Lechia prowadziła, grała w przewadze i nie wygrała

Paweł Stankiewicz, Zabrze
Fot. Karolina Misztal
Udostępnij:
Piłkarze Lechii znowu nie wygrali meczu wyjazdowego. Mieli inicjatywę, sytuacje bramkowe, prowadzili, grali w przewadze liczebnej, a zdobyli tylko punkt w meczu z ostatnim zespołem w tabeli.

W pierwszej połowie najlepszą sytuację do strzelenia gola miał Grzegorz Kuświk. Bardzo dobrym podaniem popisał się Flavio Paixao, a Kuświk znalazł się sam na sam z Grzegorzem Kasprzikiem, ale nie zdołał pokonać bramkarza gospodarzy. Lechia w pierwszej połowie była stroną przeważającą. Podobnie w Lubinie gdańszczanie konsekwentnie budowali swoje akcje ofensywne, a rywale czekali na okazję do wyprowadzenia szybkiej kontry. Biało-zieloni jednak grali na tyle dobrze i konsekwentnie w defensywie, że Vanja Milinković-Savić ani razu nie musiał interweniować. Sami, poza szansą Kuświka, nie stwarzali większego zagrożenia pod bramką Górnika. Niezły, choć niecelny, strzał z dystansu oddał Michał Chrapek. Dynamiczną akcję przeprowadził też Lukas Haraslin, ale niedokładnie dograł piłkę w pole karne.

W 49 minucie Milinković-Savić złapał piłkę w ręce po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i to była jego pierwsza interwencja w tym spotkaniu. To jednak nadal lechia zdecydowanie przeważała i szukała okazji na strzelenie upragnionego gola, próbując rozmontować szczelną defensywę Górnika. I wreszcie się doczekała, a receptą okazało się to, czego zabrakło w Lubinie, czyli strzał sprzed pola karnego.

- Jak rywal tak się broni to trzeba częściej strzelać z dystansu - powtarzał Piotr Nowak, trener biało-zielonych.

Całą akcję w 55 minucie zaczął Jakub Wawrzyniak, potem piłkę rozegrał Chrapek z Kuświkiem, a ten wystawił futbolówkę i Aleksandar Kovacević strzelił precyzyjnie przy samym słupku. Potem były pomyłki sędziego, który najpierw nie podyktował rzut karnego dla Górnika, a kilka minut później dla Lechii. W międzyczasie Roman Gergel dostał w ciągu kilku minut dwie żółe kartki i w konsekwencji czerwoną. Biało-zieloni grając w liczebnej przewadze głównie bronili wyniku, akontr nie potrafili zamienić na drugiego gola i to się zemściło. W 88 minucie po rogu strzałem głową wyrównał Bartosz Kopacz, którego nie upilnował Mario Maloca. Lechia rzuciła się do ataku i po chwili w poprzeczkę trafił Flavio Paixao, a Kasprzik ubiegł próbującego dobijać Sławomira Peszkę i mecz skończył się remisem.

Lechia przerwała serię sześciu kolejnych porażek w meczach wyjazdowych, ale po tak głupio straconych dwóch punktach piłkarze schodzili wściekli z boiska.

Iga Świątek zmieniła trenera. Co się stało? KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie