Po całej ziemi chwała. Powstanie film o Polakach pomagających Ukrainie. Stworzy go Krzysztof Puternicki, gdański filmowiec dokumentalista

Dariusz Olejniczak
Dariusz Olejniczak
Powstanie film o Polakach pomagających Ukrainie. Stworzy go Krzysztof Puternicki, gdański filmowiec dokumentalista
Powstanie film o Polakach pomagających Ukrainie. Stworzy go Krzysztof Puternicki, gdański filmowiec dokumentalista Fot. Marcin Hanke
„Po całej ziemi chwała” - taki tytuł nosić będzie film, nad którym pracuje Krzysztof Puternicki, gdański filmowiec dokumentalista, zaangażowany w niesienie pomocy humanitarnej ukraińskim cywilom. Będzie to pełnometrażowa produkcja, a zdjęcia do niej rozpoczną się pod koniec września na Ukrainie.

Jaki masz pomysł na ten film, jaki będzie jego motyw przewodni?

Osią filmu będą podróże z polskimi ekipami, które na Ukrainie pomagają ludności cywilnej, i które przywożą pomoc rzeczową z Polski. Teraz już mniej się o tym mówi w mediach, ale takich ludzi nadal jest bardzo wielu. Od pierwszych dni wojny są tam, albo kursują między Polską a Ukrainą. Znam przypadek człowieka, który miał doskonałą, świetnie płatną pracę, a już trzy dni po napaści Rosji zostawił wszystko i pojechał tam, żeby pomagać. Stracił pracę, został zwolniony, ale mimo to nadal wozi pomoc dla potrzebujących. Inny, wprawdzie pracę zachował, bo ma wyrozumiałe szefostwo, ale jest na urlopie bezpłatnym i też pomaga na miejscu potrzebującym. Mówiąc o tych przykładach, chcę pokazać ten najważniejszy motyw - jesteśmy jednym z najbardziej sprawiedliwych, empatycznych i wspierających ludzi w potrzebie, narodów na świecie. Zawsze jesteśmy gotowi nieść pomoc, a w razie konieczności walczyć o wolność swoją i innych. Ważnym elementem obrazującym to, o czym mówię, jest choćby wystąpienie Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi w 2008 roku. Chcę w filmie odwołać się jednak do znacznie starszych, historycznych przykładów, jak losy polskich legionistów wysłanych przez Bonapartego na Haiti do tłumienia powstania miejscowej ludności, a którzy w krótkim czasie przeszli na stronę powstańców. Takich przykładów jest w naszej historii całkiem sporo.

Czy o naszej postawie, jako narodu, będziesz rozmawiał tylko z Polakami?

Będę rozmawiał z pomagającymi Polakami, ale także z Ukraińcami. Podjąłem też starania, które teraz są mocno zaawansowane i być może doprowadzą do rozmowy z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Chcę go zapytać między innymi o to, jak postrzega Polskę na tle innych krajów zaangażowanych w mniejszym lub większym stopniu we wspieranie Ukrainy. I nie chodzi mi o nadymanie się, puszenie się tym, jacy jesteśmy świetni. Zależy mi raczej na pokazaniu tego naszego wsparcia udzielanego walczącemu krajowi jako naturalnego elementu polskiej tożsamości, polskości po prostu.

Mówisz o tym elemencie polskości, a równocześnie od lat jest tak, że nasza postawa jest przez niektóre kraje umniejszana lub wręcz deprecjonowana...

Myślę, że nie musimy nikogo do siebie przekonywać. Po prostu robimy swoje, jednak nie jesteśmy zawieszeni w próżni, funkcjonujemy w określonym kontekście. Nasza postawa wpisuje się w geopolitykę i nie zawsze, nie wszystkim naszym sąsiadom, czy nawet krajom położonym nieco dalej, odpowiada. Chodzi oczywiście o tę geopolitykę opartą na ekonomii, czy wręcz na ekonomii cła, bo przecież Rosja zawsze chciała przynależeć do Zachodu, a z kolei Zachód chciał mieć dobre relacje gospodarcze i polityczne z Rosją, chciał być z nią w sojuszach, a my staliśmy pośrodku i zawsze w obronie słabszego. To jest dla obu stron frustrujące i działa destruktywnie.

Masz jakiś wzorzec, wzór Polaka oddanego niesieniu pomocy innym, wpisującego się w ten element naszej tożsamości?

Dla mnie tym elementem naszej tożsamości, opartym na wartościach chrześcijańskich, między innymi na skromności i pokorze, jest postać i dokonania rotmistrza Witolda Pileckiego. To był człowiek orkiestra, jeśli chodzi o działalność społeczną, charytatywną. Nie zabiegał o korzyści i uznanie, ale ze względu na swoje zaangażowanie społeczne znany był w całej Polsce. A potem dobrowolnie „pojechał” do Auschwitz.

Ty sam organizowałeś konwoje z pomocą humanitarną dla Ukraińców, czy to wtedy postanowiłeś, że nakręcisz film o Polakach niosących pomoc walczącej Ukrainie?

Tak. Spędziłem na Ukrainie w sumie półtora miesiąca i właśnie podczas tych wyjazdów, konwojów z pomocą humanitarną zainspirowali mnie ludzie, których tam spotkałem, nasi rodacy pomagający miejscowej ludności. Oni rzucili wszystko, zaczęli działać i robią dobrą robotę do dziś.

Jak będzie wyglądać praca nad filmem? To nie będzie zwykły wyjazd na zdjęcia, ale działania w kraju ogarniętym wojną.

Normalnie jest tak, że jeździmy czteroosobową ekipą. Teraz będzie nas trójka. Pojedziemy własnym samochodem, ale będziemy też przemieszczać się z naszymi rodakami wożącymi pomoc. Wszystko potrwa trzy tygodnie. No, a potem już będzie montaż, który zajmie jakieś dwa miesiące bardzo intensywnej pracy. Chcemy, żeby film był gotowy na 24 lutego przyszłego roku.

Jak Ukraińcy postrzegają nas i nasze zaangażowanie po ich stronie?

Byłem na Ukrainie w 2019 roku, kiedy już zaczynało się robić gorąco i mówiono o możliwości agresji rosyjskiej na pełną skalę. Wtedy wszystkie ukraińskie telewizje przypominały przemówienie Lecha Kaczyńskiego z Gruzji. Czuć było, że oni popierają jego słowa i popierają postawę Polski wobec Rosji. A to, co działo się już po ataku Rosji na Ukrainę, to było niesamowite. W tych tragicznych okolicznościach oni byli nam niezwykle wdzięczni. Miałem taką sytuację, że trafiliśmy na punkt kontrolny głęboko na południu, w okolicach Mikołajewa. Ci ludzie mieli nie tylko ukraińskie flagi, ale także czerwono-czarne, wręcz owijali się nimi. A jedne z nich, bodaj największy miał naszywkę z wizerunkiem Bandery. I właśnie ten największy podszedł do mnie w pewnym momencie, wyciągnął mnie z samochodu przez okno, zaczął ściskać i rozpłakał się, bo jego żona i dzieci były bezpieczne w Polsce, w polskiej rodzinie. Podobnych zdarzeń jest mnóstwo, a kiedy widzą polski paszport, to po prostu zaczynają nam, Polakom, dziękować. Wiem od innych dziennikarzy, którzy relacjonują tę wojnę, że Ukraińcy mają świadomość zakresu pomocy, jakiej im udzielamy. Marcin Wyrwał i Tomek Grzywaczewski mówią, że oni teraz nie mogą się nachwalić polskiej broni. Są zachwyceni i wszędzie tej broni używają. Powstała nawet piosenka o polskich haubicach Krab. Ukraińcy dziękują nam za wsparcie, ale równocześnie, bez cienia pretensji, przypominają, że walczą także w naszej obronie.

ZOBACZ TEŻ:
"Mała Ukraina" przy Grunwaldzkiej 5. Śniadanie polsko-ukraińskiego zespołu wolontariuszy, działającego na rzecz Ukrainy. ZDJĘCIA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gdansk.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie