Radny Kacper Płażyński zorganizował konferencję pod Domem Grassa. Interweniował w sprawie warunków mieszkaniowych 70-letniej gdańszczanki

Karol Uliczny
Radny Kacper Płażyński interweniujeł w sprawie warunków mieszkaniowych 70-letniej gdańszczanki Karol Uliczny
Gdańszczanka Maria Wucka walczy o godne warunki do życia. Trzy lata temu 70-latkę eksmitowano z budynku przy ul. Sierocej, obecnie tzw. Domu Chodowieckiego i Grassa, czyli przyszłego centrum kulturalno-artystycznego. Lokal, który zaproponowano w zamian, to - jak mówi kobieta - zagrzybiona ruina. Wszystko przez techniczny błąd, do którego doszło jeszcze na etapie remontu.

70-latka mieszkała przy ul. Sierocej 6 od urodzenia. Obiekt odbudowywał po wojnie m.in. jej ojciec Paschalis Starszuk, uczestnik walk kampanii wrześniowej. W 2016 r., wraz z kilkudziesięcioma innymi rodzinami, zmuszona była opuścić budynek, który miasto postanowiło przeznaczyć na centrum kulturalno-artystyczne. Marii Wuckiej proponowano w zamian dwa lokale, ale żaden nie był w stanie spełnić standardów należnych osobie z pierwszą grupą inwalidzką. W końcu, na 1,5 roku trafiła do ośrodka Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta w Gdańsku.

- Jest mi przykro, bo zostałam jak bezdomny człowiek - mówiła podczas piątkowej konferencji prasowej zorganizowanej przez radnego PiS Kacpra Płażyńskiego przy ul. Sierocej. - Ostatecznie znaleziono mi mieszkanie przy ul. Królikarnia. Bardzo ładne. Niestety po kilku tygodniach na podłodze zaczęła zbierać się woda. Okazało się, że w trakcie wcześniej przeprowadzonego remontu doszło w do usterki hydraulicznej. W ściany wszedł grzyb.

Maria Wucka twierdzi, że ekipa naprawcza skuła zagrzybione tynki, odcięła wodę w kuchni, po czym… znikła. W połowie ub. roku, po kilku interwencjach, wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak zapewnił pisemnie, że remont zostanie przeprowadzony najpóźniej do końca października 2018 r. Jednak do dziś, nic takiego się nie wydarzyło.

Czy to jest sprawiedliwa polityka miasta? Czy tak się dotrzymuje słowa? Dlaczego tych, których powinniśmy honorować wyrzuca się na bruk, a w to miejsce upamiętnia się ludzi, wielkich pisarzy, ale chyba jednak nie tak wielkich dla naszego miasta

- Pani musi mieszkać w takich warunkach z 80-letnim mężczyzną, nad którym ma opiekę prawną – mówił Kacper Płażyński, do którego z interwencją zgłosiła się gdańszczanka. - Teraz panią nagabuje się do tego, by powróciła do CTUS w Gdańsku, by później, po kilku miesiącach przeprowadziła do innego miejsca. Czy to jest sprawiedliwa polityka miasta? Czy tak się dotrzymuje słowa? Dlaczego tych, których powinniśmy honorować wyrzuca się na bruk, a w to miejsce upamiętnia się ludzi, wielkich pisarzy, ale chyba jednak nie tak wielkich dla naszego miasta. Czy to są miejskie priorytety? – pytał podczas konferencji miejski radny. Zapewniał, że będzie interweniować w tej sprawie w gdańskim magistracie.

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Przegląd najważniejszych wydarzeń ostatnich dni:

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Robert

Stare zagrania urzędników , byle później .

Czemu z ul.Chmielną , Wajdeloty nie czekano .

Dodaj ogłoszenie