Radny straszy gdańszczankę prokuraturą za wysyłanie maili

Ewelina Oleksy
archiwum DB
Paweł Czerniewski, gdański radny PO, straszy mieszkankę Gdańska prokuraturą, za... wysyłanie mu - jak mówi - spamu. Beata Esden-Tempska ze Stowarzyszenia Nasze Jelitkowo, autorka maili, które podniosły ciśnienie radnemu, jego zachowaniem jest oburzona.

- Osoba publiczna, którą jest radny, nie powinna tak reagować. Myślałam, że nasi radni podają służbowe maile po to, by mieszkańcy mieli z nimi łatwiejszy kontakt, a nie by były narzędziem do grożenia - mówi kobieta. Esden-Tempska maile do wszystkich gdańskich radnych wysyła, jak podkreśla, sporadycznie.

Adamowicz apeluje o walkę z agresją po lekturze gorzkich maili do magistratu

- Raz na jakiś czas, gdy znajdę w internecie coś, co dotyczy bulwersującej sprawy. Tylko pan Czerniewski zareagował na to w tak dziwny sposób - wskazuje.
Do ostrej wymiany zdań między radnym a gdańszczanką doszło, gdy na służbowe skrzynki radnych kobieta wysłała link z informacją o listach człowieka, który podpalił się pod kancelarią premiera Donalda Tuska. Czerniewski w odpowiedzi najpierw poprosił o zaprzestanie "wysyłania spamu". Esden-Tempska poradziła mu więc, by zmienił ustawienia swojej poczty tak, by sama oznaczała przychodzące od niej wiadomości jako spam. - Radny najwyraźniej jednak tego nie zrobił, bo po kolejnym mailu, jaki do niego dotarł, zagroził mi prokuraturą - mówi Esden-Tempska.

"Irytuje mnie czyszczenie poczty z pani maili i jestem ciekaw, jak długo będę musiał to znosić, żeby prokuratura uznała pani zachowanie za przestępstwo uporczywego nękania" - napisał jej zirytowany Czerniewski.

Radny zapewnia, że maile od mieszkańców nie działają mu na nerwy. - Natomiast pani Esden-Tempska wysyłała mi korespondencję, która nie dotyczy wykonywania mandatu radnego ani spraw miejskich. To były przeglądy informacji politycznych, dodatkowo słane często, dlatego nie życzyłem sobie tego - tłumaczy Czerniewski. - Nie mam nic przeciwko temu, by mieszkańcy zwracali się do mnie z prośbami o interwencję, a w niektórych przypadkach byłem jedynym radnym z okręgu, który szybko na te sygnały reaguje - dodaje.

Piotr Spyra, dyrektor Biura Rady Miasta Gdańska, tłumaczy, że radni służbowe maile i laptopy mają po to, by można im było słać wszelkie dokumenty, które wcześniej drukowano.

- Chodzi o oszczędność papieru i szybszy obieg dokumentów - mówi Spyra. - Oczywiście, jeżeli radny podaje swój mail do publicznej wiadomości, to może się też kontaktować przez niego z mieszkańcami, ale to już jest indywidualna decyzja. Ludzie do radnych wypisują różne rzeczy, ale nie chciałbym się ustosunkowywać do tej konkretnej sytuacji, bo nie znam sprawy - zaznacza Spyra.

Czytaj także: Urzędy najmują klakierów do robienia dobrego PR

Codziennie rano najświeższe informacje z Gdańska prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

200zł mandatu za mruganie światłami

Wideo

Materiał oryginalny: Radny straszy gdańszczankę prokuraturą za wysyłanie maili - Gdańsk Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie