Lechia Gdańsk - Podbeskidzie Bielsko-Biała 26.09.2020 r. Lechia gładko rozbiła beniaminka! Flavio Paixao się nie zatrzymuje [zdjęcia]

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Lechia Gdańsk - Podbeskidzie Bielsko-Biała Fot. Przemysław Świderski
Lechia Gdańsk gładko wygrała z Podbeskidziem 4:0 i awansowała na trzecie miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy. Biało-zieloni zagrali w tym meczu w jubileuszowych strojach na 75-lecie klubu.

Kenny Saief miał być do dyspozycji sztabu szkoleniowego. Doznał urazu podczas meczu ze Stalą Mielec, nie uczestniczył we wszystkich treningach, ale na spotkanie z Podbeskidziem miał być gotowy do gry. To była jednak zasłona dymna trenerów, bo Saiefa ostatecznie zabrakło nawet wśród graczy rezerwowych. Piłkarz trenował jednak dzień przed meczem, a trener Piotr Stokowiec po prostu nie chciał ryzykować zdrowia swojego kluczowego zawodnika. Saief zatem z Podbeskidziem nie zagrał, ale Lechia i tak w pełni kontrolowała spotkanie z beniaminkiem. Goście są zespołem, który od początku sezonu stracił najwięcej goli w ekstraklasie i to nie dziwi patrząc jak proste błędy popełniają defensorzy.

CZYTAJ TAKŻE: Seksowne polskie sportsmenki w bikini ZDJĘCIA

- Braliśmy go pod uwagę. Kenny odczuwał lekko uraz, nie trenował na sto procent. Zdecydowaliśmy się na dodatkowe badania i wyszło, że ryzyko jest duże. On realizuje program ćwiczeń, ale na efekty trzeba poczekać około czterech, pięciu tygodni. Do tego momentu musimy być ostrożni. Ryzyko, że Kenny odniesie kontuzje wykluczającą z gry nawet na miesiąc było duże - wyjaśnił Stokowiec.

Biało-zieloni mogli objąć prowadzenie już w 7 minucie, kiedy w świetnej sytuacji znalazł się Omran Haydary, ale jego strzał pod poprzeczkę obronił Martin Polacek. Bramkarz Podbeskidzia jednak długo nie cieszył się czystym kontem. Już w 13 minucie z rzutu wolnego dośrodkował Rafał Pietrzak piłkę do własnej bramki skierował Aleksander Komor. Kilkanaście minut później znowu w roli głównej wystąpił Pietrzak. Po dośrodkowaniu lewego obrońcy Lechii piłkę z trudem wybił Polacek. Róg dla Lechii, znowu dośrodkował Pietrzak, a Flavio Paixao wykorzystał bierność obrońców gości i podwyższył prowadzenie. Dwie minuty później swojej szansy bramkowej szukali goście, kiedy to Karol Danielak minął w polu karnym Pietrzaka i znalazł się w czystej sytuacji. Jego strzał zablokował Bartosz Kopacz, więc piłka leciała wolniej, a sprzed linii bramkowej futbolówkę wybił Michał Nalepa. W 42 minucie biało-zieloni zdobyli trzeciego gola. Tym razem dośrodkował Omran Haydary, a ponownie głową piłkę do siatki skierował Paixao. To już czwarty gol w tym sezonie niesamowitego kapitana Lechii! A po bramce taniec radości zaprezentowali Paixao, Conrado i Haydary. Podbeskidzie mogło stracić jeszcze jedną bramkę przed przerwą, ale po silnym strzale z dystansu Jarosława Kubickiego futbolówka odbiła się od poprzeczki. Pierwsza połowa to była całkowita dominacja podopiecznych trenera Stokowca i kompletna bezradność gości z Bielska-Białej.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk ZDJĘCIA

W drugie połowie Lechia nadal całkowicie kontrolowała wydarzenia na boisku, choć już nie była tak skuteczna. Piłkarze wyraźnie się rozluźnili i momentami było za dużo zabawy w okolicach pola karnego gości. Jednak Flavio i tak był blisko hat-tricka, a Maciej Gajos strzelił w stojącego na linii bramkowej Komora. Dopiero kiedy na boisku pojawili się zawodnicy rezerwowi to gra bardziej się ożywiła, bo zmiennicy w Lechii chcieli też pokazać się z jak najlepszej strony. Łukasz Zwoliński bardzo chciał strzelić gola, ale trafił w słupek, a w innej sytuacji jego strzał obronił Polacek. Do trzech razy sztuka i w doliczonym czasie gry, znowu po dośrodkowaniu Pietrzaka z rogu, Zwoliński ustalił wynik spotkania. Wcześniej szansę bramkową miał Mateusz Żukowski, ale dobrą interwencją popisał się bramkarz Podbeskidzia.

Lechia wygrała wysoko i zasłużenie. Kibice stęsknili się za taką wygraną w meczu ligowym, bo w poprzednim sezonie biało-zieloni nie wygrali nawet różnicą trzech goli. Biało-zieloni w meczach z beniaminkami mieli nieco łatwiejsze zadanie, ale cieszy, że forma idzie w górę. To drugi mecz z rzędu, w którym biało-zieloni strzelili cztery gole. Lechia ograła trzeciego beniaminka w tym sezonie.

- Cieszy mnie bardzo dobra gra, satysfakcjonujący wynik i że na zero z tyłu. Dalej będziemy pracować, bo widzimy rezerwy, co możemy poprawić lub udoskonalić. Wiąże się to z przygotowaniami i fizycznością, ale ta drużyna będzie wyglądała lepiej. Jestem zadowolony ze zwycięstwa, ale mam chłodną głowę, bo za chwilę przygotowujemy się do meczu z Wisłą w Krakowie, ostatniego przed przerwą na kadrę - podsumował trener Stokowiec.

Niepokojące wieści z Włoch. Polski piłkarz stracił przytomność na treningu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie