznej jest możliwe określenie kryteriów w sposób bardziej szczegółowy - mówi.

Bez jakich środków instytut będzie musiał się teraz obyć? Na festiwal „Odnalezione w tłumaczeniu” na 2015 r. otrzymał dofinansowanie w kwocie 123 tys. zł, a na projekt „Europejski Poeta Wolności” - 243 tys. zł (na lata 2015-2016). Przedsięwzięcia odbędą się, choć ich programy trzeba będzie przygotować oszczędniej. Festiwal „Odnalezione w tłumaczeniu” zaplanowano już na kwiecień. - To oczywiste, że brak tych pieniędzy odbije się na imprezie. Staramy się, żeby przede wszystkim część programowa i edukacyjna festiwalu została zrealizowana. Wiadomo, że szeregu wydarzeń towarzyszących festiwalowi po prostu nie będzie. Niemniej pamiętajmy, że dotacje nigdy nie są gwarantowane i nie można zakładać, że na pewno je się dostanie - dodaje Aleksandra Szymańska.

Kto rozwija kulturę, a kto nie?

Budżet ministerialnego programu „Promocja Czytelnictwa” na ten rok to ok. 5,7 mln zł. Najwyższe dofinansowanie, wynoszące 250 tys. zł, przyznano programowi edukacyjnemu „Wychowanie przez czytanie”, kampanii społecznej „Cała Polska czyta dzieciom” oraz Ogólnopolskim Targom Wydawców Katolickich. Wysokie dofinansowanie otrzymały m.in.: kampania społeczna „Desenie losu, czyli opowieść o Gustawie Herlingu-Grudzińskim”, Noc Bibliotek, kampania „Pan Cogito”. Brak na tej liście Festiwalu „Literacki Sopot” czy Festiwalu Conrada wywołało konsternację w środowisku literackim. W przypadku Festiwalu Conrada ministerstwo stwierdziło, że „choć skupia on największe nazwiska światowej literatury i wielu wydawców, to nie są to czynniki strategicznie ważne dla rozwoju polskiej kultury”.

Nie unikniemy wrażenia, że i tu polityka odgrywa istotną rolę. Trudno wytłumaczyć brak dotacji na tak ważne i prestiżowe przedsięwzięcia - mówi Izabela Sadowska, prezes portalu Lubimy Czytać.

Przegląd najważniejszych wydarzeń ostatnich dni:

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
ans
Nie dla wszystkich wystarczy środków dofinansowania i nie jest to powód aby wytykać tych, którzy otrzymali dotację wbrew tytułowi artykułu. Nie jest też regułą, że ten lub tamten jest wpisany na stałe dofinansowanie. Trzeba dobrze gospodarować środkami i się o nie starać a decydujący zapewne zobaczą to i kiedyś przyjdzie kolej na dofinansowanie. Nie może tak być, że każdemu po równo, to działa jak przetarg i uważam, że sprawiedliwe jest.
Dodaj ogłoszenie