Rodzicom małej Luizy z Malborka grozi dożywocie. Stanęli przed sądem w Gdańsku za usiłowanie zabójstwa córeczki

Redakcja
Dożywocie grozi dwojgu młodym rodzicom z Malborka za usiłowanie zabójstwa swojej zaledwie kilkutygodniowej córeczki. W poniedziałek 20.07.2020 oboje stanęli przed sądem na pierwszej rozprawie. Rodzice twierdzili, że dziewczynka uderzyła się w fotelik. Nam udało się porozmawiać z lekarzem, który był obecny przy przyjęciu dziecka do szpitala. Jego zdaniem obrażenia nie powstały w dniu pojawienia się ich w szpitalu i wyglądały na zadane wcześniej.

W Sądzie Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces dwojga młodych ludzi, którzy są oskarżeni o usiłowanie zabójstwa swojej kilkutygodniowej córeczki. Na ławie oskarżonych usiedli 20-letnia Klaudia F. oraz 21-letni Marcin G. z Malborka.

W lutym zgłosili się do malborskiego szpitala z kilkutygodniową córką Luizą, która była w ciężkim stanie. Ze względu na zagrożenie życia dziewczynki lekarze zadecydowali o przeniesieniu jej na OIOM do Szpitala Wojewódzkiego im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku. Dziecko do szpitala trafiło z obrzękiem mózgu oraz z urazami, które powstały w różnym czasie, takimi jak złamania i liczne powierzchowne urazy głowy. Po kilku tygodniach leczenia dziewczynkę udało się uratować.

W poniedziałek 20.07.2020 oboje stanęli przed sądem.

Przemoc wobec dziecka miała odbywać się w nieokreślonym czasie między 3.01.2020 (tego dnia urodziła się Luiza) a 5.02.2020.

Agnieszka Gorczyńska, pełniąca funkcję Prokuratora Rejonowego w Malborku, w akcie oskarżenia zarzuciła obojgu znęcanie się nad córką poprzez szarpanie i uderzanie, które doprowadziło do: ostrej niewydolności oddechowej, urazowego obrzęku mózgu, złamania trzonu kości ramiennej, złamania obojczyka, złamania kości udowej, złamania kości sklepienia czaszki i licznych powierzchownych urazów głowy.

- Co spowodowało chorobę realnie zagrażającą życiu - podsumowała prokurator odczytując akty oskarżenia. Stwierdziła, że oboje mieli działać w zamiarze pozbawienia życia dziewczynki, jednak nie osiągnęli celu ze względu na udzielenie pomocy medycznej.

Po odczytaniu aktu oskarżenia sędzia Mariusz Kaźmierczak wyłączył jawność postępowania.

Zarówno Klaudii F. jak i Marcinowi G. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Oboje w trakcie śledztwa nie przyznali się do zarzucanego im czynu. Przy okazji doprowadzenia do prokuratury ojciec dziewczynki zaprzeczał w rozmowie z mediami jakoby skrzywdził dziecko. Rodzice obojga oskarżonych byli wówczas przekonani, że dziecko miało dobrą opiekę.

Jak mówi w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" jeden ze świadków w sprawie - lekarz, który w momencie pojawienia się młodych rodziców z dzieckiem miał dyżur w malborskim szpitalu - dziewczynka miała obrażenia, które nie wskazywały na uderzenie o fotelik - czym stan dziecka mieli uzasadniać Klaudia F. i Marcin G. Zdaniem lekarza obrażenia nie powstały w dniu pojawienia się ich w szpitalu i wyglądały na zadane wcześniej.

Dziewczynka miała zasinienia twarzy, podejrzenia złamania kości ramienia i ograniczenie świadomości. Stan był ciężki. U nas była ok. dwóch godzin, więc przewieziono ją do Gdańska na dalsze specjalistyczne badania. Gdy przyszli do nas z dzieckiem twierdzili, że dziwnie się zachowywało i uderzyło się w fotelik. Nie zachowywali się tak jak zazwyczaj zachowują się inni rodzice, którzy zgłaszają się do szpitala z dzieckiem i proszą o pomoc. Nie angażowali się, byli wycofani i obojętni

- mówi nam lekarz.

Matka Klaudii F. oraz rodzice Marcina G. chcą, by sąd rodzinny ustanowił ich rodziną zastępczą dla Luizy F. Obecnie dziewczynka znajduje się w Regionalnej Placówce Opiekuńczo-Terapeutycznej w Gdańsku. Jej stan jest dobry.

Klaudia F. urodziła się w 2000 roku. Przed zatrzymaniem przez policję nie pracowała. Nie ukończyła liceum. Gdy była w ciąży, utrzymywała ją rodzina. Do momentu zatrzymania mieszkała z partnerem i córką. Nie była wcześniej karana, ani nie leczyła się psychiatrycznie lub odwykowo. Jej partner Marcin G. jest od niej rok starszy. Ma wykształcenie zawodowe, z wykształcenia był mechanikiem, do momentu zatrzymania pracował jako pomocnik na budowie. Podobnie jak Klaudia F. nie leczył się wcześniej psychiatrycznie, ani nie był karany.

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie