Rady dzielnic w Gdańsku. Przewodniczący zarządów protestują przeciwko propozycji reformy ze strony radnych Koalicji Obywatelskiej

Redakcja
Na zdjęciu przewodniczący zarządów dzielnic: Maximilian Kieturakis (Śródmieście), Tomasz Strug (Oliwa), Halina Królczyk (Wrzeszcz Dolny), Andrzej Witkiewicz (Strzyża) i Krzysztof Skrzypski (Przymorze Wielkie)
Na zdjęciu przewodniczący zarządów dzielnic: Maximilian Kieturakis (Śródmieście), Tomasz Strug (Oliwa), Halina Królczyk (Wrzeszcz Dolny), Andrzej Witkiewicz (Strzyża) i Krzysztof Skrzypski (Przymorze Wielkie) Rafał Mrowicki
Radni dzielnic sprzeciwiają się reformie proponowanej przez miejskich radnych Koalicji Obywatelskiej. Nie wykluczają własnych inicjatyw uchwałodawczych, jeżeli ich głos nie będzie wysłuchany. Jedna z uchwał miałaby rozwiązać komisję ds. reformy jednostek pomocniczych (rad dzielnic), która w ich ocenie nie spełniła swojej roli, w sytuacji gdy to klub radnych prezentuje projekt zmian. Druga miałaby dać radnym dzielnic większą decyzyjność. W czwartek, 26.11.2020 r. pierwszą częścią reformy zajmie się Rada Miasta Gdańska.

Rady dzielnic w Gdańsku. Jaką reformę zaproponowali radni KO?

Niedawno gdańscy radni miejscy z klubu Koalicji Obywatelskiej ogłosili swoją wizję zmian w działaniu rad dzielnic. Ich pierwsza część może zostać poddana pod głosowanie Rady Miasta Gdańska już w tym tygodniu. Chodzi o uchwałę powołującą konwenty makrodzielnicowe. Projekt tej uchwały, słynny „druk 772”, już raz został zdjęty z porządku obrad w październiku.

Konwenty makrodzielnicowe mają tworzyć dzielnice wchodzące w skład tych samych okręgów wyborczych i w ich pracach mają brać udział:

  • przewodniczący zarządów tworzących je dzielnic,
  • radni miejscy z danego okręgu wyborczego
  • oraz przedstawiciel prezydenta miasta.

Szersza reforma, która ma być konsultowana do lutego, zakłada m.in. ustalenie podziału budżetu dzielnicy. Propozycja zmian w statutach dzielnic zakłada:

  • 30 proc. łącznego miejskiego budżetu na rady dzielnic byłoby dzielone po równo na 35 dzielnic, a 70 proc. reszty trafiałoby do nich w zależności od frekwencji wyborczej,
  • w budżecie dzielnicowym 70 proc. trafiałoby na inwestycje infrastrukturalne,
  • niewykorzystane w ciągu roku pieniądze przechodziłyby na budżet na kolejny rok w trakcie trwania kadencji,
  • część budżetu byłaby przeznaczona na działania promujące ochronę zdrowia,
  • maksymalnie 1 proc. budżetu byłby przeznaczony na promocję rady dzielnicy.

Reforma rad dzielnic w Gdańsku. Radni dzielnic nie zgadzają się z jej założeniami

Propozycja od początku budzi szeroką dyskusję wśród radnych dzielnic, u których trudno dostrzec pozytywne głosy. O swoich obawach i uwagach przewodniczący zarządów dzielnic poinformowali media w poniedziałek, 23 listopada przy Zielonej Bramie. Obawiają się m.in, że radni miejscy chcą upartyjnić prace rad dzielnic, które tworzą społecznicy.

– Oczekujemy wycofania „druku 772” do konsultacji społecznych, a jeżeli zostaną powołane, to oczekujemy, że będą konwenty jedynie platformą potrzebnej i wyczekiwanej przez nas informacji, ale bez głosowań dotyczących spraw dzielnic – mówił Tomasz Strug, przewodniczący zarządu Oliwy. – Oczekujemy, że wzmianki dotyczące konwentów zostaną wykreślone z propozycji zmian statutów, ponieważ proces konsultacji tych budżetów jeszcze się nie rozpoczął – dodał.

Głos zabrała także Halina Królczyk, przewodnicząca zarządu Wrzeszcza Dolnego, która krytykowała formę dialogu radnych miejskich z dzielnicowymi.

– Przed sesją, która ma się odbyć w czwartek, nie wiemy, jaki jest ostateczny kształt uchwały, która zostanie poddana pod głosowanie – mówiła Halina Królczyk. – Wiemy, że jutro z przewodniczącymi zarządu mają się spotkać radni miejscy KO.

– Na 2 dni przed głosowaniem przez Radę Miasta, my nie będziemy znali kształtu tej uchwały. Nie zgadzamy się na takie traktowanie radnych dzielnic, którymi są społecznicy, oraz na takie stanowienie prawa w mieście – dodała.

Radna Wrzeszcza Dolnego poinformowała, że przewodniczący zarządów dzielnic zwrócili się do przewodniczącej Rady Miasta Gdańska Agnieszki Owczarczak o możliwość zabrania głosu na najbliższej czwartkowej sesji rady. Na razie nie ma odpowiedzi na tę prośbę.

– Mam nadzieję, że nikt nie zamknie nam ust i będziemy mogli zabrać głos wobec wszystkich radnych miejskich – mówiła Halina Królczyk. – W zaistniałej sytuacji, kiedy to reforma rad dzielnic została zdominowana przez jeden klub partyjny, a nie komisję, która została do tego powołana, jako przewodniczący zarządów dzielnic rozważamy przygotowanie dwóch inicjatyw uchwałodawczych.

– Pierwsza ma na celu rozwiązanie komisji ds. reformy rad dzielnic, bo de facto przeprowadza ją klub KO a druga dotyczy rzeczywistej reformy rad dzielnic. Zmiany te nie przynoszą rezultatu, który zwiększył rolę rad dzielnic i ułatwiłby pracę społecznikom. Zmiany, które są proponowane, utrudniłyby nam pracę. Radni miejscy nie mogą zachowywać się zuchwale, a rady dzielnic nie mogą patrzeć spokojnie, gdy wprowadzane są zmiany, które mogą utrudnić ich pracę – dodała.

W konferencji prasowej udział wzięli też przewodniczący zarządów Strzyży, Przymorza Wielkiego i Śródmieścia, którego przewodniczącym jest Maximilian Kieturakis – członek stowarzyszenia Wszystko dla Gdańska, tworzącego z Koalicją Obywatelską frakcję rządzącą w Radzie Miasta Gdańska.

Propozycji reformy rad dzielnic razem z radnymi KO, nie przedstawiali nie tylko radni Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Malak i Romuald Plewa, będący w komisji ds. reformy rad dzielnic, ale również radny WDG Andrzej Stelmasiewicz, także będący członkiem tej komisji.

– Nie jestem w tej komisji, więc nie wiem do końca, jak wyglądają relację między radnymi miasta, ale wiem, że radny Andrzej Stelmasiewicz wstrzymał się od głosu ws. „druku 772” – mówił radny dzielnicy Śródmieście. – Jest to dziwna sytuacja, gdy reformą zajmuje się nie komisja, tylko radni klubu KO. To komisja powinna prowadzić te prace, skoro są na nią zapraszani przewodniczący zarządów, a nie klub jednej partii – dodał.

– Tu chodzi o pieniądze mieszkańców, by to mieszkańcy mieli wpływ na to, co rada dzielnicy dla nich zrobi – dodawał Tomasz Strug. – Wygląda na to, że radni miejscy z klubu KO chcą mieć na to wpływ.

– Jako radni dzielnic, będący najbliżej mieszkańców, wiemy, na co te – niewielkie w skali miasta – środki wydać. Nasze uwagi często są wyrzucane do kosza. Te środki, te kilkadziesiąt tysięcy, czasami 100 tysięcy, to jedyne pieniądze, dzięki którym rady dzielnic mogą działać. Bez tego możemy się rozwiązać – podsumował.

Negatywnie do reformy odniósł się radny PiS Przemysław Malak, który w mediach społecznościowych opisał, że jego zdaniem podziały dzielnic tworzących konwenty są nieprzemyślane, a reforma nie rozszerza realnych kompetencji rad dzielnic.

– Zmniejszenie większym dzielnicom budżetów – przecież w kampanii wyborczej Radni Dzielnic obiecywali – „zagłosujcie na nas, a budżet dzielnicy będzie wynosił X zł” – to nieprzyzwoita zmiana reguł w trakcie kadencji – napisał Przemysław Malak, dawniej radny dzielnicy Piecki-Migowo.

Krytyczne zdanie na temat propozycji reformy wyrazili też działacze lokalnej Lewicy, związani z radami dzielnic: Bartosz Treder – radny dzielnicy Suchanino oraz Jędrzej Włodarczyk – przewodniczący zarządu dzielnicy Siedlce w latach 2011-2019. Wskazują, że radom dzielnic potrzebna jest inicjatywa uchwałodawcza, która pozwoliłaby im tworzyć projekty uchwał dla Rady Miasta. Ich zdaniem, konwenty makrodzielnicowe ograniczą możliwości rad dzielnic.

„Głos doradczy radnych dzielnicowych jest od lat ignorowany. Powołana w 2019 roku komisja ds. reformy rad dzielnic to iluzja dialogu. Radni i Radne Koalicji Obywatelskiej, mimo swojej większości w komisji, projektu nie przedstawili pozostałym podczas posiedzenia komisji, lecz zrobili to przez konferencję prasową na swojej relacji na jednym z portali społecznościowych” – czytamy w ich piśmie.

Reforma rad dzielnic w Gdańsku. Stanowisko KO

Przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej Cezary Śpiewak-Dowbór próbuje uspokajać emocje. Przed wejściem do Rady Miasta był on przewodniczącym zarządu Brzeźna. Jak mówi, konwenty makrodzielnicowe nie mają być nowym ciałem decyzyjnym, w którym radni miejscy będą mogli przegłosowywać radnych dzielnic, tylko forum do konsultacji i wymiany informacji.

– To ciało, które ma działać z udziałem radnych dzielnic, ale na innych zasadach niż jednostki pomocnicze – twierdzi radny. – Pytanie, czy komisja ds. reformy jednostek pomocniczych byłaby właściwym organem do wniesienia takiego projektu, który sięga szerzej. Stąd dwutorowość.

– Pojawia się argument, że radni dzielnic mogliby być przegłosowywani przez radnych miasta. Nie mamy takich intencji. Chodzi o to, by było to forum wymiany myśli i informacji, trochę na wzór komitetu ds. rewitalizacji, na którym omawiane są różne tematy dot. inwestycji. Opinie nie mają mieć wiążącego charakteru, mają jedynie skłonić rady dzielnic, by z większym wyprzedzeniem planować wydatki. Takie gremium będzie pozwalało na zacieśnieniu współpracy – mówi.

Zmiany w statutach mają częściowo pokrywać się z uwagami, które padały ze strony radnych dzielnic podczas posiedzeń komisji.

– Uważnie obserwuję obawy, ale podchodzimy poważnie do konsultacji i chcielibyśmy, by jak najwięcej z nich zostało uwzględnionych – mówi Cezary Śpiewak-Dowbór.

We wtorek, 24 listopada wieczorem radni miejscy mają spotkać się z radnymi dzielnic i porozmawiać na temat „druku 772”. Projekt uchwały o konwentach makrodzielnicowych trafi na czwartkową sesję Rady Miasta Gdańska.

POLECAMY NA STREFIE BIZNESU:

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie