Miał być ostatnią szansą na uniknięcie śmierci z rąk Niemców. Cyjanek potasu rodziny ratującej Żydów trafił do Muzeum II Wojny Światowej

Redakcja
Cyjanek potasu, który żołnierze Armii Krajowej ofiarowali polskiej rodzinie ratującej Żydów, nowym eksponatem Muzeum II Wojny Światowej
Cyjanek potasu, który żołnierze Armii Krajowej ofiarowali polskiej rodzinie ratującej Żydów, nowym eksponatem Muzeum II Wojny Światowej Rafał Mrowicki
Do Muzeum II Wojny Światowej trafił nowy niezwykły eksponat. To trzy fiolki cyjanku potasu, które w czasie wojny zostały przekazane polskiej rodzinie z Krakowa, która pomagała ukrywać się Żydom. Trucizna miała być dla nich ostatnią szansą by nie zginąć w męczarniach w momencie znalezienia przez gestapo - za ukrywanie Żydów w Polsce groziła kara śmierci.

Armia Krajowa dostarczyła w czasie II wojny światowej rzeczone trzy fiolki cyjanku potasu rodzinie Pelagii i Adolfa Bergiel-Opala z Krakowa. W czasie wojny ukrywali w swoim domu Żydów. Trucizna miała pomóc im uniknąć okrucieństwa ze strony Niemców, gdyby rodzina trafiła w ręce gestapo. Nie była jednak potrzebna - zarówno rodzina Bergiel-Opala jak i Żydówki, które ukrywały się w ich domu - przeżyła wojnę. Fiolki z substancją zachowały się do dziś. Zostały ofiarowane Muzeum II Wojny Światowej przez 90-letnią dziś Irenę Kopyto - córkę państwa Bergiel-Opala.

Irena Kopyto przez całe dorosłe życie utrzymywała kontakt ze swoimi żydowskimi rówieśniczkami - Julittą i Marią Odrzywolskimi, które po wojnie wyemigrowały do Kanady. Odwiedzały Polskę. Hrabia Odrzywolski i jego żydowska żona byli przed wojną przyjaciółki państwa Bergiel-Opala i sąsiadami z jednej kamienicy przy ulicy Batorego 19. Rodzicie Ireny Kopyto nie zawahali się by pomóc córkom swoich przyjaciół, choć groziła im za to śmierć. Adolf Bergiel-Opala był kawalerem orderu virtuti militari, był piłsudczykiem, przed wojną zajmował się elektryfikacją. Jego żona Pelagia zajmowała się domem, dziećmi oraz wnukami po córce, która zmarła młodo.

Pamiątkę do Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku dostarczyła Magdalena Merta, krewna ofiarodawczyni. Pomógł jej w tym szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych minister Jan Józef Kasprzyk.

- Muzeum to siła symbolu, siła eksponatu, w którym zamknięta jest opowieść - mówił dyrektor Muzeum II Wojny Światowej Karol Nawrocki. - To opowieść o Polakach, którzy w czasie II wojny światowej ratowali Żydów z narażeniem życia. To opowieść o wyborze między śmiercią w męczarniach, która była prognozowana z rąk niemieckich okupantów, a śmiercią spokojną, jaką zapewniał cyjanek potasu. To pokazuje skalę poświęcenia i gotowości do cierpień - dodał. To pierwszy taki eksponat w kilkudziesięciotysięcznych zbiorach muzeum.

- Cyjanek w tych fiolkach rodzinie ukrywającej Żydów przekazała Armia Krajowa - mówiła Magdalena Merta. Miał zabezpieczyć tych ludzi przed okrutnymi męczarniami gdyby wpadli w ręce gestapo. Przetrwał niemal 80 lat, przechowywany przez córkę tych państwa, która jest ofiarodawczynią tego eksponatu. Ja tylko w tym pośredniczę. Sama pamiątka jest cenna przez swoją narrację. Dramatyzm tego, że w ten sposób próbowano oszczędzić ewentualnych cierpień osobom, które ratowały Żydów, jest wiedzą, którą powinno się szerzyć. Polska była w specjalnej sytuacji. We Francji za ukrywanie Żydów dostawano mandat, w Polsce karano śmiercią. Ofiarodawczyni sama była wtedy dzieckiem. Pamiętała, że mama nie pozwalała tym żydowskim dziewczynkom wychodzić na balkon. Pojęła sens tej grozy i tego co się wówczas działo dopiero później - dodała.

Dyrektor Karol Nawrocki zapowiedział analizę substancji przez naukowców muzeum. Ma to pomóc w ustaleniu m.in. ile osób mogło skorzystać z tej trucizny. Zdaniem jednego z pracowników naukowych placówki, substancja obecnie - po tylu latach - nie powinna być groźna dla życia. Proces, któremu uległa, zostanie dopiero zbadany.

Ze względu na trwający spór sądowy dot. wystawy stałej z poprzednią dyrekcją Muzeum II Wojny Światowej, nowo pozyskany artefakt nie trafi na razie na ekspozycję. Po korzystnym dla obecnej dyrekcji wyroku sądu, będzie ona mogła dokonywać kolejnych zmian w wystawie stałej. Dyrektor Karol Nawrocki powiedział, że chciałby by nowy eksponat znalazł się w części wystawy poświęconej ratowaniu Żydów przez Polaków, m.in. przez rodzinę Ulmów z Markowej.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie