MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Na Kaszuby powracają gwiżdże, gwiazdki, paneszki

Piotr Piotrowski
Wielobarwne pochody przemierzają kaszubskie wsie w okresie świątecznym
Wielobarwne pochody przemierzają kaszubskie wsie w okresie świątecznym fot. Magdalena Damps
Z roku na rok zaczyna być widoczny renesans tradycji - na kaszubską wieś z hukiem, gwarem, śpiewem powracają stare zwyczaje. I chętnych do ich kultywowania nie brakuje.

Kaszubskie Boże Narodzenie

Kaszuby są miejscem, gdzie od wieków żyją ludowe tradycje związane z czasem Bożego Narodzenia. Tutaj okres pomiędzy Bożym Narodzeniem a Świętem Trzech Króli nosi nazwę Gòdë. To okazja do świętowania, ale także innych aktywności prezentujących tradycję. Wśród nich jest gwiôzdka. Jest to grupa kilku, czasem kilkunastu przebierańców odwiedzających domy podczas Wigilii. Nadejście gwiôzdki zwiastuje dźwięk dzwonków, który rozlega się w okolicy.

Na przedzie pochodu idzie zazwyczaj dwóch tzw. prowodyrów z umalowanymi twarzami, ubranych w kolorowe stroje. Pukają oni do drzwi i pytają gospodarzy: „Chceta wa przëjąc gwiôzdkã?”. Po otrzymaniu zgody cała grupa wchodzi do domu, śpiewa kolędy, recytuje wiersze o narodzeniu Chrystusa i tańczy.

O szczegółach tego świątecznego wydarzenia opowiada mi Eugeniusz Pryczkowski, kaszubski działacz i dziennikarz, autor kilkudziesięciu książek, kilkuset tekstów piosenek oraz kilku tysięcy artykułów prasowych o kaszubszczyźnie.

- Kolędnikom towarzyszą muzykanci grający na akordeonie, harmonii, bębnie, a niekiedy także skrzypcach i trąbie. W nagrodę za swój występ gwiôzdka dostaje od domowników drobne pieniądze, swojską kiełbasę albo ciasto - mówi E. Pryczkowski. Innym rodzajem tradycyjnej przebieranki są gwiżdże, odwiedzający mieszkania w noc sylwestrową. Zajmują się w czasie swej wędrówki robieniem psikusów gospodarzom. W czasie występu są śmiechy, piski, ogólny harmider. Kozioł goni domowników, koń rży i tańczy, kominiarz wymiata sadzę z komina i smaruje nią kogo popadnie, bocian obszczypuje dziewczyny i wybiera jedzenie z garnków, a Pùrtk, czyli diabeł, zagląda w każdy kąt, podjada smakołyki i kłuje wszystkich naokoło widłami. W orszaku gwiżdżów są jeszcze strëch i baba, czyli dziadowie, śmierć z kosą oraz niedźwiedź ciągnięty przez Żyda lub Cygana. Na czele pochodu stoi policjant. Pierwowzorem tej ostatniej postaci i całego zwyczaju gwiżdżów jest stróż nocny, który dawniej chodził po wsi i za pomocą gwizdka nawoływał do gaszenia świateł oraz zamykania okien. Obecnie zarówno gwiôzdka, jak i gwiżdże są praktykowane na Kaszubach równolegle. - Elementy obu tradycji wymieszały się, a barwne orszaki trudno od siebie odróżnić. Dawniej przebierańcy byli też bardziej odważni. Po ich wizycie trzeba było kilkanaście minut poświęcić na dokładne sprzątanie, choć zdarzało się im przeginać - dodaje E. Pryczkowski.

Paneszki na Kaszubach

O podobnej tradycji na północnych Kaszubach mówi się paneszka. Okres od końca adwentu do Trzech Króli to na Nordzie również czas wędrówek grup kolędników przebierańców. To tradycja autentyczna, przekazywana z pokolenia na pokolenie, a nie zrekonstruowana. W każdej miejscowości grupy były różnie nazywane. W Żelistrzewie, Połchowie, Połczynie, Smolnie - paneszki, w Gnieżdżewie - barany.

W zależności od terminu występów różny był też skład grupy. Na czele korowodu odwiedzającego mieszkańców miejscowości w Wigilię stał gwiżdż lub gwiazdor, pełniący rolę przewodnika pozostałych przebierańców. Byli to: koza, baran, bocian, niedźwiedź, jeździec na koniu, dziad i baba, policjant, Cygan, diabeł, śmierć, anioł i kominiarz. Były też lokalne, dodatkowe osobliwości, jak zastępujące niedźwiedzia małpa albo wielbłąd. Grupie zawsze towarzyszył też muzykant z akordeonem.

Takie zespoły dawały improwizowane przedstawienie polegające na naśladowaniu głosów zwierząt oraz prezentowaniu zachowań typowych dla tego, za kogo kto się przebrał.

- To bardzo stare tradycje na Kaszubach. Opisywane już w XVIII w., ale z pewnością mające starszy rodowód. Jedna z wersji mówiących o powstaniu tej tradycji odnosi ją do wizyty zwierząt w stajence w Betlejem. Miały to być pierwsze istoty, które odwiedziły narodzonego Boga - tłumaczy mi Józef Roszman, kaszubski gawędziarz z Żelistrzewa.

Co roku wraz z sołtysem jeszcze w czasie adwentu rozpoczynają przygotowania do przemarszu przez wieś. Ćwiczą teksty widowiska i poszczególne pieśni aktorów biorących udział w paneszce. W Wigilię przychodzi czas na pierwszy występ.

- Wszystko odbywa się pośród psot i figli, jest gwarno i wesoło. Szczególnie dla najmłodszych aktorów to wielka atrakcja. Jak mówią, to zdrowa, kaszubska alternatywa dla Halloween. Kolędnicy składają gospodarzom życzenia i śpiewają kolędy. W zamian za to otrzymują pieniądze i smaczne podarki. W czasie jednej paneszki zbieramy ponad 2 tys. zł, które potem przeznaczamy na półkolonie w czasie ferii - mówił mi sołtys wsi Szymon Dettlaff.

Po zakończeniu wigilijnej paneszki spala się przyodziewek niedźwiedzia, zrobiony ze słomy i suchych grochowin, by ostatecznie wypędzić ze wsi złe moce. W Żelistrzewie korowód wędruje w Wigilię do północy. Potem jej uczestnicy udają się na pasterkę.

W Wigilię na Kaszubach zawsze obowiązywał post. Podczas wieczerzy podawanych było 9 potraw, na stole królowały kluski z suszem owocowym, kapusta z grzybami i ryby. Na Nordzie były też zupa brzadowa, czyli z owocowego suszu, obowiązkowe śledzie i węgorz. Siano znajdowało się na stole, a przed końcem XIX w. jego snopek zastępował choinkę. Co ciekawe - nieznany był opłatek.

- Tę tradycję nasza rodzina przyjęła dopiero w latach 60. XX w. poprzez małżeństwa z osobami z innych części Polski. W naszym domu przez lata składało się życzenia świąteczne, ale nie towarzyszyło temu łamanie opłatka - tłumaczy J. Roszman.

Dawniej w dniu wigilijnym istniał niepisany zwyczaj niepożyczania czegokolwiek sąsiadom.

Wierzono, że ma to zapobiegać kłótniom oraz chorobom zwierząt w najbliższym roku. Dlatego też przed wspomnianym dniem starano się oddawać wszystkie pożyczone przedmioty.

ZOBACZ TEŻ:
Paneszki w Żelistrzewie. Sołtys Szymon Dettlaff wskrzesił świąteczną tradycję w gminie Puck | ZDJĘCIA, WIDEO

W nadmorskich stronach Kaszub rybacy skupieni w maszoperiach, czyli spółdzielniach, które konkurowały z kutrami „kwakrów”, czyli miejscowych niemieckich rybaków, schodzili się w święta u swojego szypra, omawiając ważne dla tych związków sprawy. Obecne były także kobiety i młodzież.

- Na stołach pojawiało się piwo w dużych ilościach, również mocniejsze trunki, obowiązkowe były solony i wędzony węgorz oraz cała obfitość bałtyckich ryb. Czasem nawet grywano w karty, ale spotkania miały charakter poważny i nie odbywały się tańce. Dzielono tak zwany part, czyli nadwyżki finansowe wypracowane przez rybaków. Nowych, młodych rybaków, sprawdzonych w poprzednim roku na morzu, przydzielano szyprom do załóg - przypomina zapomnianą tradycję Józef Roszman.

Choć zwyczaj ten już nie jest kultywowany, kaszubskie tradycje - gwiôzdki i paneszki odżywają.

- Na Nordzie widzimy z roku na rok szereg takich inicjatyw. Powołują je do życia sami mieszkańcy. Szukają w rodzinnych historiach, zapiskach, miejscowych tradycjach. Tak powróciliśmy z pełną mocą do naszej paneszki - dodaje Józef Roszman.

Kaszubom z Nordy z pomocą przychodzi też Narodowy Instytut Dziedzictwa - dofinansowuje inicjatywy kultywujące regionalne, odchodzące w niepamięć tradycje.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Tomasz Adamek na gorąco komentuje swój pierwszy występ we freakach

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Na Kaszuby powracają gwiżdże, gwiazdki, paneszki - Dziennik Bałtycki

Wróć na gdansk.naszemiasto.pl Nasze Miasto