Mam nadzieję, że NOMUS będzie miejscem żywej wymiany dzieł, myśli, idei

Materiał informacyjny Muzeum Narodowego w Gdańsku
Dominik Werner North Film
Udostępnij:
Z dyrektorem Muzeum Narodowego w Gdańsku Jackiem Friedrichem rozmawia Grażyna Antoniewicz.

NOMUS - czyli Nowe Muzeum Sztuki początkowo miało być osobną instytucją, muzeum sztuki nowoczesnej.

Jednak z różnych względów to się zmieniło. Przede wszystkim w ostatnich latach w Gdańsku powstało dużo nowych instytucji kulturalnych, bo i ECS, i Muzeum II Wojny Światowej, i Gdański Teatr Szekspirowski. Dlatego zapewne postanowiono nie powoływać jeszcze jednej odrębnej instytucji, ale włączyć NOMUS w większą, istniejącą już strukturę, czyli właśnie w gdańskie Muzeum Narodowe.

Często pytają pana po co jest ten NOMUS, skoro jest Łaźnia w Gdańsku, Gdańska Galeria Miejska itd.?

Muzeum od galerii różni się tym, że gromadzi systematycznie zbiory, konserwuje je, opracowuje. Galeria organizuje jakąś wystawę, która znika i za chwilę te dzieła już są gdzieś indziej. Ogromnym walorem instytucji muzealnej jest to, że muzealna kolekcja jest na miejscu, może być podstawą jakichś badań, działań, także edukacyjnych, można na jej podstawie robić wystawy czasowe. Można ją wypożyczać do innych muzeów w zamian zyskując inne ciekawe prace sztuki współczesnej. Zaczyna być ona w pewnym obiegu, który jest zupełnie inny niż ten galeryjny. I ten wymiar trwałości, długofalowości, to jest coś, co stanowi wielką wartość.

Niektórzy krytykują, że muzea to są takie nieruchawe instytucje...

Jak mówiliśmy, muzea działają w perspektywie długofalowej, stąd może takie przekonanie. Jednak wbrew temu stereotypowi dzisiejsze muzea to często instytucje bardzo aktywne. Mam nadzieję, że taką właśnie, aktywną placówką będzie NOMUS, że będzie to miejsce żywej wymiany dzieł, myśli, idei i ciekawej, wartościowej, niekonwencjonalnej edukacji wokół sztuki współczesnej.

Gdańska Kolekcja Sztuki Współczesnej, to dzieła przekazane Muzeum Narodowemu w depozyt.

Własnością Miasta jest nie tylko kolekcja, ale i zabytkowy budynek na terenach postoczniowych, w którym mieści się NOMUS. Z miejskich pieniędzy został on wyremontowany, zaadaptowany na potrzeby wystawiennicze i przekazany w użytkowanie Muzeum Narodowemu. Miasto jest też właścicielem wspomnianej kolekcji. Od kilku już lat ogłaszany jest corocznie konkurs, w którym każdy kto jest właścicielem dzieła sztuki współczesnej, może zgłosić swoją ofertę. Specjalna komisja dokładnie i wnikliwie się tym ofertom przygląda, wyłaniając te prace, które wydają się najciekawsze. I tak systematycznie, rok po roku kolekcja się powiększa. To, co będziemy pokazywać w NOMUS-ie, to w ogromnej mierze plon tych kilkuletnich starań. Ta kolekcja to przedsięwzięcie wyjątkowe w skali Polski. To jest coś, co pozwala w miarę systematycznie budować zbiory, tworzyć przemyślany, długoterminowy program wystawienniczy, edukacyjny, badawczy, daje szansę, że NOMUS stanie się wkrótce jednym z najważniejszych miejsc poświęconych sztuce współczesnej w naszym regionie, a z czasem może także w szerszej skali. Taką mamy nadzieję.

Ale oczywiście, sama kolekcja jest tylko punktem wyjścia.

Tak, bo dopiero to co zrobimy z tą kolekcją rozstrzygnie o jej wartości. Można mieć wspaniałe obiekty, ale jak się je pozamyka w magazynie, nie będzie się pokazywać ludziom, to one nie będą żyć. Tytuł wystawy, którą pokazujemy na otwarcie NOMUS-u "Kolekcja w działaniu" dobrze wyraża nasze przekonanie, że kolekcja powinna być nie tylko pokazywana, ale że powinna być też przedmiotem namysłu, debaty, dyskusji, interpretacji. Także sporu, kontrowersji, nawet niezgody.

Kuratorką wystawy "Kolekcja w działaniu" jest kierowniczka NOMUS-u Aneta Szyłak.

Od początku Aneta Szyłak jest związana z NOMUS-em. To w dużej mierze jej dziecko i zwieńczenie wieloletnich starań. Ta kolekcja powstawała pod jej okiem. Również wystawę "Kolekcja w działaniu" ona wymyśliła, to jest jej wybór, jej wizja.

Co zobaczymy na tej wystawie?

Oprócz dzieł z Gdańskiej Kolekcji Sztuki Współczesnej jest też kilka obiektów z własnych zbiorów Muzeum Narodowego w Gdańsku, a także depozyty i darowizny od artystów.

Czy jest to splendor dla twórcy, gdy jego prace znajdują się w Gdańskiej Kolekcji Sztuki Współczesnej...

Mam nadzieję, że NOMUS zyska już wkrótce taką rangę, że artyści będą z chęcią przekazywać do zbiorów swoje prace, oby tak było. Bylibyśmy bardzo szczęśliwi. Chociaż wiadomo, że artyści też muszą z czegoś żyć, więc nie mogą tylko darowywać dzieł. Trzeba je też od nich kupować. To również staramy się czynić, nie tylko w ramach Gdańskiej Kolekcji Sztuki Współczesnej finansowanej przez Miasto Gdańsk, ale także w ramach skromnych możliwości samego Muzeum. Ostatnio na przykład zakupiliśmy wartościową dokumentację działań artystycznych Grzegorza Klamana, moim zdaniem najważniejszego gdańskiego artysty wizualnego ostatnich dziesięcioleci.

Od niedawna, bo od zaledwie od kilku tygodni, jest w Muzeum nowa szefowa Oddziału Sztuki Nowoczesnej.

Konkurs na to stanowisko wygrała Małgorzata Ludwisiak. To osoba bardzo doświadczona,w jeżeli chodzi o sztukę współczesną, ceniona zarówno w środowisku kuratorskim, jak i artystycznym. Była związana z tak ważnymi instytucjami, jak Muzeum Sztuki w Łodzi i Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie. Bardzo się cieszę, że teraz związała się z naszym muzeum. Myślę, że niezwykle cenne będzie spojrzenie kogoś, kto bardzo dobrze zna polską sztukę współczesną i kto przez ostatnich kilkanaście lat tej sztuce się przyglądał z bliska, bo w instytucjach, które wręcz współkształtowały obraz nowej polskiej sztuki. Przyjeżdżając do Gdańska wnosi całą tę wiedzę, a równocześnie jako osoba z zewnątrz, będzie odkrywać na nowo sztukę lokalną, patrząc na nią trochę innym okiem i z nową energią.

Kolekcja od początku budzi kontrowersje.

I mam nadzieję, że nadal będzie taka gorąca i... ważna. Zupełnie niedawno mieliśmy w Zielonej Bramie wystawę "Nowa wrażliwość". Była ona niesamowicie ciekawa – znakomite dzieła, czołowe nazwiska niemieckiej awangardy z początków XX wieku. Dzięki czemu mogliśmy tę wystawę pokazać? Dzięki temu, że jeden z dyrektorów muzeum sto lat temu, jeszcze w czasach Wolnego Miasta Gdańska, uznał, że obok troski o sztukę dawną, należy również zadbać o to, co nowe, że warto kupować nie tylko dzieła sprzed dwustu czy trzystu lat, ale też te sprzed lat trzydziestu, dwudziestu czy nawet jeszcze młodsze. I dzięki temu dzisiaj mamy tak wartościowy zbiór. A może w roku 2121 ktoś powie, że dzięki Gdańskiej Kolekcji Sztuki Współczesnej i Muzeum Narodowemu można zobaczyć, jak wyglądała sztuka w Polsce i w Gdańsku sto lat wcześniej. I to jest właśnie wielki walor muzeum.

"Warsaw Show 16" ostatnim sezonem Don Kasjo?

Wideo

Materiał oryginalny: Mam nadzieję, że NOMUS będzie miejscem żywej wymiany dzieł, myśli, idei - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie