Łukasz Zwoliński: Gdybym był zdrowy, to Lechia Gdańsk zagrałaby w europejskich pucharach. To boli mnie najbardziej

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Łukasz Zwoliński, napastnik Lechii Gdańsk Fot. Przemysław Świderski
Łukasz Zwoliński, napastnik Lechii Gdańsk, w wywiadzie udzielonym "Dziennikowi Bałtyckiemu" mówi o kontuzji odniesionej w meczu z Legią Warszawa po zderzeniu ze słupkiem, o braku europejskich pucharów, konieczności wzmocnienia składu i swoich marzeniach.

Jak zdrowie?

Jestem zdrowy, gotowy do gry.

CZYTAJ TAKŻE: Piłkarze Lechii spędzili urlopy w pięknych i egzotycznych miejscach ZDJĘCIA

Pamiętasz pierwszy moment zderzenia ze słupkiem podczas meczu z Legią?

Pamiętam, ale słupek na tym gorzej wyszedł. Ze mną już wszystko dobrze, a słupek został wymieniony. (śmiech) Miałem pęknięte dwa żebra, ale już nie ma śladu.

Nie mogłeś pomóc drużynie na boisku, a tak niewiele zabrakło do tego, żeby Lechia zagrała w pucharach. Ciężko było oglądać ostatnie mecze sezonu z trybun?

To właśnie bolało mnie najbardziej. Ta niemoc, kiedy oglądałem mecze z trybun bądź w telewizji. A efekt końcowy boli mnie podwójnie, bo tak niewiele zabrakło, żebyśmy pokazali się w Europie. Śmiem twierdzić, że gdybym był zdrowy, to byśmy zagrali w europejskich pucharach.

Poprzedni sezon nie był dla Ciebie najszczęśliwszy, bo trochę meczów straciłeś przez urazy.

To prawda, w minionym sezonie rozegrałem tylko 52 procent ze wszystkich minut, dodatkowo opuściłem aż osiem spotkań ze względu na kontuzje. Pierwszy uraz był mechaniczny, bo miałem zbity mięsień czworogłowy. Drugi też mechaniczny, bo zderzenie ze słupkiem. Na takie kontuzje człowiek często nie ma wpływu, to był pech. Na szczęście nie było urazów mięśniowych i jak już wracałem to fizycznie czułem się dobrze przygotowany do sezonu. W pierwszej części sezonu zazwyczaj wchodziłem z ławki, a w drugiej części trener znalazł mi miejsce na skrzydle. Jestem na pewno zawiedziony moimi minutami na boisku i liczbami, bo wiem, że byłyby zdecydowanie lepsze.

To najbliższy sezon będzie należał do Ciebie?

Życzę tego Łukaszowi Zwolińskiemu, bo wiem, jak ciężko pracuje, żeby przyszły sezon był jego.

Trener Piotr Stokowiec na podsumowaniu poprzedniego sezonu mówił, że jesteś dla niego napastnikiem. Na podstawie początku przygotowań widzisz, że trener postawi na Ciebie na Twojej nominalnej pozycji?

Od samego początku mówiłem i powtarzałem to samo. Najlepiej czuję się na pozycji numer dziewięć. Mimo tego cieszę się, że grając na skrzydle dalej pomagałem drużynie, strzelałem bramki i stwarzałem sobie sytuacje. Człowiek uczy się i rozwija przez całe życie i to też była dobra lekcja dla mnie która tylko może mnie jeszcze bardziej rozwinąć jako piłkarza.

CZYTAJ TAKŻE: Jakie zmiany zajdą latem w kadrze Lechii Gdańsk?

Nie pytałeś Flavio Paixao, kiedy wybiera się na emeryturę?

Nie, nie pytałem. Taki już jestem. Przyszedłem tu by grać w pierwszym składzie, strzelać bramki, mam swoje ambicje, cele i tego nie zmienię. Flavio to legenda klubu i dobry piłkarz. Uważam, że samym swoim doświadczeniem bardzo dużo daje drużynie, a szczególnie młodym zawodnikom którzy mogą go obserwować na co dzień w treningu.

Ilkay Durmus i Miłosz Szczepański to piłkarze, którzy mogą pomóc Lechii?

Ciężko mi powiedzieć. Miłosz miał we wtorek testy i nie trenował, a Ilkay jest po pierwszym treningu. Potrzeba czasu, a liga wszystko zweryfikuje. Cieszę się, że przychodzą nowi zawodnicy, bo potrzebujemy wzmocnień, żeby bić się o jak najlepszą pozycję. Z wąską ławką to nie jest możliwe.

Lechia ma potencjał, żeby walczyć o ligowe podium w tym składzie?

Żeby grać o podium na każdej pozycji musi być rywalizacja. Wtedy każdy się rozwija i idzie do przodu. Tak jak powiedziałem wcześniej, musimy się wzmocnić, a nie tylko uzupełnić kadrę.

Jakub Świerczok w poprzednim sezonie był najlepszym polskim strzelcem w Ekstraklasie. Możesz z nim powalczyć?

Oczywiście. Jakbym w poprzednim sezonie strzelał karne i miał trochę więcej szczęścia ze zdrowiem to kto wie, może Zwoliński miałby więcej goli niż Świerczok. Wtedy można byłoby gdybać.

Trener Paulo Sousa potrafi dostrzec zawodników z polskiej ligi, o czym przekonał się wspomniany Świerczok…

Dokładnie i to jest kolejny zastrzyk motywacji. Trener reprezentacji pokazał, że odważnie powołuje zawodników wyróżniających się w lidze. Gra w reprezentacji to moje marzenie numer jeden, a na marzenia się nie czeka tylko trzeba robić wszystko, żeby je realizować.

Jak jesteśmy przy EURO 2020, to jak oceniasz dotychczasowe mecze Polaków i szanse ze Szwecją?

Pokazaliśmy w meczu z Hiszpanią, że jesteśmy zespołem z charakterem i z takim zaangażowaniem mamy na tyle wartościowych zawodników, żeby wygrać. Uważam, że pokonamy Szwedów 2:0.

Kto Twoim zdaniem zostanie mistrzem Europy?

Przed turniejem byłem za Francją. Teraz widzę, że kapitalnie grają Włosi i Belgowie. Także ktoś z tej trójki. Mogą zagrać z Polską w finale. (śmiech)

Polska zremisowała 1:1 z Hiszpanią w "meczu o wszystko". Biało-Czerwoni wciąż z szansami na wyjście z grupy!

Wideo

Materiał oryginalny: Łukasz Zwoliński: Gdybym był zdrowy, to Lechia Gdańsk zagrałaby w europejskich pucharach. To boli mnie najbardziej - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie