Kolejna prowokacja na Bałtyku? Rosyjskie żaglowce szkoleniowe marynarki wojennej pływały w pobliżu platformy Lotos Petrobaltic

Kamil Kusier
Kamil Kusier
Kolejna prowokacja na Bałtyku? Rosyjskie żaglowce szkoleniowe marynarki wojennej pływały w pobliżu platformy Lotos Petrobaltic
Kolejna prowokacja na Bałtyku? Rosyjskie żaglowce szkoleniowe marynarki wojennej pływały w pobliżu platformy Lotos Petrobaltic Kamil Kusier
Wyciek gazu na Morzu Bałtyckim i wybuchy gazociągu łączącego Rosję i Niemcy, a więc Nord Stream wywołały liczne dyskusje nt. bezpieczeństwa polskiego gazociągu Baltic Pipe oraz platform zarządzanych przez Lotos Petrobaltic SA, należących do Grupy Orlen. Pytania i wątpliwości rodziła również wzmożona obecność rosyjskich żaglowców w pobliżu polskiej platformy, a więc STS Siedow i STS Mir, a więc bliźniaczego żaglowca dla polskiego Daru Młodzieży.

Rosyjskie żaglowce w pobliżu platformy Petrobaltic

Jak informują niemieccy śledczy, a potwierdzają to także ustalenia Duńczyków i Szwedów do zniszczenia gazociągów Nord Stream na Morzu Bałtyckim użyto ładunków wybuchowych, co mają również potwierdzać odczyty sejsmologów.

Równolegle do zniszczenia gazociągów łączących Niemcy i Rosję w basenie Morza Bałtyckiego wzmogła się aktywność rosyjskich żaglowców STS Siedow i STS Mir. Należy pamiętać, że obydwie jednostki, są okrętami szkoleniowymi rosyjskiej marynarki wojennej, na których łącznie przebywa ponad 420 załogantów.

Czy polskie służby odnotowały obecność rosyjskich żaglowców w odległości raptem kilkunastu mil morskich od platform zarządzanych przez Lotos Petrobaltic SA?

- Morski Oddział Straży Granicznej w Gdańsku nie odnotował incydentu ze wskazanymi jednostkami - odpowiada Tadeusz Gruchalla z MOSG w Gdańsku na pytanie o obecność STS Mira i STS Siedowa w pobliżu polskich platform. - Jednostki pływające Morskiego Oddziału Straży Granicznej w sposób ciągły patrolują Bałtyk, w zainteresowaniu naszym jest także platforma Petrobalticu. Ponadto wykonywane są również patrole nad polskimi obszarami morskimi przez statki powietrzne Straży Granicznej

.

Z podobnym pytaniem zwróciliśmy się również do Lotosu Petrobaltic SA, wchodzącego w skład Grupy Orlen.

- Rejon posadowienia platform zarządzanych przez Lotos Petrobaltic SA, należącej do Grupy Orlen jest stale monitorowany przez służbę cywilną (VTS Zatoka) zarządzaną przez dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni oraz przez Centrum Operacji Morskich - Dowództwa Kompnentu Morskiego z Ministerstwa Obrony Narodowej - informuje "Dziennik Bałtycki" Mikołaj Szlagowski, kierownik działu komunikacji zewnętrznej PKN Orlen SA. - Dodatkowo, zgodnie z wymogami prawa, w rejonie każdej z platform stacjonuje statek dozoru, który w razie naruszenia stref bezpieczeństwa informuje odpowiednie służby.

Czy w związku z powyższym rosyjskie żaglowce naruszyły strefę bezpieczeństwa?

- Wszelkie naruszenia stref bezpieczeństwa są odpowiednio zgłaszane zgodnie z przyjętymi procedurami - zaznacza Mikołaj Szlagowski. - Szczegółowe kwestie dotyczące zabezpieczeń i ochrony zawarte są w Planach Ochrony Platform, które stanowią tajemnicę spółki.

Warto zaznaczyć, że obecnie rosyjskie żaglowce STS Mir i STS Siedow są na kursie kolejno do Kaliningradu i Bałtyjska, co może świadczyć o zakończeniu prowadzenia działań w pobliżu polskich platform.

Rosyjskie prowokacje. Włosi w ramach misji Air Policing przechwycili rosyjski samolot

W czwartek, 29 września 2022 roku doszło do kolejnej prowokacji ze strony rosyjskiej. Para dyżurna z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku na Eurofighterach Typhoon interweniowała przy granicy Polski z Rosją. Powód? Obecność rosyjskiego samolotu.

W jakich okolicznościach dochodzi do interwencji pilotów?

Jak tłumaczył Radosław Konczyński z "Dziennika Bałtyckiego", do interwencji dochodzi w sytuacji, gdy przychodzi sygnał z Centrum Połączonych Operacji Powietrznych z siedzibą w niemieckim Uedemm. Wówczas piloci mają 15 minut, by wzbić się w powietrze i skierować w stronę niezidentyfikowanego obiektu zbliżającego się do przestrzeni powietrznej NATO.
Tak było i tym razem, w miniony czwartek, 29 września 2022 roku, o czym Włoskie Siły Powietrzne poinformowały za pośrednictwem mediów społecznościowych.

"Kolejny natychmiastowy start Eurofighterów Aeronautica Militare zaangażowanych w działania Air Policing w Polsce. Akcja zarządzona przez Centrum Połączonych Operacji Powietrznych w Uedem z uwagi na obecność rosyjskiego samolotu w okolicy polskiej granicy" - informowały Włoskie Siły Powietrzne.

Liczba prowokacji ze strony Rosji rośnie. Ekspert: Będą kolejne, musimy je przewidywać

- To jest standardowa taktyka rosyjska, w ramach działań określanych mianem pokojowego wykorzystania sił zbrojnych, zgodnych z prawem międzynarodowym, co należy podkreślić. - mówił prof. Piotr Mickiewicz, politolog z Uniwersytetu Gdańskiego, ekspert stosunków międzynarodowych w rozmowie z Tomaszem Chudzyńskim.

- Rosjanie robią to permanentnie, mniej więcej od 2012 roku, z tym że do tej pory nie dotyczyło to bezpośrednio Polski. Stosowali to wielokrotnie wobec Wielkiej Brytanii na Morzu Północnym, krajów skandynawskich, w tym Szwecji, na Bałtyku. Rosjanie pokazują, że posiadają zdolności do przeprowadzenia punktowego ataku na dane państwo, na który ono nie będzie w stanie zareagować. Przynajmniej w chwili jego podjęcia. Natomiast schemat tych swoistych prowokacji jest podobny – polega na przelocie w niewielkiej odległości od granic wód terytorialnych, uzbrojonego samolotu. Teoretycznie maszyny rosyjskie wykonują ćwiczenie, np. w postaci markowanego ataku, czyli jest to działanie zgodne z prawem. A to, że ma charakter prowokacyjny i badający zdolność do podjęcia adekwatnej do skali zagrożenia reakcji, to już inna sprawa.

Przypomnijmy, że pod koniec 2021 roku rosyjskie su-24 przeleciały w pobliżu bałtyckiej platformy wiertniczej Lotosu, tej samej, którą we wrześniu 2022 roku opływały rosyjskie żaglowce STS Mir i STS Siedow.

Jak wówczas przelot w pobliżu Lotos Petrobaltic SA tłumaczył nasz ekspert?

- W mojej opinii przelot ten był naruszeniem zasad określonych w międzynarodowym prawie morza - dodał prof. Piotr Mickiewicz. - Przepisy mówią, że do obiektów takich jak platformy wiertnicze, wydobywcze, z uwagi na możliwość ich uszkodzenia grożące poważnymi konsekwencjami dla bezpieczeństwa jednostki nieuprawnione nie mogą zbliżać się na odległość pół mili. Możemy twierdzić, że nic się nie stało, bo formalnie się nie stało. Ale załóżmy, że za dwa lata powstaną na polskich akwenach morskie farmy wiatrowe stanowiące istotny element miksu energetycznego i zostaną one w taki sposób zaatakowane. To już nie będzie incydent, tylko zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego państwa. Chciałbym, aby ten incydent był czynnikiem powodującym podjęcie prac nad systemem ochrony powietrznej, a także i podmorskiej polskich instalacji morskich i samej przestrzeni powietrznej nad nimi.

Bezpieczeństwo morskie Polski? Tak, ale potrzebne są kolejne nakłady finansowe

O bezpieczeństwie morskim Polski rozmawialiśmy także z kadm. prof. Tomaszem Szubrychtem, rektorem-komendantem Akademii Marynarki Wojennej, jednym z czołowych ekspertów w dziedzinie bezpieczeństwa morskiego w Polsce.

- Stanowimy jeden z elementów NATO, którego zadaniem jest zabezpieczenie bezpieczeństwa morskiego nie tylko Polski, ale również musimy współuczestniczyć w zapewnieniu bezpieczeństwa morskiego innych państw Sojuszu - mówił kadm. prof. Tomasz Szubrycht w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim".

Jak przyznał rektor-komendant Akademii Marynarki Wojennej silna marynarka wojenna już samym swoim potencjałem zwiększa poczucie bezpieczeństwa.

- Musimy pamiętać, że często już sam potencjał marynarki wojennej jest może nie gwarantem, ale warunkiem do zwiększenia poczucia bezpieczeństwa - dodał kadm. prof. Tomasz Szubrycht. - Fakt, że armia posiada adekwatne siły i środki, pozwala na zachowanie względnego spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Ja bym poszedł o krok dalej. Bezpieczeństwa wspomnianym inwestycjom nie ma zapewnić marynarka wojenna. Ma zapewnić Polska, która może zlecić to zadanie swojemu organowi do tego przystosowanemu, w tym przypadku jest to marynarka wojenna. Należy jednak pamiętać i przypominać decydentom, że jeżeli się coś komuś zleca i powierza do wykonania jakieś zadanie, to potrzebne są siły i środki niezbędne na realizację tych zadań.

Jednym z elementów, który wzmocnić ma bezpieczeństwo morskie Polski, jest program Miecznik, w ramach którego powstaną fregaty dla polskiej marynarki wojennej, utworzone na bazie brytyjskiego projektu okrętu Arrowhead 140. Zgodnie z harmonogramem, budowa okrętów rozpocznie się w 2023 roku, a pierwsza jednostka ma być gotowa do czerwca 2028 roku, natomiast dostawy kolejnych jednostek zostały przewidziane do 2034 roku.

CZYTAJ NA DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gdansk.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie