"Jedna z największych katastrof w historii miasta". 28 lat temu spłonęła hala Stoczni Gdańskiej. ZDJĘCIA

OPRAC.:
Jakub Cyrzan
Jakub Cyrzan
"Jedna z największych katastrof w historii miasta". 28 lat temu spłonęła hala Stoczni Gdańskiej. ZDJĘCIA
"Jedna z największych katastrof w historii miasta". 28 lat temu spłonęła hala Stoczni Gdańskiej. ZDJĘCIA Archiwum DB
To miała być widowiskowa gala wręczenia nagród MTV, połączona z koncertem zespołu Golden Life. W stoczniowej hali przy ul. Jana z Kolna w Gdańsku zebrało się ok. 2 tys. osób. Tragiczne wydarzenia, które miały miejsce w czwartek, 24 listopada 1994 r., wszyscy zapamiętają do końca życia. Mija 28 lat od pożaru w hali Stoczni Gdańskiej.

Makabryczne wydarzenia w Gdańsku. Ludzie tratowali się, uciekając przed płomieniami

Była godzina 20.55, kiedy między drewnianymi siedzeniami trybuny nr 2 zauważono ogień. Na scenie występował wówczas zespół Golden Life. Pożar rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Płomienie ognia, krzyk, panika, tratujący się ludzie. Wydarzenia, które miały miejsce 24 listopada 1994 r. do dziś budzą przerażenie. Około godz. 21 rozpoczęła się ewakuacja kilkuset uczestników imprezy. Jednak z sześciu istniejących wyjść, otwarte były jedynie dwa, w tym jedno częściowo.

Kilka minut później w pomieszczeniu w pobliżu głównego wyjścia z hali nastąpiła eksplozja. Udało się otworzyć główne wyjście. Chwilę po ewakuowaniu wszystkich osób zgromadzonych przy głównym wyjściu, runął dach hali.

- W trójmiejskich szpitalach znajduje się 157 osób poszkodowanych podczas pożaru. Stan pięciorga z nich określany jest jako ciężki i bardzo ciężki. 23 odtransportowano do kliniki specjalizującej się w leczeniu oparzeń w Siemianowicach Śląskich - pisał Dziennik Bałtycki kilka dni po tragedii.

Jeszcze na pięć dni po pożarze nie udało się zidentyfikować zwłok wszystkich ofiar. Ostateczny, tragiczny bilans dobił do 7 zmarłych. 320 osób doznało oparzeń, 100 z nich było ciężko rannych.

Z biegiem czasu pojawiały się kolejne, mrożące krew w żyłach szczegóły, dotyczące przebiegu wydarzeń z tamtego dnia. Na koncercie Golden Life bawiło się ok. 2 tys. osób, głównie młodych ludzi. Gdy wybuchł pożar, publiczność nawet nie zdawała sobie z tego sprawy. Kiedy zrobiło się ciemno, bo światło zgasło, a ogień zaczął sięgać sufitu, rozegrał się dramat. Tłum bawiących się fanów ruszył w kierunku głównego wyjścia. Panika była tak duża, że ludzie biegnąc na oślep, tratowali się. Zadeptana została m.in. 13-latka.

Pożar w hali gdańskiej stoczni. Proces sądowy trwał kilkanaście lat

W 1996 roku rozpoczął się proces 4 osób odpowiedzialnych za organizację koncertu w hali stoczni z listopada 94'. Jak wskazywała prokuratura, hala w której odbywał się koncert nie spełniała wymogów przeciwpożarowych. Część wyjść była zamknięta, a ogień tak szybko się rozprzestrzenił m.in. dlatego, że płomieniami zajęły się składowane w niewłaściwym miejscu płyty pilśniowe i wykładzina.

Zarzut nieumyślnego spowodowania tragedii usłyszeli Ryszard G. (w 1994 roku pełnił funkcję kierownika hali), Jarosław K. i Tomasz T. (wówczas organizatorzy koncertu, pracownicy Agencji Reklamowej FM) i Jan S. (wtedy komendant Zakładowej Straży Pożarnej).

8 czerwca 2010 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku uniewinnił Tomasza T. oraz drugiego z dyrektorów Agencji Reklamowej FM, a także komendanta zakładowej straży pożarnej. Kierownik hali - Ryszard G., za zaniechanie obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom koncertu, skazany został na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Prokuratura wniosła apelację od wyroku uniewinniającego Tomasza T. i Jarosława K. 4 czerwca 2012 roku zapadł wyrok skazujący - Tomasz T. i Jarosław K. dostali karę jednego roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata.

Sąd uznał, że organizatorzy ponoszą "odpowiedzialność za sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia" poprzez "niezapewnienie otwarcia wszystkich wyjść ewakuacyjnych".

Obrońcy organizatorów koncertu złożyli apelację. W kwietniu 2013 roku Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał organizatorów za winnych "nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia".

Golden Life upamiętnił tragedię w Gdańsku z 1994 r.

Tragedię z 24 listopada 1994 r. upamiętnił zespół Golden Life, który nagrał piosenkę pt. "24.11.94". Jej fragment: "Życie choć piękne tak kruche jest" zacytowano na tablicy, która w 2003 roku zawisła na murze Stoczni Gdańsk. Przez lata w rocznicę tragedii zbierali się tam bliscy osób poszkodowanych w pożarze.

Archiwalne zdjęcia, a także wycinki artykułów, które Dziennik Bałtycki pisał po tych tragicznych wydarzeniach, znaleźć można w poniższej galerii.

Pożar z listopada 1994 r. był jedną z trzech ogromnych tragedii, które dotknęły Gdańsk w krótkim czasie na przestrzeni zaledwie 11 miesięcy. Pół roku wcześniej - 2 maja 1994 r. - miał miejsce wypadek autokaru w gdańskich Kokoszkach, a w kwietniu 1995 r. doszło do wybuchu gazu w wieżowcu zlokalizowanym przy al. Wojska Polskiego w gdańskim Wrzeszczu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: "Jedna z największych katastrof w historii miasta". 28 lat temu spłonęła hala Stoczni Gdańskiej. ZDJĘCIA - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gdansk.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie