"Kajko i Kokosz" na Netflixie już 28 lutego 2021 r. Twórcy: "Mieliśmy dostęp do niezwykłego skarbu". Tak powstawała animacja!

Grażyna Antoniewicz
Na warszawskiej Saskiej Kępie oraz w starej gdańskiej fabryce karabinów, gdzie kiedyś produkowano mausery, powstaje polski serial animowany na podstawie komiksów Janusza Christy o Kajko i Kokoszu. Premierę zobaczymy na platformie Netflix już 28 lutego.

Na warszawskiej Saskiej Kępie oraz w starej gdańskiej fabryce karabinów, gdzie kiedyś produkowano mausery, powstaje polski serial animowany na podstawie komiksów Janusza Christy o Kajko i Kokoszu. Premierę zobaczymy na platformie Netflix już 28 lutego.

"Kajko i Kokosz" na Netflixie już 28 lutego

Za produkcję serialu o dzielnych wojach z Mirmiłowa i podstępnych Zbójcerzach odpowiada warszawskie studio animacji EGoFILM pod nadzorem Eweliny Gordziejuk - pomysłodawczyni adaptacji komiksu.

- Nad serialem pracuje międzynarodowy zespół. Wśród naszych twórców są osoby m.in. z Portugalii, Indii, Filipin, USA, Brazylii, Bułgarii, RPA, czyli Kajko i Kokosz jeszcze przed premierą zagościł praktycznie na każdym kontynencie. Prace nad kilkoma odcinkami toczą się równolegle, dlatego koordynacja tak dużego przedsięwzięcia to nie lada wyzwanie. Ale, co warto podkreślić, głównych twórców, czyli reżyserów zatrudniliśmy w Polsce. Podobnie jak autora projektów plastycznych Sławka Kiełbusa, kompozytora Stefana Wesołowskiego oraz zespół odpowiadający za dźwięk pod nadzorem Michała Fojcika. Autorami scenariusza są Maciej Kur i Rafał Skarżycki - mówi producentka Małgorzata Badowiec ze studia EGoIFLM.

- To kino producenckie, więc ostateczne decyzje należą do mnie, co wiąże się z odpowiedzialnością za finalny kształt serii, ale też i sprostaniem oczekiwaniom wiernych fanów komiksu - dodaje Ewelina Gordziejuk. - Projekt jest dość wymagający, a nie każdy sprostał naszym wymaganiom, stąd decyzja o poszerzeniu zespołu o ludzi z całego świata. Konsultantami scenariuszowymi są Mike de Seve oraz nowojorskie studio Baboon Animation. Serial skierowany jest także do widzów, którzy nie znają Kajka i Kokosza, czyli m.in. do widzów zza granicy.

Kajko i Kokosz. Jak powstawał serial dla Netflixa?

EGoFILM, poszukując twórców do realizacji serii, w pierwszej kolejności pomyślało o gdańskim studio Grupa Smacznego oraz o reżyserach Marcinie Wasilewskim, Łukaszu Kacprowiczu i Robercie Jaszczurowskim.

Szefowie gdańskiego studia zgodzili się zdradzić kulisy swojej pracy.

- Materiałem wyjściowym są kultowe komiksy Janusza Christy, ale nie są one łatwe do animacji - opowiada Marcin Wasilewski. - Mieliśmy dostęp do niezwykłego skarbu, jakim jest wzornik zrobiony przez Janusza Christę. Przypuszczamy, że powstał on na potrzeby animacji, która była przygotowywana jeszcze w latach 70., ale nigdy nie powstała. Są tam lokalizacje, są wnętrza, bardzo dużo rekwizytów staropolskich, jakieś wazy, miecze, hełmy. Są w nim też postacie rozrysowane przez Janusza Christę, widać, w co były ubrane, jakie miały obuwie.

- Panuje opinia, że komiksy to gotowe filmy animowane, ale to mit - zapewnia Łukasz Kacprowicz. - Przecież komiksy mają swoją poetykę i inny czas trwania, to przede wszystkim rysunek statyczny, kompozycja graficzna strony. Ruch możemy pokazać, dźwięk możemy odtworzyć. Wszystko to w komiksie musiało być oddane kreską. Siłą rzeczy te dwa środki wyrazu muszą się różnić.

Także postacie musiały przejść lekką transformację, zaistniała potrzeba zaadaptowania plastyki Kajka i Kokosza na potrzeby tej animacji.

- Styl rysowania Christy był osadzony w klasycznym duchu animacji charakterystycznym dla tamtego okresu, także kreska pana Janusza zmieniała się na przestrzeni dekad. Nie ma jednego wzorcowego Kajka ani wzorcowego Kokosza, te postacie ewoluowały. Gdyby wykorzystać komiks jeden do jednego, serial zapewne okazałby się trudny w odbiorze, byłby zbyt archaiczny, jak wszystko w sztukach wizualnych, i animacja ulega zmianom stylistycznym odpowiadającym gustom współczesnych odbiorców - opowiadają twórcy.

Serial zrealizowano w technologii komputerowej Toon Boom (to system do produkcji animacji) opartej na wykorzystaniu tzw. modeli postaci. Aby animacja nie wyglądała płasko, zastosowano technikę mieszaną, tj. rysunkowo-wycinankową. To trend stosowany obecnie do produkcji seriali na całym świecie.

- Janusz Christa rysował pod swoim ulubionym kątem - lekko z góry, lubił takie, a nie inne kadry, dosyć wąskie. Tutaj sam ekran narzuca nam inną narrację, bo jest panoramiczny. Naszą myślą przewodnią było, żeby w jak największym stopniu zachować tę komiksową kreskę Christy. Postacie i tła są rysowane jakby piórkiem, od cienkiego do grubego. To tak, jak pan Janusz rysował, grubość kreski była zróżnicowana - mówi Marcin Wasilewski.

- Dbaliśmy, żeby nie zinfantylizować tego serialu, będą go oglądać zarówno dorośli wielbiciele komiksów Christy, jak i najmłodsi. Starsi z ciekawości, chcąc skonfrontować swoje wyobrażenia z tym, co zobaczą na ekranie. Dla dzieci może to być coś nowego. Liczymy, że pokochają Milusia, polubią Kajka i Kokosza, że będą do nich wracać i będzie to taka bajka dla dzieci - mówią.

Miłość do komiksów mistrza

Zdradzili, że jest wśród nich strażnik wierności Chriście, Robert Jaszczurowski, od dzieciństwa zakochany w komiksach Mistrza.

- Mieszkałem w Sopocie. Razem z dwoma kolegami nie graliśmy w piłę, naszym hobby były komiksy - opowiada Robert Jaszczurowski. - To był chyba 1983 rok. Mieliśmy po 9 lat, zbieraliśmy paski komiksów drukowane w „Wieczorze Wybrzeża” i wymyśliliśmy nawet, że chyba ich autor musi mieszkać w naszym mieście albo gdzieś nieopodal, bo drukuje się w gazecie lokalnej.

Wykonali detektywistyczną robotę i... w książce telefonicznej znaleźli Janusza Christę.

- Ja, jako ten odważniak zatelefonowałem. Byłem mocno zestresowany. Telefon stał w przedpokoju, koledzy schowali się w pokoju mojego brata. Widziałem tylko ich twarze wystające zza framugi drzwi. Strach był nieuzasadniony. Okazało się, że pan Janusz jest supermiłym człowiekiem. Powiedział: „Chłopaki wpadajcie, nie zastanawiajcie się” i podał adres. Mieszkał w bloku, niedaleko lasu. Pokazał nam pokój, w którym miał pracownię, a ponieważ do lasu były dwa kroki, kiedy później go odwiedzaliśmy, często szliśmy tam na spacer. Chodził z nami pies Pimpuś, kudłaty kundelek, a pan Janusz snuł opowieści niestworzone, bo to był bajarz nad bajarzami.

- Ostatnio moja córka odkryła na szafie oprawiony album, patrzę - są w nim autografy z rysunkami pana Janusza - pokazuje swój skarb Robert Jaszczurowski. - To był już drugi rok, jak chodziliśmy do niego. Miałem 10 lat i byłem tym aspirującym do rysowania.

Pytałem, jak zacząć rysunek człowieka? Tłumaczył: Bierz literki alfabetu, leć po kolei i rób z tych literek postacie. Używaj wyobraźni. Pokazał mi, jak z literki „c” narysować człowieka. Mówił, że każda literka definiuje kształt postaci. Dostałem też od niego kalkomanię Milusia.

Tło do wioski piratów

W wielkiej hali studia przy komputerach, laptopach pracują inni twórcy serialu. Janusz Wyrzykowski, jeden z dwóch głównych grafików od teł w projekcie „Kajko i Kokosz”, właśnie szlifuje tło do wioski rybackiej piratów. Pytamy, na czym polega jego praca?

- Rysujemy wszystko, co jest za postaciami - gród Mirmiła, las, świątynię - na podstawie scenariusza. Tutaj, jak widać, na górze stoi świątynia, a na dole jest miasto. Z wielu propozycji wybieramy najlepszą, później ląduje ona jako tło animacji. Generalnie trzymamy się projektów Christy. Zatem wnętrza chat w Mirmiłowie czy w Warowni są takie same jak w komiksach - mówi.

Przy innym komputerze trwa wybór koloru nocnej koszuli dla Kokosza.

- Myślę, że nie unikniemy gorących dyskusji nad zmianami - mówią panowie z działu animacji i compositingu. - Chociaż świat kreowany w serialu z odcinka na odcinek staje się bogatszy i pełniejszy o nowe postaci i miejsca akcji. W każdym odcinku jest od 200 do 300 scenek, które w programie komputerowym trzeba ułożyć w ciągu. Potem przychodzi reżyser i producent wykonawczy i zawsze konieczne są poprawki. Na przykład trzeba zmienić kolor koszuli nocnej Kokosza.

W serialu, oprócz dzielnych wojów Mirmiła, nie może zabraknąć stworzenia o wielkich, pięknych oczach - smoka Milusia. Komiksy Janusza Christy z serii Kajko i Kokosz, w których występuje Miluś, to, zdaniem części fanów, najzabawniejsze odcinki sagi.

Na Trygława i Swaroga!

Janusz Christa stworzył swych najsłynniejszych bohaterów, Kajka i Kokosza, w 1973 roku.

Ich przygody najpierw pojawiły się w „Wieczorze Wybrzeża”, a potem, podobnie jak opowieści o Kajtku i Koku, doczekały się wydania albumowego i były wydawane do 1990 roku. Dobrani na zasadzie przeciwieństwa bohaterowie pojawiali się już wcześniej zarówno w filmie, jak i w animowanych bajkach. Ale trzeba było kreski Janusza Christy, żeby historia o Kajku i Kokoszu stała się arcydziełem komiksu. Trzeba było jego humoru i doskonałego scenariusza.

Na blogu „Na plasterki” (robią go fani Christy), jego twórcy Kapral i Hegemon napisali:

„Okazuje się, że w serialu pojawią się nowe wątki, np. ten: „Herszt Zbójcerzy, Krwawy Hegemon, marzy o zdobyciu Mirmiłowa, a odkąd Kajko i Kokosz przejęli jego jajo, z którego wykluł się smok Miluś, pragnie też osobistej zemsty na parze przyjaciół. Na Trygława i Swaroga! A myśmy myśleli, że to będzie serial dla dzieci...”

Janusz Christa ucieszyłby się, że powstaje serial

- Janusz na pewno ucieszyłby się z wiadomości, że powstaje serial. Zawsze chciał bowiem, aby Kajko i Kokosz zostali sfilmowani. Niestety, za jego życia nieliczne próby okazywały się nieudane - mówi jego wnuczka Paulina Christa, prezes Fundacji Kreska im. Janusza Christy.

Przed laty przymierzano się do wersji aktorskiej, później powstał krótki i bardzo nieudany film zrealizowany techniką komputerową. Praca nad animacją jest czaso- i pracochłonna (a także kosztowna), ale gdyby „Kajko i Kokosz” okazali się strzałem w dziesiątkę, mogliby otworzyć drogę do innych polskich produkcji.

Czy woje Mirmiła staną się równie znani w świecie jak Asteriks i Obeliks? Czas pokaże, ale trzymamy kciuki.

Warto zaznaczyć, że Netflix, platforma, która pokaże serial, to jeden z największych na świecie rozrywkowych serwisów streamingowych, z którego korzysta ponad 204 mln opłacających abonament użytkowników w ponad 190 krajach.

"Kajko i Kokosz" na Netflixie już 28 lutego 2021 r.

Serial zadebiutuje w serwisie Netflix 28 lutego. Parze słowiańskich wojów swoich głosów użyczą aktorzy: Artur Pontek jako Kajko oraz Michał Piela w roli Kokosza. Inni bohaterowie komisu również przemówią głosami doświadczonych aktorów dubbingowych, m.in.: Jarosława Boberka (Mirmił), Grzegorza Pawlaka (Hegemon), Anny Apostolakis (Lubawa), Eryka Lubosa (Rodrus), Macieja Kosmali (Miluś) oraz Agaty Kuleszy (Jaga). Widzowie usłyszą też inne znane głosy, choć nie tak oczywiste dla animacji. W rolę Wita wcieli się muzyk Krzysztof Zalewski, a Oferma przemówi głosem komika Abelarda Gizy.

Serial będzie składał się z 26 trzynastominutowych odcinków. Pierwsza część, której premiera zaplanowana jest na 28 lutego 2021 r., będzie liczyć pięć odcinków. Kolejne dwie części ukażą się w drugiej połowie 2021 r. oraz w 2022 r.

Wideo

Materiał oryginalny: "Kajko i Kokosz" na Netflixie już 28 lutego 2021 r. Twórcy: "Mieliśmy dostęp do niezwykłego skarbu". Tak powstawała animacja! - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie