Prokuratura cofnęła akt oskarżenia przeciw kierowcy „homofobusa”, ale i tak grozi mu sąd i wyrok

Jacek Wierciński
Jacek Wierciński
Prokuratura postanowiła cofnąć z sądu akt oskarżenia przeciw kierowcy „homofobusa”. Jednak mężczyzna wciąż może trafić na ławę oskarżonych za zniesławienie i czyn chuligański. Wszystko leży w rękach działaczy, którzy zgłosili popełnienie przestępstwa, a prowadzącemu auto z hasłami zarzucającymi osobom nieheteroseksualnym m.in. pedofilię i molestowanie dzieci, może grozić grzywna lub ograniczenie wolności.

Na ławie oskarżonych zasiąść miał kierowca furgonetki, która na plandece prezentowała takie hasła jak m.in: „Pederaści żyją średnio 20 lat krócej”, „Czyny pedofilskie zdarzają się wśród homoseksualistów 20 razy częściej”, „70 proc. procent zachowań na AIDS dotyczy pederastów” oraz „91 proc. dzieci wychowywanych przez lesbijki i 25 proc. wychowywanych przez pederastów jest molestowanych”.

Należący do fundacji „Pro - Prawo do Życia” samochód nie zniknął z przestrzeni publicznej i gdy w piątek 25.09.2020 r. pojawił się na ulicach Trójmiasta, doszło do kilku incydentów, a działaczka, usiłująca zamazać wypisane na furgonetce hasła, została zaatakowana przez kierowcę pojazdu gazem pieprzowym. Tymczasem już wcześniej Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście wycofała skierowany do Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe akt oskarżenia, którego poniższy fragment publikowaliśmy w lipcu:

„W okresie pomiędzy 14 lutego, a 1 marca 2019 roku w Gdańsku, w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, działając publicznie, bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego, pomówił osoby o orientacji homoseksualnej o takie zachowanie i właściwości, które mogły poniżyć te osoby w opinii publicznej w ten sposób, że we wskazanym powyżej okresie poruszał się po Gdańsku pojazdem [...], na którym znajdowały się banery zawierające hasła pomawiające osoby homoseksualne oraz tego rodzaju pomawiające treści przekazywał przez system nagłośnienia znajdujący się w pojeździe, czym działał na szkodę Stowarzyszenia na rzecz Osób LGBT „Tolerado” i [tu wymienione są nazwiska działaczy – dop. red.]”

Przed wakacjami śledczy uznali, że mężczyzna dopuścił się zagrożonego karą grzywny i ograniczenia wolności zniesławienia, które stanowiło czyn ciągły i zarazem chuligański. Teraz zmienili zdanie.

- Decyzja o cofnięciu aktu oskarżenia została podjęta przez prokuratora po ponownej analizie materiału dowodowego – relacjonuje prokurator Grażyna Wawryniuk, pełniąca funkcję rzeczniczki prasowej Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. - W sprawie tej nie zostało wydane polecenie służbowe cofnięcia aktu oskarżenia – dodaje dopytywana o ewentualne naciski „z góry”.

To pytanie jest zasadne o tyle, że prokuratura stanowi hierarchiczną strukturę, a jej zwierzchnikiem pozostaje prokurator generalny, Zbigniew Ziobro – konserwatywny polityk znany z niechęci i braku przychylności dla LGBT.

Jak się jednak dowiadujemy, wcale nie musi to automatycznie oznaczać zakończenia sprawy.

„Cofnięcie aktu oskarżenia przez oskarżyciela publicznego nie pozbawia uprawnień oskarżyciela posiłkowego. Pokrzywdzony, który uprzednio nie korzystał z uprawnień oskarżyciela posiłkowego, może w terminie 14 dni od powiadomienia go o cofnięciu przez oskarżyciela publicznego aktu oskarżenia oświadczyć, że przystępuje do postępowania jako oskarżyciel posiłkowy”

- czytamy w kodeksie postępowania karnego.

- Decyzja o wycofaniu aktu oskarżenia pokazuje, że organy państwa nie zamierzają przeciwdziałać narastaniu nienawiści w stosunku do osób LGBT. Jestem zaskoczony dużą kreatywnością prokuratury jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego, a tym bardziej teraz. Szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się umorzenia, ale nie złożenia aktu oskarżenia do sądu, a później cofnięcia. Sprawa ciągnie się od lutego 2019 roku, mamy wrzesień 2020 r. Minęło kilkanaście miesięcy, co pokazuje jak bardzo organy ścigania odsuwają ten problem – mówi prezes Stowarzyszenia Tolerado, Jacek Jasionek, który w sprawie ma status pokrzywdzonego. - Zastanowimy się, czy przystąpić do sprawy jako oskarżyciele posiłkowi, muszę o tym porozmawiać z pozostałymi osobami, które złożyły zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa – dodaje.

Jak słyszymy od prawników, w przypadku, jeśli aktywiści, pomimo braku wsparcia oskarżyciela publicznego, pójdą do sądu, to będzie on mógł rozpatrywać tę sprawę. Co ciekawe, stroną może w niej pozostać również prokurator, którego potencjalna rola jednak – w kontekście wycofania oskarżenia – pozostaje zagadką, bowiem zamiast tradycyjnego stanowiska oskarżenia, może on reprezentować na sali funkcję tzw. rzecznika interesu publicznego.

Tymczasem w piątek 25.09.2020 r., budzący skrajne emocje samochód, znów pojawił się w Trójmieście. W Sopocie został zatrzymany przez Straż Miejską i policję, czego efektem ma być wniosek o ukaranie go za używanie urządzeń nagłaśniających w przestrzeni publicznej, a w Gdańsku był kilka razy zablokowany na jezdni przez pieszych. Kierowca auta powiedział policjantom, że „grupa osób pomalowała sprejem jego samochód, on został zaatakowany, a gdy w obronie użył gazu pieprzowego, osoby się rozbiegły”.

Nie zgłosił jednak wniosku o ściganie sprawców za zniszczenie mienia. Wkrótce później w mediach społecznościowych, na profilu stowarzyszenia „Tolerado” pojawił się wpis „[…]działaczka społeczna z Gdańska, potraktowana gazem pieprzowym przez kierowcę pogromobusa, w trakcie próby obywatelskiego zatrzymania” zilustrowany zdjęciem obrażeń wywołanych na twarzy aktywistki przez gaz. Kobieta zgłosiła sprawę na komisariacie i w mediach publicznie potwierdziła, że usiłowała zamazać hasła na samochodzie.

- Policjanci sprawdzają okoliczności tego zdarzenia oraz ustalają świadków i dalsze decyzje procesowe zostaną podjęte po przeanalizowaniu zgromadzonych materiałów

– relacjonował wówczas asp. sztab. Mariusz Chrzanowski z Komedy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Według naszych ustaleń, za kierownicą pojazdu zasiadał tym razem najpewniej inny mężczyzna. Jednak gazu użył prawdopodobnie pasażer furgonetki. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.

Protest pielęgniarek. Wysoka średnia wieku i niskie płace

Wideo

Materiał oryginalny: Prokuratura cofnęła akt oskarżenia przeciw kierowcy „homofobusa”, ale i tak grozi mu sąd i wyrok - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie